czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 15

Z perspektywy Harrego:

Zasnąłem niemal od razu jak się położyłem oczywiście zapomniałem wyłączyć telewizora. Ocknąłem się w środku nocy. Usłyszałem jakieś krzyki. Byłem pewien, że dobiegają z telewizora, lecz gdy go wyłączyłem krzyk nie umilkł. Nie bardzo wiedziałem co się dzieje. NICK!  Totalnie o niej zapomniałem, szybko wybiegłem z sypialni kierując się do jej pokoju. Kurwa zamknięte. Zapomniałem, że zamknęła drzwi zanim poszła spać. Co jest? Przecież nikt nie mógłby tam wejść. Dobra to mój dom więc nic się nie stanie jak wyważę drzwi. Wziąłem lekki rozbieg i uderzyłem barkiem w drewniane drzwi. Nic. Nawet nie drgnęły. Jednak mogłem dorobić dodatkowe kluczyki. Jestem idiotą. Cofnąłem się jeszcze raz i tym razem pod wpływem emocji udało mi się wyważyć drzwi. Podbiegłem do łóżka gdzie ... spała? Śniło jej się coś mega przerażającego. Kołdra była zrucona na ziemię, prześcieradło zwinięte, a ona rzucała się po całym łóżku  krzycząc. Nie wiedziałem co mam zrobić nigdy nie znajdowałem się z takiej sytuacji. Podszedłem bliżej łóżka.
-Obudź się- wyszeptałem tak cicho, że sam ledwo to usłyszałem. Oczywiście, że się nie zbudziła.
Usiadłem obok, złapałem za ramiona i lekko trzasnąłem.
-Wstawaj! To sen! - tym razem byłem głośniejszy.
Otworzyła szeroko oczy. Nie tak jak się otwiera z rana po budziku tylko momentalnie zrobiły się duże. Wypisany był w nich strach. Też się bałem patrząc w te oczy. Były tak pochłaniające, były cudowne, nigdy nie widziałem czegoś tak niesamowitego.

Z perspektywy Nick:

-To tyko sen- powiedział łagodnym głosem.
-Ja...przepraszam, że cię obudziłam.
Miewałam koszmary, ale nie zdarzało się to często. Czasem cztery razy w tygodniu, a czasem raz w miesiącu. To było niezależne ode mnie.
Cieszę się, że mnie obudził. Nienawidziłam tego co mi się śni.
-Nie przepraszaj- powiedział i zaczął kierować się w stronę wyjścia.
Jezuuu drzwi na podłodze, zapomniałam, że się zamknęłam. Muszę mu oddać za nie kasy.
-Harry?
-No co tam?- zapytał.
-Przepraszam za drzwi - dlaczego to mówię, chciałam powiedzieć co innego. Mózgu!
-Nic nie szkodzi, lubię jak od czasu do czasu leżą na podłodze- uśmiechnął się.
-Zostaniesz ze mną? - o mój Boże zapytałam, niby miałam zapytać, ale się bałam jak zareaguje. Chłopak się uśmiechnął i usiadł na łóżku.
-Nie zostawiłbym cię.
Położył się obok i przykrył nas kołdrą. 
Podsunęłam się bliżej niego. Objęłam go w talii i myślałam o dzisiejszym wieczorze. Chyba nie umiem się na niego gniewać.
Rano obudził mnie dźwięk sms-a. Przetarłam oczy i sięgnęłam po telefon. 

***
Hej mam nadzieję, że cię nie budzę, ale może wyszlibyśmy gdzieś po południu?

David xX.      
***

Ale się nie wyspałam. Nie miałam ochoty się z nim spotykać, ale chyba jestem za miła. Muszę to zmienić. A! Gdzie jest Harry? Był tu... chyba. Zeszłam z łóżka. Na ziemi leżały drzwi. Taaa był tu. Ale gdzie jest? 
-Harry!? - krzyknęłam ochrypniętym głosem od spania. 
Nie odpowiadał. Postanowiłam się ubrać. Postawiłam przede wszystkim na wygodny strój. 


