Rozdział 10
Minęły dwa tygodnie po wypadku, Harry czuł się już dobrze i następnego dnia mieli już go wypisywać. Poszłam więc go odwiedzić. Na korytarzu natknęłam się na jego lekarza.
-Dzień dobry pani- przywitał się uprzejmie.
-Dzień dobry.
-Zapewne wie pani, że Styles wychodzi jutro ze szpitala, ale niestety nadal potrzebuje opieki, nawet w domu, takrze prosiłbym, aby pani się nim dobrze zajęła. Do zobaczenia.
-Al... - nie zdążyłam się go o nic nawet zapytać bo doszedł. Był miły, ale dość dziwny.
No nic, poszłam do chłopaka.
-Witaj Księżniczko.
-Cześć biedaku, co tam? Jutro wychodzisz? Cieszysz się nie?
-No jasne, że się cieszę! Przecież zamieszkasz ze mną, to jak mam się nie cieszyć.
Co!? Że co!? No spoko, mogłam go odwiedzać i pomagać mu, ale nie wiedziałam, że będę musiała być z nim 24 godziny na dobę.
-No co?- zapytał Harry, gdy zobaczył, że się zamyśliłam- Mi tam taki układ odpowiada, a tobie musi - zaśmiał się.
-Niestety...
-Przestań fajnie będzie- uśmiechną się i złapał mnie za rękę.
Posiedziałam z nim jeszcze chwilkę i postanowiłam wrócić do domu i spakować kilka potrzebnych rzeczy. Usiadłam po turecku przed szafką i patrzyłam jaki rzeczy mogłabym z sobą wziąć.
Nie jestem pewna czy Harry bierze mnie na poważnie, to znaczy, czy nie jestem kolejną laską która ma po prostu przy nim być żeby jego reputacja nie zmalała, no ale chyba raczej wybrałby wtedy ładniejszą ... kurcze no nie wiem co o tym myśleć.
Spakowałam już wszystkie najpotrzebniejsze drobiazgi gdy dostałam sms-a.
***
Hajka. Nudzi mi się wyjdziesz na spacerek? Wiem, że jest trochę chłodno, ale może miła atmosfera nas rozgrzeje ;) ~ David
***
Zatkało mnie i to dosłownie, aż się zachłysnęłam wodą którą właśnie piłam.
Dlaczego on do mnie pisze? No spoko kiedyś się spotykaliśmy, ale to było z jakieś pół roku temu, a na co dzień to tylko "cześć" sobie mówimy.
***
Alee teraz? Jest już ciemno i wgl ;)
***
Nie miałam pojęcia co odpisać. Ale w sumie to czemu nie, no ale też "jakby" jestem z Harrym...
***
Czekam przed twoim mieszkaniem ^^
Mam nadzieję, że wyjdziesz.
***
Nie wiem, ale zrobiłam to, znaliśmy się bardzo dobrze, chociaż dawno ze sobą nie rozmawialiśmy. Szybko zarzuciłam na siebie kurtkę, ubrałam buty i wyszłam.
Jak mnie zobaczył tylko się uśmiechną i podszedł przywitać.
-Hej a ty co? Co ci na spacer naszło? - zaśmiałam się.
-Potrzebuję cię ...
***
BARDZO PRZEPRASZAM!
Nie było mnie bardzo długo i długo nie dodawałam rozdziałów co postanowiłam zmienić ;)
Musice mnie zrozumieć ale nie miałam dostępu do neta
Mam nadzieję że ten wam się spodobał :)
poniedziałek, 25 listopada 2013
sobota, 12 października 2013
Rozdział 9
Siedzieliśmy bezczynnie na krzesłach przed salą operacyjną nic nie mogąc zrobić . Minuty dłużyły mi się jak godziny, jakaś totalna paranoja. Niall prosił mnie, abyśmy pojechali do domu i żebym odpoczęła, ale w domu czułabym się jeszcze gorzej.
Po 3 godzinach z sali wyszedł lekarz z markotną miną.
Jak dla mnie oznaczało to tylko jedno, ale nie miałam już siły płakać.
Wybiegłam ze szpitala. Padał zimny deszcz i ogólnie było chłodno bo panował półmrok.
Stanęłam na środku parkingu i patrzyłam w niebo, jakby z jakąś nadzieją, że to nie koniec.
Niall wybiegł za mną, podbiegł i przytulił tak jakby chciał ochronić od całego zła.
-On żyje - powiedział Niall.
-Nie gadaj, że jest ze mną i będzie cały czas, w takie bajki nie wierzę- odburknęłam.
-No, ale on na prawdę żyje. Operacja się udała i wszystko jest w porządku. Lekarz mówił, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej, ale ty wybiegłaś i nie zdążył powiedzieć.
Głupio mi było, że pomyślałam, że ...
-Mogę go zobaczyć? - spytałam roztrzęsiona.
-Chyba tak, chodźmy.
Weszliśmy do sali w której leżał Harry. Na pierwszy rzut oka nie poznałam go, był cały posiniaczony i podrapany. Łzy sama cisnęły mi się do oczu.
-Harry?- szepnęłam i podeszłam do niego bliżej- Słyszysz mnie?- zapytałam.
Milczał. Lekarz powiedział dla Nialla, że za jakieś kilkanaście minut powinien się wybudzić.
Usiadłam obok niego i złapałam go za rękę czekając.
-Harry? - pytałam co kilka minut.
-Co tam księżniczko? -powiedział ochrypniętym głosem chłopak.
-Harry! Bałam się o ciebie, tęskniłam, myślałam, że mnie zostawisz- mówiłam płacząc ze szczęścia.
-No mógłbym cię zostawić teraz jak już się ze mnie zakochujesz- uśmiechnął się.
-Skąd ta pewność? -zapytałam zadziornie.
-Nie byłoby cię tutaj- odpowiedział.
W sumie to prawda, bardzo, bardzo, bardzo go lubiłam, ale bałam się miłości, bałam się odrzucenia i tak jak teraz bałam się, że go stracę.
-Nicki idź do domu prześpij się, odpocznij i wpadnij jutro, okey? - zaproponował Harry.
-No dobra, do jutra- pożegnałam się i dałam mu całusa w policzek.
Niall odwiózł mnie do domu, spytał czy chcę, żeby nocował, powiedziałam, że poradzę sobie i żeby się nie martwił. Byłam tak szczęśliwa, że Harry czuje się dobrze.
Następnego dnia wstałam rześka i wypoczęta po ostatnim ciężkim dniu. Zjadłam sobie śniadanie i zaczęłam przygotowywać się do wyjścia. Poszłam wziąć prysznic i przebrać się w to:
Jasne, że chciałam dobrze wyglądać.
Zamówiłam taksówkę i pojechałam prosto do Harrego.
-Hej Księżniczko, tęskniłem wiesz?- powiedział na przywitanie.
-Nie było mnie tylko przez noc- uzasadniłam.
-Wystarczyło żebym już tęsknił.
-Proszę cię, nigdy więcej mi tego nie rób.
-Ale co?
-Nie udawaj, że nie wiesz. Nigdy nie było mi tak strasznie jak wczoraj. Mogłam zrobić sobie coś głupiego, a nie chciałam ...
