Rozdział 9
Siedzieliśmy bezczynnie na krzesłach przed salą operacyjną nic nie mogąc zrobić . Minuty dłużyły mi się jak godziny, jakaś totalna paranoja. Niall prosił mnie, abyśmy pojechali do domu i żebym odpoczęła, ale w domu czułabym się jeszcze gorzej.
Po 3 godzinach z sali wyszedł lekarz z markotną miną.
Jak dla mnie oznaczało to tylko jedno, ale nie miałam już siły płakać.
Wybiegłam ze szpitala. Padał zimny deszcz i ogólnie było chłodno bo panował półmrok.
Stanęłam na środku parkingu i patrzyłam w niebo, jakby z jakąś nadzieją, że to nie koniec.
Niall wybiegł za mną, podbiegł i przytulił tak jakby chciał ochronić od całego zła.
-On żyje - powiedział Niall.
-Nie gadaj, że jest ze mną i będzie cały czas, w takie bajki nie wierzę- odburknęłam.
-No, ale on na prawdę żyje. Operacja się udała i wszystko jest w porządku. Lekarz mówił, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej, ale ty wybiegłaś i nie zdążył powiedzieć.
Głupio mi było, że pomyślałam, że ...
-Mogę go zobaczyć? - spytałam roztrzęsiona.
-Chyba tak, chodźmy.
Weszliśmy do sali w której leżał Harry. Na pierwszy rzut oka nie poznałam go, był cały posiniaczony i podrapany. Łzy sama cisnęły mi się do oczu.
-Harry?- szepnęłam i podeszłam do niego bliżej- Słyszysz mnie?- zapytałam.
Milczał. Lekarz powiedział dla Nialla, że za jakieś kilkanaście minut powinien się wybudzić.
Usiadłam obok niego i złapałam go za rękę czekając.
-Harry? - pytałam co kilka minut.
-Co tam księżniczko? -powiedział ochrypniętym głosem chłopak.
-Harry! Bałam się o ciebie, tęskniłam, myślałam, że mnie zostawisz- mówiłam płacząc ze szczęścia.
-No mógłbym cię zostawić teraz jak już się ze mnie zakochujesz- uśmiechnął się.
-Skąd ta pewność? -zapytałam zadziornie.
-Nie byłoby cię tutaj- odpowiedział.
W sumie to prawda, bardzo, bardzo, bardzo go lubiłam, ale bałam się miłości, bałam się odrzucenia i tak jak teraz bałam się, że go stracę.
-Nicki idź do domu prześpij się, odpocznij i wpadnij jutro, okey? - zaproponował Harry.
-No dobra, do jutra- pożegnałam się i dałam mu całusa w policzek.
Niall odwiózł mnie do domu, spytał czy chcę, żeby nocował, powiedziałam, że poradzę sobie i żeby się nie martwił. Byłam tak szczęśliwa, że Harry czuje się dobrze.
Następnego dnia wstałam rześka i wypoczęta po ostatnim ciężkim dniu. Zjadłam sobie śniadanie i zaczęłam przygotowywać się do wyjścia. Poszłam wziąć prysznic i przebrać się w to:
Jasne, że chciałam dobrze wyglądać.
Zamówiłam taksówkę i pojechałam prosto do Harrego.
-Hej Księżniczko, tęskniłem wiesz?- powiedział na przywitanie.
-Nie było mnie tylko przez noc- uzasadniłam.
-Wystarczyło żebym już tęsknił.
-Proszę cię, nigdy więcej mi tego nie rób.
-Ale co?
-Nie udawaj, że nie wiesz. Nigdy nie było mi tak strasznie jak wczoraj. Mogłam zrobić sobie coś głupiego, a nie chciałam ...
-Ej , spokojnie już jest wszystko w porządku, obiecuję już nigdy więcej, cię nie zostawię- rzekł po czym mnie pocałował tak jak wtedy na pikniku.
***
Okey :) Mam nadzieję, że ten jest lepszy od poprzedniego ;D
Jeśli są jakieś błędy napiszcie w komentarzu, nie sprawdzałam, bo się spieszyłam :p
Rozdziały najprawdopodobniej będą pojawiały się w okolicach piątku, soboty i niedzieli, ponieważ w tygodniu nie mam zbyt dużo czasu :)
sobota, 12 października 2013
piątek, 11 października 2013
Rozdział 8
-Jechał gdzieś, strasznie szybko... i ... nie zauważył nadjeżdżającego samochodu ...
-Stało się mu coś poważnego? - dopytaywałam.
-Jest w ciężkim stanie... - głos zamilkł.
Co jest? Zawsze jak zaczyna się układać zawsze musi się coś spieprzyć?
W tym momencie miałam na prawdę głupie myśli co do siebie. Szybko chwyciłam za telefon i wystukałam numer do Nialla. Nie mogłam siedzieć sama w pustym mieszkania bo mogłabym zrobić na prawdę coś głupiego.
Po jakiś 15 minutach był u mnie ... i tak za późno zdążyłam się już pokaleczyć naczyniami. Wypadła mi szklanka, zaczęłam zbierać te szkło i po dłoniach zaczęła lecieć mi krew.
-Skarbie co się stało? Co ty robisz? - zapytał Niall wchodząc do mieszkania.
Siedziałam nad rozbitym szkłem, spojrzałam zapłakanym oczami na niego i z powrotem na podłogę.
Szybko podbiegł, otrzepał moje ręce ze szkła i mocno przytulił.
-Co się stało? -zapytał ponownie.
-Bo Harry ... on ..- ciężko mi było cokolwiek powiedzieć.
-Co on ci zrobił !?- powiedział zdenerwowany.
-Ni.. nie, nic on.. jest w .. szpitalu
-Przepraszam. Na pewno wszystko będzie dobrze- pocieszał mnie - On nie chciałby, żeby taki skarb jak Ty przez niego płakała. Teraz jak Cię w sobie rozkochał nie zostawi.
Był taki kochany, wiedział, że potrzebuję wsparcia, a on był moim najbliższym przyjacielem, który zawsze mógł mi pomóc.
Poszłam do siebie do pokoju. Po jakimś czasie zawołał mnie z powrotem do salonu.
-Mam wiadomość, bo chodzi o to, że ... no wiem w jakim szpitalu jest Harry, trochę podzwoniłem i się dowiedziałem wiec teraz tylko... chcesz jechać?
-Ja .. boję się- zawahałam się.
-Ejj wszystko będzie dobrze, spoko.
-No dobrze, tylko pójdę się przebrać.
-Właśnie do niego idziemy, jego stan jest coraz gorszy, najbliższe godziny będą decydujące.
-Cooo!? On nie może umrzeć! Nie może mnie zostawić! Nie teraz! -zaczęłam krzyczeć na doktora i rzucać się w ich stronę jak jakaś psycholka.
-Uspokój się!!! Nie umrze!- powiedział Niall odciągając mnie od lekarzy, aby nie zrobić zamieszania.
-Powiedziałeś, że nic mu nie będzie, i co !?
-Przepraszam- powiedział delikatnie.
***
Sorry za to, że taki mdły :/
Postaram się następny napisać lepiej ;c
-Jechał gdzieś, strasznie szybko... i ... nie zauważył nadjeżdżającego samochodu ...
-Stało się mu coś poważnego? - dopytaywałam.
-Jest w ciężkim stanie... - głos zamilkł.
Co jest? Zawsze jak zaczyna się układać zawsze musi się coś spieprzyć?
W tym momencie miałam na prawdę głupie myśli co do siebie. Szybko chwyciłam za telefon i wystukałam numer do Nialla. Nie mogłam siedzieć sama w pustym mieszkania bo mogłabym zrobić na prawdę coś głupiego.
Po jakiś 15 minutach był u mnie ... i tak za późno zdążyłam się już pokaleczyć naczyniami. Wypadła mi szklanka, zaczęłam zbierać te szkło i po dłoniach zaczęła lecieć mi krew.
-Skarbie co się stało? Co ty robisz? - zapytał Niall wchodząc do mieszkania.
Siedziałam nad rozbitym szkłem, spojrzałam zapłakanym oczami na niego i z powrotem na podłogę.
Szybko podbiegł, otrzepał moje ręce ze szkła i mocno przytulił.
-Co się stało? -zapytał ponownie.
-Bo Harry ... on ..- ciężko mi było cokolwiek powiedzieć.
-Co on ci zrobił !?- powiedział zdenerwowany.
-Ni.. nie, nic on.. jest w .. szpitalu
-Przepraszam. Na pewno wszystko będzie dobrze- pocieszał mnie - On nie chciałby, żeby taki skarb jak Ty przez niego płakała. Teraz jak Cię w sobie rozkochał nie zostawi.