Weszłam do kuchni, a na stole czekała na mnie niespodzianka? Chyba tak to można nazwać. Liścik.

Przepraszam, że wyszedłem bez uprzedzenia 
ale tak słodko spałaś i nie chciałem cię budzić.
Muszę załatwić kilka spraw na mieście i wrócę o koło 16. 
Zjem coś na mieście.
Mam nadzieję, że dziś też nocujesz. 
Wieczorem pojedziemy po twoje książki na jutrzejsze lekcje. 
Jak jesteś głodna wszystko jest w lodówce. 
Mam nadzieję, że się nie gniewasz za wczoraj, muszę
Tobie coś jeszcze powiedzieć, ale to już wieczorem. 
Miłego dnia Księżniczko. 

Harry          

Czytając to cały czas miałam uśmiech na twarzy. Ale jak napisał księżniczko to aż poleciała mi łza. Przypomniało mi się jak mówił tak do mnie. Kurcze sms Davida. Muszę mu coś odpisać. Poszłam po telefon i wystukałam : Hej! No w sumie to czemu nie, jestem dziś wolna ;) gdzie? Może w Starbucks? 
Po paru minutach dostałam odpowiedź:
Ok ;D Będę po ciebie o 12 , ubierz się ciepło jest przeraźliwie zimno. 

Tak sobie myślę... to dziwne umawiać się na kawę z byłym? Nieee, pogadamy troszkę wypijemy jakąś kawkę i koniec. Co prawda zdziwiły mnie jego słowa "Potrzebuję cię" , ale że on tak na serio? 


***


Kto przeczytał zostawia komentarz ;)
Zależy mi na waszych opiniach.



wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział 14

-Hej? Nie przeszkadzam? Chciałam powiedzieć tylko, że przyniosłam jedzenie...ale chyba już nie jesteście głodni- powiedziałam spoglądając na stolik przed kanapą pełen jedzenia z chińskiej knajpki. Harry siedział na kanapie tyłem do drzwi więc jak stanęłam w drzwiach nie widział mnie, jednak jak  zaczęłam mówić, momentalnie się odwrócił jakby ze strachem w oczach, albo jakimś przerażeniem, jakby ducha zobaczył. Przed nim siedziała po turecku długowłosa blondynka o dość mocnym makijażu z talerzem w ręku i widelcem kierującym do buzi Harrego. No nie było mnie zaledwie kilka godzin i znalazł sobie laskę która go karmi. Brawo.






 -Hej! Nie, nie już nakarmiłam tego przystojniaka- odezwała się piskliwym głosem dziewczyna.