-Ej , spokojnie już jest wszystko w porządku, obiecuję już nigdy więcej, cię nie zostawię- rzekł po czym mnie pocałował tak jak wtedy na pikniku.
***
Okey :) Mam nadzieję, że ten jest lepszy od poprzedniego ;D
Jeśli są jakieś błędy napiszcie w komentarzu, nie sprawdzałam, bo się spieszyłam :p
Rozdziały najprawdopodobniej będą pojawiały się w okolicach piątku, soboty i niedzieli, ponieważ w tygodniu nie mam zbyt dużo czasu :)
Siedzieliśmy bezczynnie na krzesłach przed salą operacyjną nic nie mogąc zrobić . Minuty dłużyły mi się jak godziny, jakaś totalna paranoja. Niall prosił mnie, abyśmy pojechali do domu i żebym odpoczęła, ale w domu czułabym się jeszcze gorzej.
Po 3 godzinach z sali wyszedł lekarz z markotną miną.
Jak dla mnie oznaczało to tylko jedno, ale nie miałam już siły płakać.
Wybiegłam ze szpitala. Padał zimny deszcz i ogólnie było chłodno bo panował półmrok.
Stanęłam na środku parkingu i patrzyłam w niebo, jakby z jakąś nadzieją, że to nie koniec.
Niall wybiegł za mną, podbiegł i przytulił tak jakby chciał ochronić od całego zła.
-On żyje - powiedział Niall.
-Nie gadaj, że jest ze mną i będzie cały czas, w takie bajki nie wierzę- odburknęłam.
-No, ale on na prawdę żyje. Operacja się udała i wszystko jest w porządku. Lekarz mówił, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej, ale ty wybiegłaś i nie zdążył powiedzieć.
Głupio mi było, że pomyślałam, że ...
-Mogę go zobaczyć? - spytałam roztrzęsiona.
-Chyba tak, chodźmy.
Weszliśmy do sali w której leżał Harry. Na pierwszy rzut oka nie poznałam go, był cały posiniaczony i podrapany. Łzy sama cisnęły mi się do oczu.
-Harry?- szepnęłam i podeszłam do niego bliżej- Słyszysz mnie?- zapytałam.
Milczał. Lekarz powiedział dla Nialla, że za jakieś kilkanaście minut powinien się wybudzić.
Usiadłam obok niego i złapałam go za rękę czekając.
-Harry? - pytałam co kilka minut.
-Co tam księżniczko? -powiedział ochrypniętym głosem chłopak.
-Harry! Bałam się o ciebie, tęskniłam, myślałam, że mnie zostawisz- mówiłam płacząc ze szczęścia.
-No mógłbym cię zostawić teraz jak już się ze mnie zakochujesz- uśmiechnął się.
-Skąd ta pewność? -zapytałam zadziornie.
-Nie byłoby cię tutaj- odpowiedział.
W sumie to prawda, bardzo, bardzo, bardzo go lubiłam, ale bałam się miłości, bałam się odrzucenia i tak jak teraz bałam się, że go stracę.
-Nicki idź do domu prześpij się, odpocznij i wpadnij jutro, okey? - zaproponował Harry.
-No dobra, do jutra- pożegnałam się i dałam mu całusa w policzek.
Niall odwiózł mnie do domu, spytał czy chcę, żeby nocował, powiedziałam, że poradzę sobie i żeby się nie martwił. Byłam tak szczęśliwa, że Harry czuje się dobrze.
Następnego dnia wstałam rześka i wypoczęta po ostatnim ciężkim dniu. Zjadłam sobie śniadanie i zaczęłam przygotowywać się do wyjścia. Poszłam wziąć prysznic i przebrać się w to:
Jasne, że chciałam dobrze wyglądać.
Zamówiłam taksówkę i pojechałam prosto do Harrego.
-Hej Księżniczko, tęskniłem wiesz?- powiedział na przywitanie.
-Nie było mnie tylko przez noc- uzasadniłam.
-Wystarczyło żebym już tęsknił.
-Proszę cię, nigdy więcej mi tego nie rób.
-Ale co?
-Nie udawaj, że nie wiesz. Nigdy nie było mi tak strasznie jak wczoraj. Mogłam zrobić sobie coś głupiego, a nie chciałam ...
-Ej , spokojnie już jest wszystko w porządku, obiecuję już nigdy więcej, cię nie zostawię- rzekł po czym mnie pocałował tak jak wtedy na pikniku.
***
Okey :) Mam nadzieję, że ten jest lepszy od poprzedniego ;D
Jeśli są jakieś błędy napiszcie w komentarzu, nie sprawdzałam, bo się spieszyłam :p
Rozdziały najprawdopodobniej będą pojawiały się w okolicach piątku, soboty i niedzieli, ponieważ w tygodniu nie mam zbyt dużo czasu :)
piątek, 11 października 2013
Rozdział 8
-Jechał gdzieś, strasznie szybko... i ... nie zauważył nadjeżdżającego samochodu ...
-Stało się mu coś poważnego? - dopytaywałam.
-Jest w ciężkim stanie... - głos zamilkł.
Co jest? Zawsze jak zaczyna się układać zawsze musi się coś spieprzyć?
W tym momencie miałam na prawdę głupie myśli co do siebie. Szybko chwyciłam za telefon i wystukałam numer do Nialla. Nie mogłam siedzieć sama w pustym mieszkania bo mogłabym zrobić na prawdę coś głupiego.
Po jakiś 15 minutach był u mnie ... i tak za późno zdążyłam się już pokaleczyć naczyniami. Wypadła mi szklanka, zaczęłam zbierać te szkło i po dłoniach zaczęła lecieć mi krew.
-Skarbie co się stało? Co ty robisz? - zapytał Niall wchodząc do mieszkania.
Siedziałam nad rozbitym szkłem, spojrzałam zapłakanym oczami na niego i z powrotem na podłogę.
Szybko podbiegł, otrzepał moje ręce ze szkła i mocno przytulił.
-Co się stało? -zapytał ponownie.
-Bo Harry ... on ..- ciężko mi było cokolwiek powiedzieć.
-Co on ci zrobił !?- powiedział zdenerwowany.
-Ni.. nie, nic on.. jest w .. szpitalu
-Przepraszam. Na pewno wszystko będzie dobrze- pocieszał mnie - On nie chciałby, żeby taki skarb jak Ty przez niego płakała. Teraz jak Cię w sobie rozkochał nie zostawi.
Był taki kochany, wiedział, że potrzebuję wsparcia, a on był moim najbliższym przyjacielem, który zawsze mógł mi pomóc.
Poszłam do siebie do pokoju. Po jakimś czasie zawołał mnie z powrotem do salonu.
-Mam wiadomość, bo chodzi o to, że ... no wiem w jakim szpitalu jest Harry, trochę podzwoniłem i się dowiedziałem wiec teraz tylko... chcesz jechać?
-Ja .. boję się- zawahałam się.
-Ejj wszystko będzie dobrze, spoko.
-No dobrze, tylko pójdę się przebrać.
-Właśnie do niego idziemy, jego stan jest coraz gorszy, najbliższe godziny będą decydujące.
-Cooo!? On nie może umrzeć! Nie może mnie zostawić! Nie teraz! -zaczęłam krzyczeć na doktora i rzucać się w ich stronę jak jakaś psycholka.
