Rozdział 7
Sobota, jak to sobota, ogarnęłam trochę mieszkanie,ugotowałam makaron na spaghetti. Zrobiłam sobie cieplutkie kakałko, wzięłam kocyk i poszłam przed telewizor. Włączyłam jakąś komedie i oglądałam. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Trochę mnie to zdziwiło bo szczerze to się nikogo nie spodziewałam. Poszłam otworzyć. To była moja mama. Lubiła czasem zrobić mi niespodziankę i wpaść niezapowiedzianie.
-Hej córciu, co tam u ciebie?- zapytała już w progu.
-Wszystko w porządku wchodźcie, ściągajcie kurtki, chcecie coś do picia?- zaproponowałam.
Moja mama odwiedzała mnie razem z moimi dwiema młodszymi siostrami i z tatą.
-My z ojcem napijemy się herbaty, a dla dziewczyn nalej jakiegoś soku- oznajmiła mama.
Poszłam wstawić wodę i zrobiłam dziewczynom napój. Później jak już siedzieliśmy z herbatką w "salonie", jeśli można go tak nazwać (w sumie była tam tylko kanapa, fotel, telewizor i mały stolik, ale było przyjemnie), zaczęła się przesłuchanie. Jaaak zawsze, ale nie mogło się obejść bez tego.
-Jak tam w szkole? Podoba ci się nowa klasa?- zapytała mama.
-No w szkole, jak to w szkole, na razie idzie nie źle, nowa klasa taż jest w porządku, nie mam jakiś specjalnych wymagań- odrzekłam.
-Ahaaa ... a co tam u ciebie i Nialla?
-U kogo? - dopytałam krztusząc się.
-No co u was?- odburknął ojciec.
-Haha nieee, nie ma nas, nie jestem z Niallem- odparłam.
-No i dzięki Bogu- szepnął tato pod nosem.
-Nie jesteście razem? O! A ja myślałam, że ...
-Nie mamo nie jesteśmy razem. Niall to mój najlepszy przyjaciel, zawszę mogę na niego liczyć i jest osobą którą na prawdę kocham, ale tylko tak jak przyjaciela.
Później pogadaliśmy jeszcze co u nich, co tam u Majki i Izy (Moje siostry), kiedy do nich wpadnę i takie tam. Po jakiś 3 godzinkach zaczęli się już zbierać do domu. Było mi smutno, że oni pojadą, a ja zostanę sama w tym domu. No, ale trudno.
-Do widzenia kochanie! Pamiętaj, że jak czegoś będziesz potrzebowała to dzwoń!- krzyknął tato z samochodu.
-Dobra! Jedźcie ostrożnie!- odkrzyknęłam i pomachałam na pożegnanie.
Wróciłam do domu. Stał się znowu jakiś ponury i pusty. Nie mogłam tak sama w nim siedzieć. Stwierdziłam, że zadzwonię do Harrego i gdzieś razem wyjdziemy. Wystukałam numer i czekałam, aż odbierze.
*
*
*
Nie odebrał. Coś mu się stało? Jak zawsze moje głupie myśli nie dawały mi spokoju ... a może to jednak intuicja?
Po jakimś czasie zadzwonił telefon. Szybko odebrałam z myślą, że to Harry.
-Dzień dobry- odezwał się łkający głos.
-Dzień dobry- odpowiedziałam nie pewnie - kto mówi?
-Jestem mamą Harrego.
-Coś się stało?- zapytałam zaniepokojona.
-Ha...Harry... bo , on jest w szpitalu.
Zamarłam. Jak to? On? Czemu? Jak?
-Jesteś tam?- kontynuowała kobieta.
-Ta... tak, co się stało? -dopytywałam głosem równie płaczliwym jak jej.
***
Pisałam na szybko, mam nadzieję, że Wam się spodoba ;)
Jeśli są jakieś błędy to przepraszam, ale nie sprawdzałam bo nie miałam czasu :p


Zajebiste! Chce next! teraz!
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie
http://littledreamdirection.blogspot.com/ ;)
Siema, fajnie piszesz.. ale ja nie będę mogła doczekać się ciągu dalszego, bo trochę krótko opisujesz.. ale jesteś na dobrej drodze :) Ogółem fajnie :*
OdpowiedzUsuńHej świetnie ppiszesz mam nadzieję żę syzbko pojaawi się kolejny rozdział <3 Świetny blog
OdpowiedzUsuńsupr blog. <3 prosze!!!!!!!!1 powiedz mi co to za piosenka błagam. <3 *.*
OdpowiedzUsuńHadley- "Perfect"
UsuńNooo ja też jestem ciekawa, powiedz.. Tytuł *♡*
OdpowiedzUsuńOj no ja doczekać się nie mogę następnego ;\
OdpowiedzUsuńO LOL! Super nie mogę się doczekać naspnego! SUPE RSUPER SUPER!
OdpowiedzUsuńŚwietny :*
OdpowiedzUsuń