Zacisnęłam delikatnie zęby, tak żeby nie było mocno widać. Nie miałam zamiaru tutaj nocować. Nie no zachował się totalnie po chamsku, najpierw na mnie krzyczy, potem dzwoni czy przyjdę, albo może dzwonił tylko się upewnić, czy aby może zaprosić dziewczynę. Na prawdę myślałam, że...że on mnie lubi trochę bardziej, ale to chyba tylko moje wyobrażenia.
-Dobra... no to jak coś jedzenie jest w kuchni. Nie będę wam przeszkadzać- powiedziałam i wysłałam fałszywy uśmiech, dziewczyna go odwzajemniłam i zabrała się do karmienia lecz Harry delikatnie ją odsunął i próbował wstać. Nie stałam już dłużej w progu tylko poszłam się ubierać, cieszyłam się jedynie z powodu tego, że w przedpokoju było ciemne światło i nie było widać moich wilgotnych oczu.
-Czekaj- usłyszałam głos chłopaka.
-Coś mam ci... wam jeszcze przynieść? Ugotować? Posprzątać? - mówiłam z ironią.
-To tylko moja koleżanka...
-Ale czy ja ciebie pytam kto to jest?
-Nie, ale widać po tobie, że nie jest ci obojętne, z kim spędzam czas, szczególnie, że jest to dziewczyna i brzydka nie jest.
Co? Zabolały mnie jego słowa, nie mam pojęcia co on chciał w ten sposób udowodnić. Nic mu nie zrobiłam, a się na mnie wyżywa psychicznie. "Jest to dziewczyna i brzydka nie jest" pojebało go, niech nie myśli, że teraz będę mu pomagała w czymkolwiek. Poczułam jak chłodne łzy spływają po moich gorących policzkach, światło było ciemne, ale niestety nie aż tak, żeby to ukryć.
-Ejj kiciu płaczesz? - podszedł bliżej i przytulił mnie. Nie i co teraz mnie przytuli i o wszystkim zapomnę. Wydostałam się z jego objęcia i nacisnęłam klamkę drzwi wyjściowych.
-Dobranoc Harry-wydukałam i wyszłam.
Zeszłam ze schodów przeszłam z 10 metrów i się zatrzymałam. Zaczęłam mocniej płakać nie wiedzieć czemu.Myślałam co by było gdyby? Stojąc tak usłyszałam za mną kroki.
-Czekaj! -krzykną.
-Co!? Co chcesz mi jeszcze powiedzieć? - krzyczałam przez łzy.
-Przepraszam nie chciałem tego powiedzieć... no wiesz tego z Lizy i sorry za rano, po prostu nie lubię żyć przeszłością.
-Nie! Nie jestem zbytnio w stanie zrozumieć dlaczego mnie tak potraktowałeś przy drzwiach!?
-Zrozum! Nie chodziło mi o to, a po za tym gdzie teraz pójdziesz!? Zostawiłaś u mnie ubrania... wróć. Proszę.
Kurcze zapomniałam, że Niall nocuje dziś u mnie bo jego rodzina się zjeżdża. Nie mam pojęcia co zrobić. Mogę wrócić do Harrego i gapić się na "Lizy", albo wrócić do niego i zobaczyć jak ona opuszcza jego dom. Jeszcze zauważyłam, że z mieszkania obok wychodzi jakiś chłopak. Pewnie wkurzył się za to, że jesteśmy tak głośno czy coś.
-Jakiś problem?- odezwał się nieznajomy. Zapewne zobaczył, że płaczę i że się kłucimy.
-Nie wszystko w porządku-  parsknął Harry.
-Naprawdę? - dopytałam go z ironią.
Facet nie wiedział zbytnio co się dzieje, widzi mnie pierwszy raz na oczy, Harrego zapewne zna bo jest jego sąsiadem i wie jaki bywa. 
-Ludzie!- krzyknął Harry patrząc w niebo- Ty się nie wtrącaj, a my wracamy do mnie!- oznajmił i złapał mnie za nadgarstek na tyle mocno, abym nie dała rady się wyrwać.
Chłopak popatrzył przerażony, ale rzuciłam mu spojrzenie "Poradzę sobie".
Zapomniałabym o dziewczynie która cały czas była w domu. Weszliśmy do środka. Nie wiedzieć czemu, Harry poruszał się na kulach dużo sprawniej niż mogłabym to sobie wyobrazić. Dziewczyna była może nieco przerażona widząc mnie w takim stanie i rozzłoszczonego Harrego. 
-Coś się stało?- zapytała piskliwym głosem.
-Lizy wyjdź- powiedział łagodnie na ile dał radę.
-Ale...
-Wynoś się okey!- tym razem już krzyknął. 
Dziewczyna już nic nie odpowiadała tylko rzuciła mu wredne spojrzenie, ubrała się i opuściła dom. Staliśmy z Harrym tak samo od początku jak tylko weszliśmy do mieszkania. Nadgarstek zaczynał mnie już boleć, mogę zapewnić, że jutro będę miała zadrapania, albo delikatne siniaki. W końcu z łaski swojej postanowił mnie puścić. Nie ściągając płaszcza ani butów pobiegłam szybko do pokoju gdzie była moja torba i szybko zamknęłam drzwi. Nie chciałam już go widzieć tego wieczoru. 


***

Jeśli przeczytałaś, zostaw komentarz.
Dziękuję ;)


sobota, 18 stycznia 2014

Liebster Award

Zostałam nominowana do Liebster Award, przez . Dziękuję kochanie ;*
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze  wykonaną robotę". Należy odpowiedzieć na 11 pytań osoby, która cię nominowała, następnie ty nominujesz 11 osób ( informujesz je o tym), a potem dodajesz swoje 11 pytań (wszystko na swoim blogu).