-Uspokój się!!! Nie umrze!- powiedział Niall odciągając mnie od lekarzy, aby nie zrobić zamieszania.
-Powiedziałeś, że nic mu nie będzie, i co !?
-Przepraszam- powiedział delikatnie.
***
Sorry za to, że taki mdły :/
Postaram się następny napisać lepiej ;c
-Jechał gdzieś, strasznie szybko... i ... nie zauważył nadjeżdżającego samochodu ...
-Stało się mu coś poważnego? - dopytaywałam.
-Jest w ciężkim stanie... - głos zamilkł.
Co jest? Zawsze jak zaczyna się układać zawsze musi się coś spieprzyć?
W tym momencie miałam na prawdę głupie myśli co do siebie. Szybko chwyciłam za telefon i wystukałam numer do Nialla. Nie mogłam siedzieć sama w pustym mieszkania bo mogłabym zrobić na prawdę coś głupiego.
Po jakiś 15 minutach był u mnie ... i tak za późno zdążyłam się już pokaleczyć naczyniami. Wypadła mi szklanka, zaczęłam zbierać te szkło i po dłoniach zaczęła lecieć mi krew.
-Skarbie co się stało? Co ty robisz? - zapytał Niall wchodząc do mieszkania.
Siedziałam nad rozbitym szkłem, spojrzałam zapłakanym oczami na niego i z powrotem na podłogę.
Szybko podbiegł, otrzepał moje ręce ze szkła i mocno przytulił.
-Co się stało? -zapytał ponownie.
-Bo Harry ... on ..- ciężko mi było cokolwiek powiedzieć.
-Co on ci zrobił !?- powiedział zdenerwowany.
-Ni.. nie, nic on.. jest w .. szpitalu
-Przepraszam. Na pewno wszystko będzie dobrze- pocieszał mnie - On nie chciałby, żeby taki skarb jak Ty przez niego płakała. Teraz jak Cię w sobie rozkochał nie zostawi.
Był taki kochany, wiedział, że potrzebuję wsparcia, a on był moim najbliższym przyjacielem, który zawsze mógł mi pomóc.
Poszłam do siebie do pokoju. Po jakimś czasie zawołał mnie z powrotem do salonu.
-Mam wiadomość, bo chodzi o to, że ... no wiem w jakim szpitalu jest Harry, trochę podzwoniłem i się dowiedziałem wiec teraz tylko... chcesz jechać?
-Ja .. boję się- zawahałam się.
-Ejj wszystko będzie dobrze, spoko.
-No dobrze, tylko pójdę się przebrać.
Jak byliśmy już przed szpitalem znowu się rozpłakałam. Nie mogłam opanować tego, przecież my nawet razem nie byliśmy, a tak mi na nim zależało.
Weszliśmy do środka. Szukaliśmy sali w której leży Harry, jak nagle grupka lekarzy wbiegła do jakiegoś pacjenta.
-Przepraszam. Gdzie można znaleźć Harr'ego Styles'a? - zapytał Niall przechodzącego lekarza.
-Jest pan rodziną? Nie możemy przekazywać zbyt dużo informacji- oznajmił, śpiesząc się.
-Tak! Jesteśmy rodziną! - krzykną zniecierpliwiony Niall.-Właśnie do niego idziemy, jego stan jest coraz gorszy, najbliższe godziny będą decydujące.
-Cooo!? On nie może umrzeć! Nie może mnie zostawić! Nie teraz! -zaczęłam krzyczeć na doktora i rzucać się w ich stronę jak jakaś psycholka.
-Uspokój się!!! Nie umrze!- powiedział Niall odciągając mnie od lekarzy, aby nie zrobić zamieszania.
-Powiedziałeś, że nic mu nie będzie, i co !?
-Przepraszam- powiedział delikatnie.
***
Sorry za to, że taki mdły :/
Postaram się następny napisać lepiej ;c
sobota, 5 października 2013
Rozdział 7
Sobota, jak to sobota, ogarnęłam trochę mieszkanie,ugotowałam makaron na spaghetti. Zrobiłam sobie cieplutkie kakałko, wzięłam kocyk i poszłam przed telewizor. Włączyłam jakąś komedie i oglądałam. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Trochę mnie to zdziwiło bo szczerze to się nikogo nie spodziewałam. Poszłam otworzyć. To była moja mama. Lubiła czasem zrobić mi niespodziankę i wpaść niezapowiedzianie.
-Hej córciu, co tam u ciebie?- zapytała już w progu.
-Wszystko w porządku wchodźcie, ściągajcie kurtki, chcecie coś do picia?- zaproponowałam.
Moja mama odwiedzała mnie razem z moimi dwiema młodszymi siostrami i z tatą.
-My z ojcem napijemy się herbaty, a dla dziewczyn nalej jakiegoś soku- oznajmiła mama.
Poszłam wstawić wodę i zrobiłam dziewczynom napój. Później jak już siedzieliśmy z herbatką w "salonie", jeśli można go tak nazwać (w sumie była tam tylko kanapa, fotel, telewizor i mały stolik, ale było przyjemnie), zaczęła się przesłuchanie. Jaaak zawsze, ale nie mogło się obejść bez tego.
-Jak tam w szkole? Podoba ci się nowa klasa?- zapytała mama.
-No w szkole, jak to w szkole, na razie idzie nie źle, nowa klasa taż jest w porządku, nie mam jakiś specjalnych wymagań- odrzekłam.
-Ahaaa ... a co tam u ciebie i Nialla?
-U kogo? - dopytałam krztusząc się.
-No co u was?- odburknął ojciec.
-Haha nieee, nie ma nas, nie jestem z Niallem- odparłam.
-No i dzięki Bogu- szepnął tato pod nosem.
-Nie jesteście razem? O! A ja myślałam, że ...
-Nie mamo nie jesteśmy razem. Niall to mój najlepszy przyjaciel, zawszę mogę na niego liczyć i jest osobą którą na prawdę kocham, ale tylko tak jak przyjaciela.
Później pogadaliśmy jeszcze co u nich, co tam u Majki i Izy (Moje siostry), kiedy do nich wpadnę i takie tam. Po jakiś 3 godzinkach zaczęli się już zbierać do domu. Było mi smutno, że oni pojadą, a ja zostanę sama w tym domu. No, ale trudno.
-Do widzenia kochanie! Pamiętaj, że jak czegoś będziesz potrzebowała to dzwoń!- krzyknął tato z samochodu.
-Dobra! Jedźcie ostrożnie!- odkrzyknęłam i pomachałam na pożegnanie.
Wróciłam do domu. Stał się znowu jakiś ponury i pusty. Nie mogłam tak sama w nim siedzieć. Stwierdziłam, że zadzwonię do Harrego i gdzieś razem wyjdziemy. Wystukałam numer i czekałam, aż odbierze.
*
*
*
Nie odebrał. Coś mu się stało? Jak zawsze moje głupie myśli nie dawały mi spokoju ... a może to jednak intuicja?
Po jakimś czasie zadzwonił telefon. Szybko odebrałam z myślą, że to Harry.
-Dzień dobry- odezwał się łkający głos.
-Dzień dobry- odpowiedziałam nie pewnie - kto mówi?
-Jestem mamą Harrego.
-Coś się stało?- zapytałam zaniepokojona.
-Ha...Harry... bo , on jest w szpitalu.