Był taki kochany, wiedział, że potrzebuję wsparcia, a on był moim najbliższym przyjacielem, który zawsze mógł mi pomóc.
Poszłam do siebie do pokoju. Po jakimś czasie zawołał mnie z powrotem do salonu.
-Mam wiadomość, bo chodzi o to, że ... no wiem w jakim szpitalu jest Harry, trochę podzwoniłem i się dowiedziałem wiec teraz tylko... chcesz jechać?
-Ja .. boję się- zawahałam się.
-Ejj wszystko będzie dobrze, spoko.
-No dobrze, tylko pójdę się przebrać.
Jak byliśmy już przed szpitalem znowu się rozpłakałam. Nie mogłam opanować tego, przecież my nawet razem nie byliśmy, a tak mi na nim zależało.
Weszliśmy do środka. Szukaliśmy sali w której leży Harry, jak nagle grupka lekarzy wbiegła do jakiegoś pacjenta.
-Przepraszam. Gdzie można znaleźć Harr'ego Styles'a? - zapytał Niall przechodzącego lekarza.
-Jest pan rodziną? Nie możemy przekazywać zbyt dużo informacji- oznajmił, śpiesząc się.
-Tak! Jesteśmy rodziną! - krzykną zniecierpliwiony Niall.-Właśnie do niego idziemy, jego stan jest coraz gorszy, najbliższe godziny będą decydujące.
-Cooo!? On nie może umrzeć! Nie może mnie zostawić! Nie teraz! -zaczęłam krzyczeć na doktora i rzucać się w ich stronę jak jakaś psycholka.
-Uspokój się!!! Nie umrze!- powiedział Niall odciągając mnie od lekarzy, aby nie zrobić zamieszania.
-Powiedziałeś, że nic mu nie będzie, i co !?
-Przepraszam- powiedział delikatnie.
***
Sorry za to, że taki mdły :/
Postaram się następny napisać lepiej ;c
sobota, 5 października 2013
Rozdział 7
Sobota, jak to sobota, ogarnęłam trochę mieszkanie,ugotowałam makaron na spaghetti. Zrobiłam sobie cieplutkie kakałko, wzięłam kocyk i poszłam przed telewizor. Włączyłam jakąś komedie i oglądałam. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Trochę mnie to zdziwiło bo szczerze to się nikogo nie spodziewałam. Poszłam otworzyć. To była moja mama. Lubiła czasem zrobić mi niespodziankę i wpaść niezapowiedzianie.
-Hej córciu, co tam u ciebie?- zapytała już w progu.
-Wszystko w porządku wchodźcie, ściągajcie kurtki, chcecie coś do picia?- zaproponowałam.
Moja mama odwiedzała mnie razem z moimi dwiema młodszymi siostrami i z tatą.
-My z ojcem napijemy się herbaty, a dla dziewczyn nalej jakiegoś soku- oznajmiła mama.
Poszłam wstawić wodę i zrobiłam dziewczynom napój. Później jak już siedzieliśmy z herbatką w "salonie", jeśli można go tak nazwać (w sumie była tam tylko kanapa, fotel, telewizor i mały stolik, ale było przyjemnie), zaczęła się przesłuchanie. Jaaak zawsze, ale nie mogło się obejść bez tego.
-Jak tam w szkole? Podoba ci się nowa klasa?- zapytała mama.
-No w szkole, jak to w szkole, na razie idzie nie źle, nowa klasa taż jest w porządku, nie mam jakiś specjalnych wymagań- odrzekłam.
-Ahaaa ... a co tam u ciebie i Nialla?
-U kogo? - dopytałam krztusząc się.
-No co u was?- odburknął ojciec.
-Haha nieee, nie ma nas, nie jestem z Niallem- odparłam.
-No i dzięki Bogu- szepnął tato pod nosem.
-Nie jesteście razem? O! A ja myślałam, że ...
-Nie mamo nie jesteśmy razem. Niall to mój najlepszy przyjaciel, zawszę mogę na niego liczyć i jest osobą którą na prawdę kocham, ale tylko tak jak przyjaciela.
Później pogadaliśmy jeszcze co u nich, co tam u Majki i Izy (Moje siostry), kiedy do nich wpadnę i takie tam. Po jakiś 3 godzinkach zaczęli się już zbierać do domu. Było mi smutno, że oni pojadą, a ja zostanę sama w tym domu. No, ale trudno.
-Do widzenia kochanie! Pamiętaj, że jak czegoś będziesz potrzebowała to dzwoń!- krzyknął tato z samochodu.
-Dobra! Jedźcie ostrożnie!- odkrzyknęłam i pomachałam na pożegnanie.
Wróciłam do domu. Stał się znowu jakiś ponury i pusty. Nie mogłam tak sama w nim siedzieć. Stwierdziłam, że zadzwonię do Harrego i gdzieś razem wyjdziemy. Wystukałam numer i czekałam, aż odbierze.
*
*
*
Nie odebrał. Coś mu się stało? Jak zawsze moje głupie myśli nie dawały mi spokoju ... a może to jednak intuicja?
Po jakimś czasie zadzwonił telefon. Szybko odebrałam z myślą, że to Harry.
-Dzień dobry- odezwał się łkający głos.
-Dzień dobry- odpowiedziałam nie pewnie - kto mówi?
-Jestem mamą Harrego.
-Coś się stało?- zapytałam zaniepokojona.
-Ha...Harry... bo , on jest w szpitalu.
Zamarłam. Jak to? On? Czemu? Jak?
-Jesteś tam?- kontynuowała kobieta.
-Ta... tak, co się stało? -dopytywałam głosem równie płaczliwym jak jej.
***
Pisałam na szybko, mam nadzieję, że Wam się spodoba ;)
Jeśli są jakieś błędy to przepraszam, ale nie sprawdzałam bo nie miałam czasu :p
Sobota, jak to sobota, ogarnęłam trochę mieszkanie,ugotowałam makaron na spaghetti. Zrobiłam sobie cieplutkie kakałko, wzięłam kocyk i poszłam przed telewizor. Włączyłam jakąś komedie i oglądałam. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Trochę mnie to zdziwiło bo szczerze to się nikogo nie spodziewałam. Poszłam otworzyć. To była moja mama. Lubiła czasem zrobić mi niespodziankę i wpaść niezapowiedzianie.
-Hej córciu, co tam u ciebie?- zapytała już w progu.
-Wszystko w porządku wchodźcie, ściągajcie kurtki, chcecie coś do picia?- zaproponowałam.
Moja mama odwiedzała mnie razem z moimi dwiema młodszymi siostrami i z tatą.
-My z ojcem napijemy się herbaty, a dla dziewczyn nalej jakiegoś soku- oznajmiła mama.
Poszłam wstawić wodę i zrobiłam dziewczynom napój. Później jak już siedzieliśmy z herbatką w "salonie", jeśli można go tak nazwać (w sumie była tam tylko kanapa, fotel, telewizor i mały stolik, ale było przyjemnie), zaczęła się przesłuchanie. Jaaak zawsze, ale nie mogło się obejść bez tego.
-Jak tam w szkole? Podoba ci się nowa klasa?- zapytała mama.
-No w szkole, jak to w szkole, na razie idzie nie źle, nowa klasa taż jest w porządku, nie mam jakiś specjalnych wymagań- odrzekłam.
-Ahaaa ... a co tam u ciebie i Nialla?
-U kogo? - dopytałam krztusząc się.
-No co u was?- odburknął ojciec.
-Haha nieee, nie ma nas, nie jestem z Niallem- odparłam.
-No i dzięki Bogu- szepnął tato pod nosem.
-Nie jesteście razem? O! A ja myślałam, że ...
-Nie mamo nie jesteśmy razem. Niall to mój najlepszy przyjaciel, zawszę mogę na niego liczyć i jest osobą którą na prawdę kocham, ale tylko tak jak przyjaciela.
Później pogadaliśmy jeszcze co u nich, co tam u Majki i Izy (Moje siostry), kiedy do nich wpadnę i takie tam. Po jakiś 3 godzinkach zaczęli się już zbierać do domu. Było mi smutno, że oni pojadą, a ja zostanę sama w tym domu. No, ale trudno.
-Do widzenia kochanie! Pamiętaj, że jak czegoś będziesz potrzebowała to dzwoń!- krzyknął tato z samochodu.
-Dobra! Jedźcie ostrożnie!- odkrzyknęłam i pomachałam na pożegnanie.
