-Jechał gdzieś, strasznie szybko... i ... nie zauważył nadjeżdżającego samochodu ...
-Stało się mu coś poważnego? - dopytaywałam.
-Jest w ciężkim stanie... - głos zamilkł.
Co jest? Zawsze jak zaczyna się układać zawsze musi się coś spieprzyć?
W tym momencie miałam na prawdę głupie myśli co do siebie. Szybko chwyciłam za telefon i wystukałam numer do Nialla. Nie mogłam siedzieć sama w pustym mieszkania bo mogłabym zrobić na prawdę coś głupiego.
Po jakiś 15 minutach był u mnie ... i tak za późno zdążyłam się już pokaleczyć naczyniami. Wypadła mi szklanka, zaczęłam zbierać te szkło i po dłoniach zaczęła lecieć mi krew.
-Skarbie co się stało? Co ty robisz? - zapytał Niall wchodząc do mieszkania.
Siedziałam nad rozbitym szkłem, spojrzałam zapłakanym oczami na niego i z powrotem na podłogę.
Szybko podbiegł, otrzepał moje ręce ze szkła i mocno przytulił.
-Co się stało? -zapytał ponownie.
-Bo Harry ... on ..- ciężko mi było cokolwiek powiedzieć.
-Co on ci zrobił !?- powiedział zdenerwowany.
-Ni.. nie, nic on.. jest w .. szpitalu
-Przepraszam. Na pewno wszystko będzie dobrze- pocieszał mnie - On nie chciałby, żeby taki skarb jak Ty przez niego płakała. Teraz jak Cię w sobie rozkochał nie zostawi.
Był taki kochany, wiedział, że potrzebuję wsparcia, a on był moim najbliższym przyjacielem, który zawsze mógł mi pomóc.
Poszłam do siebie do pokoju. Po jakimś czasie zawołał mnie z powrotem do salonu.
-Mam wiadomość, bo chodzi o to, że ... no wiem w jakim szpitalu jest Harry, trochę podzwoniłem i się dowiedziałem wiec teraz tylko... chcesz jechać?
-Ja .. boję się- zawahałam się.
-Ejj wszystko będzie dobrze, spoko.
-No dobrze, tylko pójdę się przebrać.
Jak byliśmy już przed szpitalem znowu się rozpłakałam. Nie mogłam opanować tego, przecież my nawet razem nie byliśmy, a tak mi na nim zależało.
Weszliśmy do środka. Szukaliśmy sali w której leży Harry, jak nagle grupka lekarzy wbiegła do jakiegoś pacjenta.
-Przepraszam. Gdzie można znaleźć Harr'ego Styles'a? - zapytał Niall przechodzącego lekarza.
-Jest pan rodziną? Nie możemy przekazywać zbyt dużo informacji- oznajmił, śpiesząc się.
-Tak! Jesteśmy rodziną! - krzykną zniecierpliwiony Niall.-Właśnie do niego idziemy, jego stan jest coraz gorszy, najbliższe godziny będą decydujące.
-Cooo!? On nie może umrzeć! Nie może mnie zostawić! Nie teraz! -zaczęłam krzyczeć na doktora i rzucać się w ich stronę jak jakaś psycholka.
-Uspokój się!!! Nie umrze!- powiedział Niall odciągając mnie od lekarzy, aby nie zrobić zamieszania.
-Powiedziałeś, że nic mu nie będzie, i co !?
-Przepraszam- powiedział delikatnie.
***
Sorry za to, że taki mdły :/
Postaram się następny napisać lepiej ;c


Super! KOCHAM TO! Dajesz następny :D blog świetny! Masz megaaa talent! Po pierwszym rozdziale się już w nim zakochałam i co raz bardziej go uwielbiam ♥
OdpowiedzUsuńŚwietnyy <3 jejciu nie moge się doczekać next'a <3
OdpowiedzUsuńPodoba mi się jak piszesz, ale dawaj trochę więcej szczegółów bo nie czuć tych emocji i wgl. Pomysły masz BARDZO dobre, ale musisz trochę się rozpisać, żeby czytelnicy mogli z tobą przeżywać ten moment czytania... Wiem trochę GŁUPIA ta moja rada, ale myślę że wiesz o co mi chodzi :) Z Pozdrowieniami Czytelniczka :*
OdpowiedzUsuń