Zamarłam. Jak to? On? Czemu? Jak?
-Jesteś tam?- kontynuowała kobieta.
-Ta... tak, co się stało? -dopytywałam głosem równie płaczliwym jak jej.
***
Pisałam na szybko, mam nadzieję, że Wam się spodoba ;)
Jeśli są jakieś błędy to przepraszam, ale nie sprawdzałam bo nie miałam czasu :p
Sobota, jak to sobota, ogarnęłam trochę mieszkanie,ugotowałam makaron na spaghetti. Zrobiłam sobie cieplutkie kakałko, wzięłam kocyk i poszłam przed telewizor. Włączyłam jakąś komedie i oglądałam. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Trochę mnie to zdziwiło bo szczerze to się nikogo nie spodziewałam. Poszłam otworzyć. To była moja mama. Lubiła czasem zrobić mi niespodziankę i wpaść niezapowiedzianie.
-Hej córciu, co tam u ciebie?- zapytała już w progu.
-Wszystko w porządku wchodźcie, ściągajcie kurtki, chcecie coś do picia?- zaproponowałam.
Moja mama odwiedzała mnie razem z moimi dwiema młodszymi siostrami i z tatą.
-My z ojcem napijemy się herbaty, a dla dziewczyn nalej jakiegoś soku- oznajmiła mama.
Poszłam wstawić wodę i zrobiłam dziewczynom napój. Później jak już siedzieliśmy z herbatką w "salonie", jeśli można go tak nazwać (w sumie była tam tylko kanapa, fotel, telewizor i mały stolik, ale było przyjemnie), zaczęła się przesłuchanie. Jaaak zawsze, ale nie mogło się obejść bez tego.
-Jak tam w szkole? Podoba ci się nowa klasa?- zapytała mama.
-No w szkole, jak to w szkole, na razie idzie nie źle, nowa klasa taż jest w porządku, nie mam jakiś specjalnych wymagań- odrzekłam.
-Ahaaa ... a co tam u ciebie i Nialla?
-U kogo? - dopytałam krztusząc się.
-No co u was?- odburknął ojciec.
-Haha nieee, nie ma nas, nie jestem z Niallem- odparłam.
-No i dzięki Bogu- szepnął tato pod nosem.
-Nie jesteście razem? O! A ja myślałam, że ...
-Nie mamo nie jesteśmy razem. Niall to mój najlepszy przyjaciel, zawszę mogę na niego liczyć i jest osobą którą na prawdę kocham, ale tylko tak jak przyjaciela.
Później pogadaliśmy jeszcze co u nich, co tam u Majki i Izy (Moje siostry), kiedy do nich wpadnę i takie tam. Po jakiś 3 godzinkach zaczęli się już zbierać do domu. Było mi smutno, że oni pojadą, a ja zostanę sama w tym domu. No, ale trudno.
-Do widzenia kochanie! Pamiętaj, że jak czegoś będziesz potrzebowała to dzwoń!- krzyknął tato z samochodu.
-Dobra! Jedźcie ostrożnie!- odkrzyknęłam i pomachałam na pożegnanie.
Wróciłam do domu. Stał się znowu jakiś ponury i pusty. Nie mogłam tak sama w nim siedzieć. Stwierdziłam, że zadzwonię do Harrego i gdzieś razem wyjdziemy. Wystukałam numer i czekałam, aż odbierze.
*
*
*
Nie odebrał. Coś mu się stało? Jak zawsze moje głupie myśli nie dawały mi spokoju ... a może to jednak intuicja?
Po jakimś czasie zadzwonił telefon. Szybko odebrałam z myślą, że to Harry.
-Dzień dobry- odezwał się łkający głos.
-Dzień dobry- odpowiedziałam nie pewnie - kto mówi?
-Jestem mamą Harrego.
-Coś się stało?- zapytałam zaniepokojona.
-Ha...Harry... bo , on jest w szpitalu.
Zamarłam. Jak to? On? Czemu? Jak?
-Jesteś tam?- kontynuowała kobieta.
-Ta... tak, co się stało? -dopytywałam głosem równie płaczliwym jak jej.
***
Pisałam na szybko, mam nadzieję, że Wam się spodoba ;)
Jeśli są jakieś błędy to przepraszam, ale nie sprawdzałam bo nie miałam czasu :p
środa, 2 października 2013
Rozdział 6
-Zamknij oczy- powiedział Harry.
-Ale ....
-No proszę Cie, zamknij i połóż się tu na kocu.
W tym momencie pomyślałam "Co on chce zrobić" , ale jednak zrobiłam to o co mnie poprosił.
-Już mogę otworzyć?- zapytałam leżąc już na kocu.
-Czekaj jeszcze chwilkę- rzekł, po czym położył się obok mnie- już możesz otworzyć.
To co ujrzałam było niesamowite. Pięknie rozgwieżdżone niebo, nigdy wcześniej nie widziałam czegoś równie niesamowitego. Ciężko ująć w słowa jak to wyglądało, ale było magicznie.
-I co podoba Ci się?- zapytał niepewnie chłopak.
-Podoba? Jest cudownie!
-Cieszę się.
Później leżeliśmy w ciszy i obserwowaliśmy niebo, to mi wystarczyło. Nie czułam się jakoś dziwnie w jego obecności, było tak jak bym już go znała od dawna. Co jakiś czas tylko zerkałam na niego i patrzyłam jak w jego oczach odbijają się miliny gwiazd.
-Patrz spadająca gwiazda! Pomyśl życzenie! - krzyknął Harry.
-Yhyyy - zamknęłam oczy- Już! Mam nadzieję, że się spełni.
-Byłem tu niedawno sam i jedno z moich życzeń spełniło się.
-Tak? A mogę wiedzieć jakie to było życzenie?
-Nooo ... jesteś tu.
To było słodkie co powiedział. Spojrzałam na niego, on na mnie patrzyliśmy sobie prosto w oczy nic nie mówiąc, to było jeszcze bardziej magiczne niż gwiazdy. W pewnym momencie Harry się przybliżył, odgarnął moje włosy z policzka i pocałował.
-No, a teraz spełniło się moje dzisiejsze życzenie - uśmiechnął się.
-No i moje chyba też -zaśmiałam się.
Leżeliśmy tak jeszcze chwilę,potem wypiliśmy trochę wina, a później jakby mi się urwał film.
Rano gdy się już ocknęłam nie byłam u siebie w domu i nie bardzo pamiętałam, co działo się później. Ale jak już otworzyłam oczy i spojrzałam na sufit, przypomniało mi się jak oglądałam dom Harrego.
Byłam w jego sypialni.
Wyczłapałam się z łóżka i poszłam go szukać.
-Cześć Księżniczko -odezwał się chłopak z kuchni.
-Hej, co smacznego robisz na śniadanie?
-Gofry z bitą śmietaną i truskawkami- oznajmił, lecz nie słuchałam co mówi.
W głowie pojawił się pytanie "jak trafiłam do łóżka Harrego?". Może to było dość dziwne pytanie, ale obawiałam się odpowiedzi.
-Mogę się o coś zapytać? - zaczęłam.
-No jasne o wszystko.
-Jak wylądowałam u ciebie w łóżku? Może to trochę głupie, ale nie pamiętam co się działo po tym jak piliśmy wino.