Uwaga: Nie możesz nominować bloga, który cię nominował !




Pytania i odpowiedzi ;)
1. Twój ulubiony zespół ?
No oczywiście, że One Direction.
2.Ile masz lat ?
Mam 15 lat, rocznikowo 16 ;)
3. Co pasjonuje Cię do pisania bloga?
Zależy, zazwyczaj jak słucham muzyki mam jakieś natchnienie, albo pod prysznicem ;p 
4. Lubisz horrory ?
Niee
5. Ulubiony kolor ?
Różowy i wszystkie odcienie różowego 
6. Za co lubisz One Direction?
A więc One Direction lubię za to, że mają poczucie humoru, kochają swoich fanów, robią dla nas wszystko, za ich głosy, za teksty które śpiewają, które mają dla mnie bardzo duże znaczenie, które trafiają do mojego serca na zawsze, za to, że nie pozwalają nam się poddawać i za wiele, wiele innych <3 Kocham ich za wszystko ;)
7. Twoje największe marzenie ?
Spotkać się z 1D
8. Ulubiony aktor/aktorka ?
Aktor  Johnny Depp
9. Ulubiona piosenka ?
Mam mnóstwo ulubionych piosenek, ale gdybym musiała wybrać na dzień dzisiejszy byłoby to zapewne  One Direction "Through The Dark" KOCHAM TĘ PIOSENKĘ <3
10.  Jakie jest twoje hobby ?
Nie mam jakiegoś takiego określonego hobby
11. Ulubiona książka ?
Na 100% "Mały Książe"


Nominuję:
http://forevertogetherbitches.blogspot.com/
 http://after-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/
 http://hunger-fanfiction.blogspot.com/


Niestety nominuję tylko 4 blogi bo nie mam czasu na czytanie ;/ 


Moje pytania:
1.Czy należysz do jakiegoś fandomu?
2.Czy masz twittera?
3.Co zainspirowało cię do napisania/tłumaczenia bloga?
4.Czy lubisz One Direction?
5.Co interesuje cię poza pisaniem?
6.Ulubiony film?
7.Jak nazwałabyś książkę, którą sama byś napisała, o historii, którą sama wymyśliłaś?
8.Gdybyś mogła zmienić imię to na jakie? 
9.Ulubiona piosenka?
10.Ulubiony zwierzak?
11.Za co lubisz 1D? 

Dziękuję za nominacje i przepraszam jeszcze raz, że tylko 4 blogi zostały nominowane. 

 

piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział 13

-Niall spokojnie, wszystko jest ok, tylko trochę się posprzeczaliśmy, ale to nic wielkiego.
-Chcesz o tym pogadać? Dawno się nie widzieliśmy, stęskniłem się.
-Ja też - zaśmiałam się - może spotkamy się w tej kawiarni za rogiem co zawsze?
-Ok będę za 15 minut- odpowiedział chłopak.
-Czekam- odpowiedziałam i się rozłączyłam.

Czas mijał bardzo szybko, zaledwie kilka minut temu wychodziłam z domu,a  już jest 13. Zapiekanki i tak były już zimne więc co za różnica czy wrzucę je do mikrofalówki za 5 czy za 2 godziny?
Nialla jeszcze nie było, więc sama weszłam do kawiarni, nie chciałam marznąć na podwórku. Zamówiłam sobie gorącą czekoladę i ciasto którego nigdy nie jadłam, ale wyglądało przepysznie. Siedziałam tak przez jakiś czas sama, aż w końcu przyszedł.