Wróciłam do domu. Stał się znowu jakiś ponury i pusty. Nie mogłam tak sama w nim siedzieć. Stwierdziłam, że zadzwonię do Harrego i gdzieś razem wyjdziemy. Wystukałam numer i czekałam, aż odbierze.
*
*
*
Nie odebrał. Coś mu się stało? Jak zawsze moje głupie myśli nie dawały mi spokoju ... a może to jednak intuicja?
Po jakimś czasie zadzwonił telefon. Szybko odebrałam z myślą, że to Harry.
-Dzień dobry- odezwał się łkający głos.
-Dzień dobry- odpowiedziałam nie pewnie - kto mówi?
-Jestem mamą Harrego.
-Coś się stało?- zapytałam zaniepokojona.
-Ha...Harry... bo , on jest w szpitalu.
Zamarłam. Jak to? On? Czemu? Jak?
-Jesteś tam?- kontynuowała kobieta.
-Ta... tak, co się stało? -dopytywałam głosem równie płaczliwym jak jej.
***
Pisałam na szybko, mam nadzieję, że Wam się spodoba ;)
Jeśli są jakieś błędy to przepraszam, ale nie sprawdzałam bo nie miałam czasu :p
środa, 2 października 2013
Rozdział 6
-Zamknij oczy- powiedział Harry.
-Ale ....
-No proszę Cie, zamknij i połóż się tu na kocu.
W tym momencie pomyślałam "Co on chce zrobić" , ale jednak zrobiłam to o co mnie poprosił.
-Już mogę otworzyć?- zapytałam leżąc już na kocu.
-Czekaj jeszcze chwilkę- rzekł, po czym położył się obok mnie- już możesz otworzyć.
To co ujrzałam było niesamowite. Pięknie rozgwieżdżone niebo, nigdy wcześniej nie widziałam czegoś równie niesamowitego. Ciężko ująć w słowa jak to wyglądało, ale było magicznie.
-I co podoba Ci się?- zapytał niepewnie chłopak.
-Podoba? Jest cudownie!
-Cieszę się.
Później leżeliśmy w ciszy i obserwowaliśmy niebo, to mi wystarczyło. Nie czułam się jakoś dziwnie w jego obecności, było tak jak bym już go znała od dawna. Co jakiś czas tylko zerkałam na niego i patrzyłam jak w jego oczach odbijają się miliny gwiazd.
-Patrz spadająca gwiazda! Pomyśl życzenie! - krzyknął Harry.
-Yhyyy - zamknęłam oczy- Już! Mam nadzieję, że się spełni.
-Byłem tu niedawno sam i jedno z moich życzeń spełniło się.
-Tak? A mogę wiedzieć jakie to było życzenie?
-Nooo ... jesteś tu.
To było słodkie co powiedział. Spojrzałam na niego, on na mnie patrzyliśmy sobie prosto w oczy nic nie mówiąc, to było jeszcze bardziej magiczne niż gwiazdy. W pewnym momencie Harry się przybliżył, odgarnął moje włosy z policzka i pocałował.
-No, a teraz spełniło się moje dzisiejsze życzenie - uśmiechnął się.
-No i moje chyba też -zaśmiałam się.
Leżeliśmy tak jeszcze chwilę,potem wypiliśmy trochę wina, a później jakby mi się urwał film.
Rano gdy się już ocknęłam nie byłam u siebie w domu i nie bardzo pamiętałam, co działo się później. Ale jak już otworzyłam oczy i spojrzałam na sufit, przypomniało mi się jak oglądałam dom Harrego.
Byłam w jego sypialni.
Wyczłapałam się z łóżka i poszłam go szukać.
-Cześć Księżniczko -odezwał się chłopak z kuchni.
-Hej, co smacznego robisz na śniadanie?
-Gofry z bitą śmietaną i truskawkami- oznajmił, lecz nie słuchałam co mówi.
W głowie pojawił się pytanie "jak trafiłam do łóżka Harrego?". Może to było dość dziwne pytanie, ale obawiałam się odpowiedzi.
-Mogę się o coś zapytać? - zaczęłam.
-No jasne o wszystko.
-Jak wylądowałam u ciebie w łóżku? Może to trochę głupie, ale nie pamiętam co się działo po tym jak piliśmy wino.
- A chciałabyś żebyśmy tam wylądowali? -zaśmiał się.
-No proszę cie, poważnie pytam.
-Spokojnie, spałem na kanapie- powiedział wskazując na rozłożone łóżko w pokoju obok.