- A chciałabyś żebyśmy tam wylądowali? -zaśmiał się.
-No proszę cie, poważnie pytam.
-Spokojnie, spałem na kanapie- powiedział wskazując na rozłożone łóżko w pokoju obok.
Odetchnęła z ulgą. Nie to, że bym nie chciała, ani to żebym chciała tylko po prostu nie znałam go na tyle dobrze.
Po zjedzonym śniadaniu Harry odwiózł mnie do domu.
-Jesteśmy na miejscu. To jak kiedy powtórka.
-No nie wiem, może ... w poniedziałek- zaproponowałam.
-Mam czekać aż 2 dni, nie wiem czy wytrzymam.
-Dasz radę. Do zobaczenia.
***
Podoba się? Czekam na komentarze :)
4 komentarze Next :p
-Zamknij oczy- powiedział Harry.
-Ale ....
-No proszę Cie, zamknij i połóż się tu na kocu.
W tym momencie pomyślałam "Co on chce zrobić" , ale jednak zrobiłam to o co mnie poprosił.
-Już mogę otworzyć?- zapytałam leżąc już na kocu.
-Czekaj jeszcze chwilkę- rzekł, po czym położył się obok mnie- już możesz otworzyć.
To co ujrzałam było niesamowite. Pięknie rozgwieżdżone niebo, nigdy wcześniej nie widziałam czegoś równie niesamowitego. Ciężko ująć w słowa jak to wyglądało, ale było magicznie.
-I co podoba Ci się?- zapytał niepewnie chłopak.
-Podoba? Jest cudownie!
-Cieszę się.
Później leżeliśmy w ciszy i obserwowaliśmy niebo, to mi wystarczyło. Nie czułam się jakoś dziwnie w jego obecności, było tak jak bym już go znała od dawna. Co jakiś czas tylko zerkałam na niego i patrzyłam jak w jego oczach odbijają się miliny gwiazd.
-Patrz spadająca gwiazda! Pomyśl życzenie! - krzyknął Harry.
-Yhyyy - zamknęłam oczy- Już! Mam nadzieję, że się spełni.
-Byłem tu niedawno sam i jedno z moich życzeń spełniło się.
-Tak? A mogę wiedzieć jakie to było życzenie?
-Nooo ... jesteś tu.
To było słodkie co powiedział. Spojrzałam na niego, on na mnie patrzyliśmy sobie prosto w oczy nic nie mówiąc, to było jeszcze bardziej magiczne niż gwiazdy. W pewnym momencie Harry się przybliżył, odgarnął moje włosy z policzka i pocałował.
-No, a teraz spełniło się moje dzisiejsze życzenie - uśmiechnął się.
-No i moje chyba też -zaśmiałam się.
Leżeliśmy tak jeszcze chwilę,potem wypiliśmy trochę wina, a później jakby mi się urwał film.
Rano gdy się już ocknęłam nie byłam u siebie w domu i nie bardzo pamiętałam, co działo się później. Ale jak już otworzyłam oczy i spojrzałam na sufit, przypomniało mi się jak oglądałam dom Harrego.
Byłam w jego sypialni.
Wyczłapałam się z łóżka i poszłam go szukać.
-Cześć Księżniczko -odezwał się chłopak z kuchni.
-Hej, co smacznego robisz na śniadanie?
-Gofry z bitą śmietaną i truskawkami- oznajmił, lecz nie słuchałam co mówi.
W głowie pojawił się pytanie "jak trafiłam do łóżka Harrego?". Może to było dość dziwne pytanie, ale obawiałam się odpowiedzi.
-Mogę się o coś zapytać? - zaczęłam.
-No jasne o wszystko.
-Jak wylądowałam u ciebie w łóżku? Może to trochę głupie, ale nie pamiętam co się działo po tym jak piliśmy wino.
- A chciałabyś żebyśmy tam wylądowali? -zaśmiał się.
-No proszę cie, poważnie pytam.
-Spokojnie, spałem na kanapie- powiedział wskazując na rozłożone łóżko w pokoju obok.
Odetchnęła z ulgą. Nie to, że bym nie chciała, ani to żebym chciała tylko po prostu nie znałam go na tyle dobrze.
Po zjedzonym śniadaniu Harry odwiózł mnie do domu.
-Jesteśmy na miejscu. To jak kiedy powtórka.
-No nie wiem, może ... w poniedziałek- zaproponowałam.
-Mam czekać aż 2 dni, nie wiem czy wytrzymam.
-Dasz radę. Do zobaczenia.
***
Podoba się? Czekam na komentarze :)
4 komentarze Next :p
niedziela, 29 września 2013
Rozdział 5
Wstałam rano całkiem wypoczęta, no bo nadszedł długo wyczekiwany piątek. Szybko poszłam się przebrać, umyć zęby i takie tam. Uczesałam się, poszłam po telefon. Gdy nie miałam go w kieszeni czułam się dziwnie. Spojrzałam na ekran. Jedna nie odczytana wiadomość.
"Zapomniałem powiedzieć, ubierz się ciepło :* " od:Harry.
Aha czyli wiadome było, że nie idziemy na żadną imprezę, ani nic w tym stylu. Do szkoły ubrałam to:
W kuchni czekał już na mnie Niall. Zazwyczaj jak u mnie nocował przygotowywał śniadanie.
-Hej jak się spało?- zapytał troskliwie.
-A w porządku. Co dziś będziesz robił?- miałam nadzieję, że nie będzie znowu siedział u mnie w domu i kontrolował co robię.
-Dzisiaj muszę zostać w domu bo rodziców nie będzie i muszę opiekować się Lolly, także niestety nie nocuję dziś u ciebie.
-Ahaaa no nie ma sprawy, poradzę sobie, Ja już wychodzę, zostaw klucz w doniczce-pocałowałam go w policzek na pożegnanie i wyszłam.
W szkole, jak to w szkole ... nauczyciele tylko na każdej lekcji gadali o ostatniej imprezie u Claudii. Pytali się kto był i czy były narkotyki i takie tam, ale ja się wyłączyłam i cały czas myślałam o tym jaką niespodziankę przyszykuje Harry.
Po lekcjach od razu poszłam do domu szykować się na spotkanie. Byłam taka szczęśliwa, nie wiedziałam co mi jest nigdy tak nie miałam. Szybko pobiegłam pod prysznic. Później nałożyłam delikatny makijaż i ubrałam to:
Włosy związałam w roztrzepany kok i wyszłam. Jak doszłam do parku Harry już tam czekał. Byłam na prawdę bardzo, bardzo szczęśliwa.
-Hej Harry.
-Cześć Skarbie.
-Skarbie? Od kiedy? - w sumie to podobało mi się to, że tak powiedział.
-Od teraz- zaśmiał się- cieszę się, że przyszłaś, mam dla ciebie małą niespodziankę, tylko musimy pojechać w jedno miejsce.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Całą drogą myślałam o niespodziance i patrzyłam na Harrego jak prowadził auto, był taki słodki haha , nie ważne. Jechaliśmy jakieś 15 minut, aż znaleźliśmy się na miejscu.
-To tu? - zapytałam z niedowierzaniem. To było zwykłe pole, co my tu niby mieliśmy robić, a na dodatek zaczynało się ściemniać.
-Tak to tu, chodź coś ci pokarzę.