-Hej. Zeszło trchę dłużej, bo pada śnieg korki są i w ogóle...
-Nie no spoko, siadaj - chłopak zamówił soją gorącą czekoladę i babeczkę z czekoladą. Zawsze zamawiał to samo, często tu przychodziliśmy razem.
-A więc co się stało? Powiesz mi?
-No bo pojechaliśmy do domu Harrego, usiedliśmy i zaczeliśmy rozmawiać. No było całkiem fajnie dopóki nie zapytałam o jego przeszłość... nie wiem ale było to dziwne.
-Może miał jakąś... yyy no jak to powiedzieć - złą przeszłość - powiedział chłopak.
Cooo? Nieee. Nie Harry. Harry jest takim typem chłopaka, który ... w sumie to go praktycznie nie znam. Znamy się nie cały miesiąc w tym ponad dwa tygodnie leżał w szpitalu, a ja do niego przychodziłam, mówił do mnie księżniczko, chyba go kocham. Nie, nie, nie to pewnie tylko zauroczenie, przecież go nie znam.
-Słuchasz mnie! - przerwał mi w moich myślach chłopak.
-Tak! Nie, znaczy nie, przepraszam zamyśliłam się co mówiłeś?
-Mówiłem, że będę nocował u ciebie w mieszkaniu, bo przyjeżdżają do mnie rodzice, a wiesz jak to z nimi jest.
-Pewnie możesz nocować ile tylko chcesz- zaśmiałam się i powoli wracałam myślami do Harrego, gdy usłyszałam dzwoniący telefon. Szybko wyciągnęłam go z torebki i odebrałam. 
 -Hallo? 
-Gdzie jesteś? Wróć do domu? - odezwał się zatroskany głos po drugiej stronie słuchawki.
-Teraz się martwisz!? Czyżby? Ciekawe co byś zrobił gdybym NIE wróciła? Co!? Zapewne nic. - w słuchawce słychać było tylko jego ciężki oddech - tak myślałam - odpowiedziałam jedynie to i się rozłączyłam, nawet nie wiem czemu tak na niego naskoczyłam, to było bynajmniej zbędne. Nie wiem co mam myśleć, jedyne co wiem, że Harry coś przede mną ukrywa i boję się o niego, że coś może mu grozić przez jego nie wiadomo jaką przeszłość, ale mam nadzieję, że w końcu mi powie co to takiego. 



-To on? Co chciał?- zapytał Niall. Oczywiście, że widział, że to on dzwoni bo tak na niego naskoczyłam. 
-Tak to on, nic nie chciał pytał kiedy wrócę ... 
-I co wrócisz? 
-No chyba muszę. Miałam się nim opiekować po tym wypadku i w ogóle. 
-Zobacz jak on cię traktuje. Nie widzisz tego? Nie znasz go - burknął Niall. 
-Ty też go nie znasz - fuknęłam.
-Ale zrozum, martwię się o ciebie, boję się, że może zrobić ci krzywdę, że będziesz przez niego płakała ... - przerwał. Chwilę tak siedzieliśmy, a ja patrzyłam jak para z mojej gorącej czekolady unosi się do góry tworząc różne wzory. Niall zaczął bawić się palcami, zawsze tak robi jak panuje dziwna cisza. 
-Będę uważała - odważyłam się odezwać - jak coś zadzwonię. 
Odpowiedział mi pogodnym uśmiechem. Gadaliśmy jeszcze o tym jak nam idzie z nauką, Niall powiedział, że szuka pracy, aby nie musieć polegać na rodzicach i być "wolnym" jak to on powiedział. Zanim się obejrzałam była już 16, a na podwórku panował półmrok. Niall zaproponował, że odwiezie mnie do Harrego, ale chłopak mieszka na tyle blisko, że mogę się spokojnie przejść. Nawet nie zauważyłam, że mieszka zalewie 7 minut drogi stąd. 
Delikatnie otworzyłam drzwi, aby mnie nie usłyszał. Widziałam jak w salonie widnieje zapalone światło, no nic. Poszłam do kuchni, wsadziłam do mikrofalówki nasze zapiekanki i postanowiłam,  że powiem mu, że już wróciłam i jestem. Idąc przez korytarz usłyszałam, że nie jest sam. Nudziło mu to zadzwonił pewnie po jakiegoś znajomego. 
 Jak weszłam to mnie zamurowało.  



