Rozdział 20
Obudziłam się dość wcześnie. Była dopiero 6:00, postanowiłam wziąć szybki prysznic, bo przez wczorajsze okoliczności nie zdążyłam i zwyczajnie mi się nie chciało. Chłodna woda jeszcze bardziej mnie rozbudziła. Zrobiłam delikatny makijaż czyli poprawiłam rzęsy tuszem i nałożyłam bezbarwny błyszczyk. Ubrałam to:
Była dopiero 6:30, stwierdziłam, że zdążę jeszcze pojechać do domu po torbę i resztę rzeczy potrzebnych mi na dzisiejszy dzień. Szybko zadzwoniłam po taksówkę i po 10 minutach była już na miejscu. Cieszyłam się z tego, że nie obudziłam Harrego. Raczej nie będzie się martwił, że już mnie nie będzie jak wstanie.
Jak byłam już na miejscu, było jeszcze ciemno. Nienawidzę zimy. Wstaję - jest ciemno, wracam ze szkoły- jest ciemno. Mam nadzieję, że rodzinka Nialla już sobie pojechała. Nie chcę być wredna, no ale to mój dom, więc mam prawo wchodzić do niego o której mi się chce. Całe szczęście zastałam tam tylko blondynka, który spał na kanapie.
-Niall- szepnęłam- przyszłam po kilka rzeczy. Idziesz dziś do szkoły?
-C-co? Ta, tak, idę, cześć- mamrotał i schował głowę w poduszkę.
-Zrobić ci śniadanie? Kawę? Kanapki? - zaproponowałam.
-Jak chcesz możesz mi zrobić i kanapki i płatki i bigos i kawę - zażartował.
-Okej.
Spakował potrzebne mi rzeczy do torby i udałam się do kuchni, żeby przygotować nam śniadanie. Zrobiłam dwie kawy i 5 kanapek dla Nialla, co prawda znając życie zajdzie jeszcze po drodze do jakiegoś sklepu i kupi bułkę. Usiadłam przy stolę i po chwili do kuchni przyszedł chłopak.
-Hej! Co tam u ciebie? Jak tam Harry? - zapytał, ale tylko z grzeczności.
-No, podobno za tydzień mają mu ściągać gips, czy jakoś tak - odparłam.
-Coś się stało?
-Nie, znaczy tak, ale...
-Jak nie chcesz to nie mów - powiedział.
Zjedliśmy śniadanie i po 10 minutach Niall był gotowy do wyjścia. Do szkoły nie mieliśmy daleko, ale był taki mróz, że minuta stania na podwórku sprawiała, że zamarzałeś. Niall wskoczył szybko do samochodu, a ja zaraz za nim na miejsce pasażera. Szybko odpalił silnik i po kilku minutach, było już całkiem ciepło.
-Harry będzie dziś w szkole? - zapytał Horan.
Zupełnie o tym zapomniałam. Mam nadzieję, że zostanie w tym domu, przynajmniej nie będę musiała się z nim męczyć, a po za tym, ma dalej do szkoły.
-Chyba nie, zresztą nie wiem, mam nadzieję, że go nie będzie.
Dalszą drogę jechaliśmy w milczeniu. Niall podjechał pod drzwi więc wyszłam z samochodu i ruszyłam prosto do wejścia, a on pojechał jeszcze zaparkować.W szkole było, no jak w szkole dzień jak co dzień. Ludzie chwalili się jak minął im weekend i jak to oni nie imprezowali. Zauważyłam Klaudie i ona zaraz do mnie podbiegła i mocno mnie przytuliła.
-Tęskniłam za tobą, nie dzwoniłaś, nie pisałaś, co jest? - zapytała zmartwiona. Też się za nią stęskniłam była moją najbliższą koleżanką, w sumie mogę spokojnie powiedzieć, że jest przyjaciółką.
-Wiesz to dość długa historia i nawet nie ciekawa, ale jak tak bardzo chcesz to Ci opowiem, i spokojnie, nic mi nie jest.
-Uff, martwiłam się, wiesz mam tylko ciebie, jestem jedynaczką i nawet nie mam się komu wygadać, nawet dla młodszego głupszego brata.
Później opowiadała co działo się przez tydzień w szkole i rozpaczała, że oblała sprawdzian do którego przygotowywała się pół nocy. Chwilkę później zadzwonił dzwonek i poszłyśmy w stronę klasy. Pierwsza była historia. Nienawidziłam historii, totalna męczarnia, natomiast Niall siedział i słuchał uważnie wszystkiego co mówił profesor. Jakoś dziś szybko zleciała mi ta lekcja. Wychodząc na przerwę złapałam Klaudię, żeby mi się nigdzie po drodze nie zgubiła. Po tym geście dziewczyna zaśmiała się na głos i ruszyłyśmy w stronę naszych szafek.
-Ale nudy, jakaś masakra i pomyśleć, że jeszcze 5 lekcji - marudziła Klaudia.
-Nie przesadzaj przynajmniej nie będę musiała siedzieć w domu z tym ... - przerwałam szybko, gdy zorientowałam się co ja wygaduję.
-Że przepraszam co? Z kim? No gadaj, gadaj, gadaj! - potrafiła być tak wścibska, ale tak po prostu była i już nic na to nie mogłam poradzić.
-No o k e y powie, a więc na 100% wiesz kto to Justin Bieber? - zachowywałam poważną minę.
-Ha ha no mów o kogo chodzi.
-No dobra! Także na pewno też wiesz kim jest Harry Styles, ten co chodzi z nami na chemie.
-No, ale o kogo chodzi, nie ściemniaj, mów! - zaczynała mi grozić z uśmiechem na twarzy.
-Chciałabym, aby chodziło o kogo innego... - powiedziałam, a jej mina znacznie spoważniała.
***
Proszę o komentarze to naprawdę dobra motywacja.
Im więcej komentarzy tym rozdział pojawi się szybciej ;)