Przeszliśmy jakiś kawałek między drzewami i znaleźliśmy się w miejscu gdzie był rozłożony koc, świeczki, jakieś owoce i wino, jednym słowem piknik. Było ślicznie i bardzo romantycznie.
-Nigdy nikogo tu jeszcze nie przyprowadziłem- odezwał się Harry.
-Jesteś kochany, jest tu ślicznie.
-Ale to nie koniec niespodzianek.
-Jak to?
***
Wiem, że może trochę głupi, ale jakoś nie miałam weny :(
Wstałam rano całkiem wypoczęta, no bo nadszedł długo wyczekiwany piątek. Szybko poszłam się przebrać, umyć zęby i takie tam. Uczesałam się, poszłam po telefon. Gdy nie miałam go w kieszeni czułam się dziwnie. Spojrzałam na ekran. Jedna nie odczytana wiadomość.
"Zapomniałem powiedzieć, ubierz się ciepło :* " od:Harry.
Aha czyli wiadome było, że nie idziemy na żadną imprezę, ani nic w tym stylu. Do szkoły ubrałam to:
W kuchni czekał już na mnie Niall. Zazwyczaj jak u mnie nocował przygotowywał śniadanie.
-Hej jak się spało?- zapytał troskliwie.
-A w porządku. Co dziś będziesz robił?- miałam nadzieję, że nie będzie znowu siedział u mnie w domu i kontrolował co robię.
-Dzisiaj muszę zostać w domu bo rodziców nie będzie i muszę opiekować się Lolly, także niestety nie nocuję dziś u ciebie.
-Ahaaa no nie ma sprawy, poradzę sobie, Ja już wychodzę, zostaw klucz w doniczce-pocałowałam go w policzek na pożegnanie i wyszłam.
W szkole, jak to w szkole ... nauczyciele tylko na każdej lekcji gadali o ostatniej imprezie u Claudii. Pytali się kto był i czy były narkotyki i takie tam, ale ja się wyłączyłam i cały czas myślałam o tym jaką niespodziankę przyszykuje Harry.
Po lekcjach od razu poszłam do domu szykować się na spotkanie. Byłam taka szczęśliwa, nie wiedziałam co mi jest nigdy tak nie miałam. Szybko pobiegłam pod prysznic. Później nałożyłam delikatny makijaż i ubrałam to:
Włosy związałam w roztrzepany kok i wyszłam. Jak doszłam do parku Harry już tam czekał. Byłam na prawdę bardzo, bardzo szczęśliwa.
-Hej Harry.
-Cześć Skarbie.
-Skarbie? Od kiedy? - w sumie to podobało mi się to, że tak powiedział.
-Od teraz- zaśmiał się- cieszę się, że przyszłaś, mam dla ciebie małą niespodziankę, tylko musimy pojechać w jedno miejsce.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Całą drogą myślałam o niespodziance i patrzyłam na Harrego jak prowadził auto, był taki słodki haha , nie ważne. Jechaliśmy jakieś 15 minut, aż znaleźliśmy się na miejscu.
-To tu? - zapytałam z niedowierzaniem. To było zwykłe pole, co my tu niby mieliśmy robić, a na dodatek zaczynało się ściemniać.
-Tak to tu, chodź coś ci pokarzę.
Przeszliśmy jakiś kawałek między drzewami i znaleźliśmy się w miejscu gdzie był rozłożony koc, świeczki, jakieś owoce i wino, jednym słowem piknik. Było ślicznie i bardzo romantycznie.
-Nigdy nikogo tu jeszcze nie przyprowadziłem- odezwał się Harry.
-Jesteś kochany, jest tu ślicznie.
-Ale to nie koniec niespodzianek.
-Jak to?
***
Wiem, że może trochę głupi, ale jakoś nie miałam weny :(
sobota, 28 września 2013
Rozdział 4
Niall wybiegł z domu, podbiegłam w jego kierunku, ale mnie odepchną i poszedł do chłopaka, który mnie wołał. Zaczął go szarpać i coś do niego krzyczeć. Później rozmawiali. Postanowiłam , że podejdę i się dowiem o co chodzi.
-Co Harry? Co ty tu .. ?
-Znasz go? - zapytał Niall z przerażeniem.
-Tak to ... nie ważne, co ty tu robisz? -zwróciłam się do Harrego.
-Poszedłem za tobą ... w sumie to nie wiem czemu, a później cię zawołałem, no i teraz ...
-Idziemy do domu! - powiedział Niall łapiąc mnie za rękę.
Złapał mnie bardzo mocno i pociągnął jakby nie wiadomo co się stało, no ok spoko przestraszyłam się trochę , ale nie do przesady.Weszliśmy do domu, on zatrzasnął za nami drzwi. Był bardzo zdenerwowany, nie mam pojęcia dla czego.
-Skąd go znasz?
-Z szkoły i z takiej jednej imprezy?
-Jakiej imprezy!?
-Co Cie to obchodzi. Jestem dorosła mogę robić co mi się podoba.
-Co!? Nie masz prawa.
Miałam łzy w oczach, on nigdy taki nie był. Pobiegłam do pokoju, zamknęłam się, usiadłam na ziemi i płakałam.
Nie wiedziałam co mam dalej robić. W pewnym momencie, aż się go wystraszyłam, bałam się, że może zrobić coś głupiego. Po chwili łzy przestały mi już tak mocno lecieć.
-Mała?
Nic mu nie odpowiedziałam, nie mogłam wydusić z siebie ani słowa, nie wiedziałam co się dzieje jeszcze nigdy tak nie miałam.
-Ejj jesteś tam?
Nadal milczałam. W końcu postanowił wejść do mojego pokoju wywarzając drzwi. Poszło mu szybciej niż myślałam. Podbiegł do mnie i mocno przytulił, co zresztą odwzajemniłam, potrzebowałam teraz kogoś.
-Kochanie nie płacz- powiedział delikatnym głosem, wycierając mi łzę z policzka.
-Dlaczego na mnie krzyczałeś?
-Bałem się o ciebie, znam takich kolesi.
-Ciekawe skąd? Ja chyba lepiej go znam- znowu zaczęłam mieć łzy w oczach.
-Skończmy może tą rozmowę bo to nie ma sensu, zostanę dziś na noc.
-Dziękuję.
Niall to był mój najlepszy przyjaciel, osoba której mogłam zaufać i się wygadać. Kochałam go... tak jak brata. Niall poszedł do dużego pokoju spać, tak jak zawsze, często u mnie nocował. Nigdy nie lubiłam być sama w domu, dlatego. Ja poszłam wziąć prysznic i przebrać się w piżamę.Wychodząc usłyszałam dzwonek telefonu. Poszłam odebrać, numer nie znany, nawet nie spodziewałam się, że może to być on.
-Hallo. Nick możesz rozmawiać? - usłyszałam głos Harrego.
-Co? Skąd masz mój numer ... tak mogę.
-Pogadałem z twoimi znajomymi, nie ważne, masz jutro wolny wieczór?
-No tak, ale ...
-Żadne, ale zabieram cię gdzieś.
-No, ale .. - znowu nie pozwolił mi dokończyć zdania.
-Proszę cię. Jutro wieczorem w parku przy dużym dębie... bo nie chcę po ciebie przyjechać pod dom, no bo sama wiesz, twojemu chłopakowi to się nie spodoba.
-Co!? To nie jest mój chłopak, a jeśli chodzi o spotkanie, to nie ma problemu, będę o 17, do zobaczenia.
-Dobranoc - odpowiedział Harry i się rozłączył.
Po chwili pomyślałam CO JA ROBIĘ?
***
Podoba się? Komentujcie bo nie wiem czy ktoś czyta :p
Niall wybiegł z domu, podbiegłam w jego kierunku, ale mnie odepchną i poszedł do chłopaka, który mnie wołał. Zaczął go szarpać i coś do niego krzyczeć. Później rozmawiali. Postanowiłam , że podejdę i się dowiem o co chodzi.
-Co Harry? Co ty tu .. ?
-Znasz go? - zapytał Niall z przerażeniem.
-Tak to ... nie ważne, co ty tu robisz? -zwróciłam się do Harrego.
-Poszedłem za tobą ... w sumie to nie wiem czemu, a później cię zawołałem, no i teraz ...
-Idziemy do domu! - powiedział Niall łapiąc mnie za rękę.
Złapał mnie bardzo mocno i pociągnął jakby nie wiadomo co się stało, no ok spoko przestraszyłam się trochę , ale nie do przesady.Weszliśmy do domu, on zatrzasnął za nami drzwi. Był bardzo zdenerwowany, nie mam pojęcia dla czego.
-Skąd go znasz?
-Z szkoły i z takiej jednej imprezy?
-Jakiej imprezy!?
-Co Cie to obchodzi. Jestem dorosła mogę robić co mi się podoba.
-Co!? Nie masz prawa.
Miałam łzy w oczach, on nigdy taki nie był. Pobiegłam do pokoju, zamknęłam się, usiadłam na ziemi i płakałam.
Nie wiedziałam co mam dalej robić. W pewnym momencie, aż się go wystraszyłam, bałam się, że może zrobić coś głupiego. Po chwili łzy przestały mi już tak mocno lecieć.
-Mała?
Nic mu nie odpowiedziałam, nie mogłam wydusić z siebie ani słowa, nie wiedziałam co się dzieje jeszcze nigdy tak nie miałam.
-Ejj jesteś tam?
Nadal milczałam. W końcu postanowił wejść do mojego pokoju wywarzając drzwi. Poszło mu szybciej niż myślałam. Podbiegł do mnie i mocno przytulił, co zresztą odwzajemniłam, potrzebowałam teraz kogoś.
-Kochanie nie płacz- powiedział delikatnym głosem, wycierając mi łzę z policzka.
-Dlaczego na mnie krzyczałeś?
-Bałem się o ciebie, znam takich kolesi.
-Ciekawe skąd? Ja chyba lepiej go znam- znowu zaczęłam mieć łzy w oczach.
-Skończmy może tą rozmowę bo to nie ma sensu, zostanę dziś na noc.
-Dziękuję.
Niall to był mój najlepszy przyjaciel, osoba której mogłam zaufać i się wygadać. Kochałam go... tak jak brata. Niall poszedł do dużego pokoju spać, tak jak zawsze, często u mnie nocował. Nigdy nie lubiłam być sama w domu, dlatego. Ja poszłam wziąć prysznic i przebrać się w piżamę.Wychodząc usłyszałam dzwonek telefonu. Poszłam odebrać, numer nie znany, nawet nie spodziewałam się, że może to być on.
-Hallo. Nick możesz rozmawiać? - usłyszałam głos Harrego.
-Co? Skąd masz mój numer ... tak mogę.
-Pogadałem z twoimi znajomymi, nie ważne, masz jutro wolny wieczór?
-No tak, ale ...
-Żadne, ale zabieram cię gdzieś.
-No, ale .. - znowu nie pozwolił mi dokończyć zdania.
-Proszę cię. Jutro wieczorem w parku przy dużym dębie... bo nie chcę po ciebie przyjechać pod dom, no bo sama wiesz, twojemu chłopakowi to się nie spodoba.
-Co!? To nie jest mój chłopak, a jeśli chodzi o spotkanie, to nie ma problemu, będę o 17, do zobaczenia.
-Dobranoc - odpowiedział Harry i się rozłączył.
Po chwili pomyślałam CO JA ROBIĘ?
***
Podoba się? Komentujcie bo nie wiem czy ktoś czyta :p
niedziela, 22 września 2013
Rozdział 3
-Podoba ci się moje małe skromne mieszkanko? - zapytał chłopak.
-Skromne? Jest tu ślicznie. A najśmieszniejsze są zdjęcia jak byłeś mały, śliczniusie.
-Weź bo się zarumienię - zaśmiał się.
Po głowie nadal błądziło pytanie. Tylko nie wiedziałam jak go o to zapytać, bo głupio mi o to trochę pytać.
-Harry? Mogę się ciebie o coś zapytać?- zebrałam się na odwagę.
-Jasne o co takiego?- powiedział podając mi szklankę z napojem.
-A więc ... czy ty może jesteś ten Harry ... no z tego liceum tutaj nie daleko... co wszyscy cię znają i takie tam?
-Heh , a co? ... znaczy tak to ja, a coś nie tak?
-Nie , nie po prostu chciałam się upewnić - usprawiedliwiałam się.
-A ty gdzie się uczysz?
-Też tu w liceum.
-Co? To dlaczego nigdy ciebie nie spotkałem?
-Nie jestem z tych co wszyscy ich znają i mają mnóstwo przyjaciół.
-Taaa... czyli, że co ty to jesteś z tych co siedzą cicho i się nie odzywają , haha
Może nie powiedział tego obraźliwie, ale nie podobało mi się to, i to w jaki sposób to powiedział. Nie wiedziałam co powiedzieć, nie chciałam też kontynuować dalej tej rozmowy. Wiedziałam, że jeśli powiem mu prawdę to ta znajomość nie potrwa za długo.
-Wiesz co ... ja muszę już wracać.
-Co dlaczego? Powiedziałem coś nie tak?
-Nie, po prostu chcę wrócić- odpowiedziałam.
-Odwieźć cie? - dopytywał podając moje rzeczy z wieszaka.
-Nie to nie daleko, poradzę sobie- powiedziałam, po czym wyszłam.
Stanęłam jeszcze raz odwrócona w stronę domu Harrego. Z oka poleciałam mi pojedyncza łza. Od razu ją wytarłam i poszłam w stronę domu. Idąc tak nie mogłam o nim zapomnieć. Podobał mi się ... tak jak dla połowy dziewczyn w szkole, nie miałam u niego szans. W pewnym momencie zadzwonił do mnie telefon. Spojrzałam na ekran: "Niall"
-No co tam?- odezwałam się pierwsza.
-Co tam? Gdzie ty jesteś? Jest późno i zaczynałem się już trochę martwić.
-Spokojnie idę już do domu.
-No to dobrze... czekam.
-Czekaj. Jesteś u mnie w domu? -zdziwiłam się.
-Taaa , wiem gdzie trzymasz klucze- zaśmiał się.
-Ahhaaa no dobra, nie spostrzegam tego jako włamanie... ciesz się. Do zobaczenia.