***

Nie wiem czy ktoś czyta i czy jest sens dalszego pisania ;/ 
Także proszę każdą osobę która przeczytała, aby zostawiła komentarz chcę wiedzieć ile was jest ;)



piątek, 10 stycznia 2014

Rozdział 12 


Weszliśmy jakby do opuszczonego mieszkania, jest strasznie zimno. Pewnie nikt tu nie przychodził, aby ogrzać dom (sorki ale nie mogłam się powstrzymać http://i1.memy.pl/obrazki/c80a249406_serio.jpg ). Patrzyłam na Harrego jak ciężko mu pokonać te kilka schodów, ale nie prosił mnie o pomoc, bo jego "duma" a to nie pozwala. 


-No i jesteśmy, w dużym, zimnym, brudnym domu - burknął chłopak.
-Przestań! Jakoś się to ogarnie - pocieszałam go. 
 Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmieszek, który był niesamowicie cudowny.
-Co będziemy teraz robić? Jest dopiero 10 . Może obejrzymy jakiś film, albo sobie po prostu pogadamy? - zaproponowałam. 
-Chyba wybieram film, nie lubię o sobie opowiadać.
-No weź, prawie się nie znamy, chciałabym wiedzieć o tobie coś więcej - poprosiłam i dodałam do tego mój najlepszy uśmiech.
-Yyy no niech ci będzie, ale może przynieśmy jakieś koce bo zamarzniemy tak siedząc na kanapie - zaśmiał się chłopak. 
-Dobra, to powiedz mi gdzie są, a ja pójdę i przyniosę.
-Nie, nie, ty siadaj, a ja pójdę i przyniosę, myślę, że przeżyję, koce nie powinny mnie zabić - po tych słowach zaczęliśmy się śmiać. 
Usiedliśmy wygodnie na kanapie i postanowiłam zacząć pierwsza, bo bardzo dużo chciałam dowiedzieć się, czym się zajmuje? Czy długo tu mieszka? I takie tam. 





-Harry? A  czym ty się w ogóle zajmujesz?
-Nuudy, pomagam dla taty w interesach, głównie to pilnuję czy papiery się zgadzają i takie duperele. 
-Co robi twój tato? 
-Prowadzi taki jakby warsztat samochodowy,  nic specjalnego. A czym ty się zajmujesz?
-Ja studiuję. Nooo też w sumie  nic specjalnego, architekturę.
-Taa rzeczywiście nic specjalnego - zaśmiał się.
-Co robiłeś wcześniej? Zanim zacząłeś pracować z tatą - po chwili zaczynam żałować tego pytania bo widzę jak zaciska szczękę, zapewne nie podoba mu się, że tknęłam ten temat.
-Nic - fuknął.
-Przepraszam, jeśli nie chcesz nie odpowiadaj- powiedziałam łagodnie. 
-No to nie pytaj - powiedział ton głośniej. 
Co? Harry? To nie jest ten sam chłopak co przed wyjściem ze szpitala, podmienili mi go, co mu się stało? Skąd mogłam nie wiedzieć, że ma jakąś nieprzyjemną przeszłość. Odwrócił się ode mnie i patrzył na wazon stojący na komodzie. Nie no super. Dobra nie chciałam tak bezczynie siedzieć bez słowa. Wstałam i podeszłam do wieszaka po płaszcz?
-Gdzie idziesz!? 
-Wrócę - powiedziałam jedynie to i wyszłam, niby mogłam mu powiedzieć bo idę tylko kupić jakiś obiad na wynos, ale wolałam, aby on też miał za swoje, za to co powiedział. 
Kupiłam dwie zapiekanki i do tego pepsi. Już wracałam do domu Harrego, gdy zadzwonił do mnie telefon. 
-Hejka jak tam? Jak Harry? Wszystko okey? - usłyszałam męski głos w słuchawce. 
-Hej! Spokojnie powoli - zaśmiałam się - tak wszystko ok, chodź może niekoniecznie, ale nie chcę robić problemu, z Harrym wszystko ...- nie dokończyłam, bo głos po drugiej stronie mi przerwał.
-Jak to niekoniecznie!? Co on ci zrobił? 


