piątek, 10 stycznia 2014

Rozdział 11

-Coś się stało? - zapytałam.
-Nie ... znaczy tak... - mówił zakłopotany .
- No mów, nie wygłupiaj się!
-Zrozumiałem wszystko, chyba nadal cię kocham i jesteś dla mnie najważniejsza.
-C-co? - zatkało mnie. Zerwaliśmy kontakt już jakiś czas temu. Nawet nie mogłam spodziewać się tego, że będzie chciał wrócić, no i najważniejsze jest chyba to, że jest już Harry.
-Przepraszam za wszystko co robiłem źle i za to że zerwaliśmy i też za to, że tak dużo czasu zajęło mi przemyślenie tego wszystkiego.
-No ok, ale nie pomyślałeś o tym, że mogę kogoś mieć? 
-Co to ty z kimś jesteś, w szkole cię z nikim nie widziałem ...
-Tak, tak jestem z Harrym , zapewne go znasz jutro się do niego przeprowadzam, chcesz wiedzieć coś jeszcze? - miałam już dość owijania w bawełnę.
-Aha no trudno, to przynajmniej może kiedyś na kawę, albo herbatkę?- zapytał zakłopotany.
-No dobrze- zgodziłam się- do zobaczenia- pożegnałam chłopaka i ruszyłam w stronę domu. 

Chciałabym ,aby teraz jak wrócę do domu Harry tam na mnie czekał. To niesamowite uczucie gdy wiesz że jesteś dla kogoś bardzo ważna. Po powrocie do mieszkania myślałam o sytuacji z przed kilku minut.  Nie mogłam zrozumieć dlaczego chce do mnie wrócić. Myślałam, że zamknęliśmy ten rozdział i każdy miał iść w swoją stronę.  Na dodatek dopiero uświadomiłam sobie, że zamieszkam z Harrym. Nie spodziewałam się, że zaledwie w ciągu kilkunastu dni poznam chłopaka i zgodzę się z nim zamieszkać. No nic musiałam mu jakoś pomóc po tym jak wyjdzie ze szpitala. Byłam spakowana, chciałam położyć się wcześniej, aby jutro wcześniej wstać i jeszcze wszystko ogarnąć, ale zanim się obejrzałam była już 24:30. Znowu się nie wyśpię ...


Budzik zadzwonił równo o 7:15 , zazwyczaj nie wstaję o tej godzinie w sobotę, no ale dziś muszę bez względy na wszystko. Powoli wyczłapałam się z łóżka, założyłam jakiś duży rozciągnięty sweter i poszłam zrobić sobie płatki na śniadanie. Po śniadaniu poszłam się przebrać w to:



Nie specjalnie przepadałam za tymi butami, ale jakoś pasowały... mniejsza z tym. Przyniosłam swoje torby do przedpokoju, aby nie wracać się z powrotem do pokoju. Zadzwoniłam po taksówkę i już po 10 minutach była pod moim mieszkaniem. 
Na miejscu poprosiłam, aby na nas poczekał. Kierowca był bardzo miły, powiedział, że zaczeka tak długo ile to będzie trwało. 
W szpitalu spotkałam Harrego już przy recepcji jak się wypisywał. Pielęgniarki chyba bardzo go polubiły, w sumie to nie dziwię się , jest bardzo przystojny. 

-Cześć Harry, przyjechałam po ciebie - pocałowałam chłopaka w policzek na przywitanie.
-Heej Księżniczko! Już jestem gotowy, pomożesz mi tylko znieś moje rzeczy - na chwilę przerwał - nawet nie wiesz jak głupi prosić mi dziewczynę o pomoc, ale przez te kule nie dam rady.
-No pewnie, że Ci pomogę - uśmiechnęłam się i wzięłam jego rzeczy.

Wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy prosto do domu Harrego. 


***

Doczekaliście się następnego rozdziału ;)
Mam dziś wenę więc jeszcze może się pojawić kolejny :* 
Dziękuję wam, że jesteście <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz