sobota, 5 października 2013

Rozdział 7

Sobota, jak to sobota, ogarnęłam trochę mieszkanie,ugotowałam makaron na spaghetti. Zrobiłam sobie cieplutkie kakałko, wzięłam kocyk i poszłam przed telewizor. Włączyłam jakąś komedie i oglądałam. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Trochę mnie to zdziwiło bo szczerze to się nikogo nie spodziewałam. Poszłam otworzyć. To była moja mama. Lubiła czasem zrobić mi niespodziankę i wpaść niezapowiedzianie.

-Hej córciu, co tam u ciebie?- zapytała już w progu. 
-Wszystko w porządku wchodźcie, ściągajcie kurtki, chcecie coś do picia?- zaproponowałam. 

Moja mama odwiedzała mnie razem z moimi dwiema młodszymi siostrami i z tatą. 

-My z ojcem napijemy się herbaty, a dla dziewczyn nalej jakiegoś soku- oznajmiła mama.

Poszłam wstawić wodę i zrobiłam dziewczynom napój. Później jak już siedzieliśmy z herbatką w "salonie", jeśli można go tak nazwać (w sumie była tam tylko kanapa, fotel, telewizor i mały stolik, ale było przyjemnie), zaczęła się przesłuchanie. Jaaak zawsze, ale nie mogło się obejść bez tego. 

-Jak tam w szkole? Podoba ci się nowa klasa?- zapytała mama. 
-No w szkole, jak to w szkole, na razie idzie nie źle, nowa klasa taż jest w porządku, nie mam jakiś specjalnych wymagań- odrzekłam. 
-Ahaaa ... a co tam u ciebie i Nialla? 
-U kogo? - dopytałam krztusząc się. 
-No co u was?- odburknął ojciec.


-Haha nieee, nie ma nas, nie jestem z Niallem- odparłam. 
-No i dzięki Bogu- szepnął tato pod nosem. 
-Nie jesteście razem? O! A ja myślałam, że ... 
-Nie mamo nie jesteśmy razem. Niall to mój najlepszy przyjaciel, zawszę mogę na niego liczyć i jest osobą którą na prawdę kocham, ale tylko tak jak przyjaciela. 

Później pogadaliśmy jeszcze co u nich, co tam u Majki i Izy (Moje siostry), kiedy do nich wpadnę i takie tam. Po jakiś 3 godzinkach zaczęli się już zbierać do domu. Było mi smutno, że oni pojadą, a ja zostanę sama w tym domu. No, ale trudno. 

-Do widzenia kochanie! Pamiętaj, że jak czegoś będziesz potrzebowała to dzwoń!- krzyknął tato z samochodu. 
-Dobra! Jedźcie ostrożnie!- odkrzyknęłam i pomachałam na pożegnanie. 

Wróciłam do domu. Stał się znowu jakiś ponury i pusty. Nie mogłam tak sama w nim siedzieć. Stwierdziłam, że zadzwonię do Harrego i gdzieś razem wyjdziemy. Wystukałam numer i czekałam, aż odbierze. 
   *
   *
   *
Nie odebrał. Coś mu się stało? Jak zawsze moje głupie myśli nie dawały mi spokoju ... a może to jednak intuicja? 
Po jakimś czasie zadzwonił telefon. Szybko odebrałam z myślą, że to Harry. 
-Dzień dobry- odezwał się łkający głos. 
-Dzień dobry- odpowiedziałam nie pewnie - kto mówi? 
-Jestem mamą Harrego. 
-Coś się stało?- zapytałam zaniepokojona.
-Ha...Harry... bo , on jest w szpitalu. 

Zamarłam. Jak to? On? Czemu? Jak? 


-Jesteś tam?- kontynuowała kobieta. 
-Ta... tak, co się stało? -dopytywałam głosem równie płaczliwym jak jej. 


***

Pisałam na szybko, mam nadzieję, że Wam się spodoba ;) 
Jeśli są jakieś błędy to przepraszam, ale nie sprawdzałam bo nie miałam czasu :p 

9 komentarzy:

  1. Zajebiste! Chce next! teraz!
    Zapraszam do mnie
    http://littledreamdirection.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Siema, fajnie piszesz.. ale ja nie będę mogła doczekać się ciągu dalszego, bo trochę krótko opisujesz.. ale jesteś na dobrej drodze :) Ogółem fajnie :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej świetnie ppiszesz mam nadzieję żę syzbko pojaawi się kolejny rozdział <3 Świetny blog

    OdpowiedzUsuń
  4. supr blog. <3 prosze!!!!!!!!1 powiedz mi co to za piosenka błagam. <3 *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Nooo ja też jestem ciekawa, powiedz.. Tytuł *♡*

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj no ja doczekać się nie mogę następnego ;\

    OdpowiedzUsuń
  7. O LOL! Super nie mogę się doczekać naspnego! SUPE RSUPER SUPER!

    OdpowiedzUsuń