***

Proszę następny ;)
Komentujcie, to w niewiadomy sposób daje mi wenę :)
Sorki, że taki krótki, ale tak jakoś wyszło ;p


Rozdział 11

-Coś się stało? - zapytałam.
-Nie ... znaczy tak... - mówił zakłopotany .
- No mów, nie wygłupiaj się!
-Zrozumiałem wszystko, chyba nadal cię kocham i jesteś dla mnie najważniejsza.
-C-co? - zatkało mnie. Zerwaliśmy kontakt już jakiś czas temu. Nawet nie mogłam spodziewać się tego, że będzie chciał wrócić, no i najważniejsze jest chyba to, że jest już Harry.
-Przepraszam za wszystko co robiłem źle i za to że zerwaliśmy i też za to, że tak dużo czasu zajęło mi przemyślenie tego wszystkiego.
-No ok, ale nie pomyślałeś o tym, że mogę kogoś mieć? 
-Co to ty z kimś jesteś, w szkole cię z nikim nie widziałem ...
-Tak, tak jestem z Harrym , zapewne go znasz jutro się do niego przeprowadzam, chcesz wiedzieć coś jeszcze? - miałam już dość owijania w bawełnę.
-Aha no trudno, to przynajmniej może kiedyś na kawę, albo herbatkę?- zapytał zakłopotany.
-No dobrze- zgodziłam się- do zobaczenia- pożegnałam chłopaka i ruszyłam w stronę domu. 

Chciałabym ,aby teraz jak wrócę do domu Harry tam na mnie czekał. To niesamowite uczucie gdy wiesz że jesteś dla kogoś bardzo ważna. Po powrocie do mieszkania myślałam o sytuacji z przed kilku minut.  Nie mogłam zrozumieć dlaczego chce do mnie wrócić. Myślałam, że zamknęliśmy ten rozdział i każdy miał iść w swoją stronę.  Na dodatek dopiero uświadomiłam sobie, że zamieszkam z Harrym. Nie spodziewałam się, że zaledwie w ciągu kilkunastu dni poznam chłopaka i zgodzę się z nim zamieszkać. No nic musiałam mu jakoś pomóc po tym jak wyjdzie ze szpitala. Byłam spakowana, chciałam położyć się wcześniej, aby jutro wcześniej wstać i jeszcze wszystko ogarnąć, ale zanim się obejrzałam była już 24:30. Znowu się nie wyśpię ...


Budzik zadzwonił równo o 7:15 , zazwyczaj nie wstaję o tej godzinie w sobotę, no ale dziś muszę bez względy na wszystko. Powoli wyczłapałam się z łóżka, założyłam jakiś duży rozciągnięty sweter i poszłam zrobić sobie płatki na śniadanie. Po śniadaniu poszłam się przebrać w to:



Nie specjalnie przepadałam za tymi butami, ale jakoś pasowały... mniejsza z tym. Przyniosłam swoje torby do przedpokoju, aby nie wracać się z powrotem do pokoju. Zadzwoniłam po taksówkę i już po 10 minutach była pod moim mieszkaniem. 
Na miejscu poprosiłam, aby na nas poczekał. Kierowca był bardzo miły, powiedział, że zaczeka tak długo ile to będzie trwało. 
W szpitalu spotkałam Harrego już przy recepcji jak się wypisywał. Pielęgniarki chyba bardzo go polubiły, w sumie to nie dziwię się , jest bardzo przystojny. 

-Cześć Harry, przyjechałam po ciebie - pocałowałam chłopaka w policzek na przywitanie.
-Heej Księżniczko! Już jestem gotowy, pomożesz mi tylko znieś moje rzeczy - na chwilę przerwał - nawet nie wiesz jak głupi prosić mi dziewczynę o pomoc, ale przez te kule nie dam rady.
-No pewnie, że Ci pomogę - uśmiechnęłam się i wzięłam jego rzeczy.

Wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy prosto do domu Harrego. 


***

Doczekaliście się następnego rozdziału ;)
Mam dziś wenę więc jeszcze może się pojawić kolejny :* 
Dziękuję wam, że jesteście <3