Odetchnęła z ulgą. Nie to, że bym nie chciała, ani to żebym chciała tylko po prostu nie znałam go na tyle dobrze.
Po zjedzonym śniadaniu Harry odwiózł mnie do domu.
-Jesteśmy na miejscu. To jak kiedy powtórka.
-No nie wiem, może ... w poniedziałek- zaproponowałam.
-Mam czekać aż 2 dni, nie wiem czy wytrzymam.
-Dasz radę. Do zobaczenia.
***
Podoba się? Czekam na komentarze :)
4 komentarze Next :p
-Zamknij oczy- powiedział Harry.
-Ale ....
-No proszę Cie, zamknij i połóż się tu na kocu.
W tym momencie pomyślałam "Co on chce zrobić" , ale jednak zrobiłam to o co mnie poprosił.
-Już mogę otworzyć?- zapytałam leżąc już na kocu.
-Czekaj jeszcze chwilkę- rzekł, po czym położył się obok mnie- już możesz otworzyć.
To co ujrzałam było niesamowite. Pięknie rozgwieżdżone niebo, nigdy wcześniej nie widziałam czegoś równie niesamowitego. Ciężko ująć w słowa jak to wyglądało, ale było magicznie.
-I co podoba Ci się?- zapytał niepewnie chłopak.
-Podoba? Jest cudownie!
-Cieszę się.
Później leżeliśmy w ciszy i obserwowaliśmy niebo, to mi wystarczyło. Nie czułam się jakoś dziwnie w jego obecności, było tak jak bym już go znała od dawna. Co jakiś czas tylko zerkałam na niego i patrzyłam jak w jego oczach odbijają się miliny gwiazd.
-Patrz spadająca gwiazda! Pomyśl życzenie! - krzyknął Harry.
-Yhyyy - zamknęłam oczy- Już! Mam nadzieję, że się spełni.
-Byłem tu niedawno sam i jedno z moich życzeń spełniło się.
-Tak? A mogę wiedzieć jakie to było życzenie?
-Nooo ... jesteś tu.
To było słodkie co powiedział. Spojrzałam na niego, on na mnie patrzyliśmy sobie prosto w oczy nic nie mówiąc, to było jeszcze bardziej magiczne niż gwiazdy. W pewnym momencie Harry się przybliżył, odgarnął moje włosy z policzka i pocałował.
-No, a teraz spełniło się moje dzisiejsze życzenie - uśmiechnął się.
-No i moje chyba też -zaśmiałam się.
Leżeliśmy tak jeszcze chwilę,potem wypiliśmy trochę wina, a później jakby mi się urwał film.
Rano gdy się już ocknęłam nie byłam u siebie w domu i nie bardzo pamiętałam, co działo się później. Ale jak już otworzyłam oczy i spojrzałam na sufit, przypomniało mi się jak oglądałam dom Harrego.
Byłam w jego sypialni.
Wyczłapałam się z łóżka i poszłam go szukać.
-Cześć Księżniczko -odezwał się chłopak z kuchni.
-Hej, co smacznego robisz na śniadanie?
-Gofry z bitą śmietaną i truskawkami- oznajmił, lecz nie słuchałam co mówi.
W głowie pojawił się pytanie "jak trafiłam do łóżka Harrego?". Może to było dość dziwne pytanie, ale obawiałam się odpowiedzi.
-Mogę się o coś zapytać? - zaczęłam.
-No jasne o wszystko.
-Jak wylądowałam u ciebie w łóżku? Może to trochę głupie, ale nie pamiętam co się działo po tym jak piliśmy wino.
- A chciałabyś żebyśmy tam wylądowali? -zaśmiał się.
-No proszę cie, poważnie pytam.
-Spokojnie, spałem na kanapie- powiedział wskazując na rozłożone łóżko w pokoju obok.
Odetchnęła z ulgą. Nie to, że bym nie chciała, ani to żebym chciała tylko po prostu nie znałam go na tyle dobrze.
Po zjedzonym śniadaniu Harry odwiózł mnie do domu.
-Jesteśmy na miejscu. To jak kiedy powtórka.
-No nie wiem, może ... w poniedziałek- zaproponowałam.
-Mam czekać aż 2 dni, nie wiem czy wytrzymam.
-Dasz radę. Do zobaczenia.
***
Podoba się? Czekam na komentarze :)
4 komentarze Next :p
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