Telefony od Nialla zawsze poprawiały mi humor. Byłam już nie daleko domu, dosłownie musiałam tylko skręcić w moją ulicę i przejść z 20 metrów. Usłyszałam jak ktoś mnie woła. Przyśpieszyłam. Było ciemno bałam się, modliłam się tylko, żeby Niall wyszedł z domu.
***
I jak? Podoba się?
Kolejne rozdziały będą dodawane w sobotę i niedzielę :)
-Podoba ci się moje małe skromne mieszkanko? - zapytał chłopak.
-Skromne? Jest tu ślicznie. A najśmieszniejsze są zdjęcia jak byłeś mały, śliczniusie.
-Weź bo się zarumienię - zaśmiał się.
Po głowie nadal błądziło pytanie. Tylko nie wiedziałam jak go o to zapytać, bo głupio mi o to trochę pytać.
-Harry? Mogę się ciebie o coś zapytać?- zebrałam się na odwagę.
-Jasne o co takiego?- powiedział podając mi szklankę z napojem.
-A więc ... czy ty może jesteś ten Harry ... no z tego liceum tutaj nie daleko... co wszyscy cię znają i takie tam?
-Heh , a co? ... znaczy tak to ja, a coś nie tak?
-Nie , nie po prostu chciałam się upewnić - usprawiedliwiałam się.
-A ty gdzie się uczysz?
-Też tu w liceum.
-Co? To dlaczego nigdy ciebie nie spotkałem?
-Nie jestem z tych co wszyscy ich znają i mają mnóstwo przyjaciół.
-Taaa... czyli, że co ty to jesteś z tych co siedzą cicho i się nie odzywają , haha
Może nie powiedział tego obraźliwie, ale nie podobało mi się to, i to w jaki sposób to powiedział. Nie wiedziałam co powiedzieć, nie chciałam też kontynuować dalej tej rozmowy. Wiedziałam, że jeśli powiem mu prawdę to ta znajomość nie potrwa za długo.
-Wiesz co ... ja muszę już wracać.
-Co dlaczego? Powiedziałem coś nie tak?
-Nie, po prostu chcę wrócić- odpowiedziałam.
-Odwieźć cie? - dopytywał podając moje rzeczy z wieszaka.
-Nie to nie daleko, poradzę sobie- powiedziałam, po czym wyszłam.
Stanęłam jeszcze raz odwrócona w stronę domu Harrego. Z oka poleciałam mi pojedyncza łza. Od razu ją wytarłam i poszłam w stronę domu. Idąc tak nie mogłam o nim zapomnieć. Podobał mi się ... tak jak dla połowy dziewczyn w szkole, nie miałam u niego szans. W pewnym momencie zadzwonił do mnie telefon. Spojrzałam na ekran: "Niall"
-No co tam?- odezwałam się pierwsza.
-Co tam? Gdzie ty jesteś? Jest późno i zaczynałem się już trochę martwić.
-Spokojnie idę już do domu.
-No to dobrze... czekam.
-Czekaj. Jesteś u mnie w domu? -zdziwiłam się.
-Taaa , wiem gdzie trzymasz klucze- zaśmiał się.
-Ahhaaa no dobra, nie spostrzegam tego jako włamanie... ciesz się. Do zobaczenia.
Telefony od Nialla zawsze poprawiały mi humor. Byłam już nie daleko domu, dosłownie musiałam tylko skręcić w moją ulicę i przejść z 20 metrów. Usłyszałam jak ktoś mnie woła. Przyśpieszyłam. Było ciemno bałam się, modliłam się tylko, żeby Niall wyszedł z domu.
***
I jak? Podoba się?
Kolejne rozdziały będą dodawane w sobotę i niedzielę :)
sobota, 21 września 2013
Rozdział 2
Rano byłam nad wyraz szczęśliwa, cały czas myślałam o chłopaku którego wczoraj poznałam. Szczerze mówiąc nie przyjrzałam mu się dobrze bo było już dość ciemno, ale po dialogu można stwierdzić, że należałoby lepiej go poznać. Bardzo cieszyłam się z dzisiejszego spotkania, nie mogłam się doczekać.
Zjadłam śniadanie, obejrzałam w piżamie jakąś komedie. Później postanowiłam wziąć prysznic i zacząć się przygotowywać do wyjścia. Ubrałam się w to:
Jesienne popołudnia w Londynie były dość chłodne więc stwierdziłam, że to będzie odpowiednie.
Szłam przez park, drzewa były kolorowe, a chodniki zaścielone różnobarwnymi liśćmi. Kochałam pierwsze tygodnie jesieni jesień.
Weszłam do Starbucks Coffee, ale Harrego jeszcze tam nie było. Usiadłam przy oknie i obserwowałam jak co jakiś czas spada kolejny kolorowy liść na szary chodnik.
Zamówiłam gorącą czekoladę i czekałam. Był już spóźniony 15 minut. Mogłam się domyśleć, że to jest zbyt piękne żeby było realne, nie mogłam spotkać kogoś kto by chciał się ze mną umówić.
Już wychodziłam, gdy do środka wpadła jakaś kobieta.
-Ludzie! Uciekajcie! Jakiś wariat stoi na ulicy z pistoletem, grozi policji, że gdzieś tu jest bomba i może wybuchnąć w każdej chwili. Uciekajcie, bierze zakładników, uciekajcie!
W tym momencie przez moją głowę przemknęło tysiące myśli.
A co jeśli Harry jest zakładnikiem?
A co jeśli ... ?
Czy on w ogóle żyje?
Tak strasznie się bałam, nawet nie miałam jego numeru telefonu, żeby móc się z nim skontaktować w jakikolwiek sposób.
Wszyscy w Caffejce zaczęli krzyczeć i uciekać. Byłam tak wystraszona, że nie wiedziałam co robić.
Nagle poczułam jak ktoś mnie złapał za rękę i zaczął biec.
-Co!? Co ty tu robisz?
-Zatrzymali ruch i nie miałem jak dojechać. Zostawiłem samochód i przyszedłem po Ciebie ... Szybko chodź! - odpowiedział biegnąc.
Może to nie był dobry moment na to, żeby się cieszyć, ale ja byłam szczęśliwa. Byłam szczęśliwa bo wrócił po mnie, nie zostawił mnie.
Byliśmy już na tyle daleko od tego miejsca, że mogliśmy normalnie iść.
-Myślałam, że nie przyjdziesz.
-Żartujesz? Nie mogłem stracić okazji spotkania się z taką ślicznotką- uśmiechnął się.
-Dziękuję- odwzajemniłam uśmiech- spotkanie trochę nie wyszło po naszej myśli.
-Jest jeszcze wcześnie, więc co wolisz do kina czy na film?
-Hmmm chyba na film.
-Dobra to chodźmy do mnie, mam kilka fajnych komedii na DVD.
Poszliśmy spacerkiem. Dom Harrego nie był za daleko więc w 5 minut byliśmy już na miejscu.
-Wchodź czuj się jak u siebie...chcesz może jakiegoś drinka, albo coś?- zaproponował.
-Nie dzięki, ale chętnie napiję się jakiegoś soku- odpowiedziałam.
Chodziłam po mieszkaniu oglądając zdjęcia na ścianach, rozglądając się po pokojach. Patrzeć co jest w różnych zakamarkach i takie tam. W głowie miałam tylko jedno małe pytanie do Harrego o którym nie mogłam zapomnieć. Musiałam się go o to zapytać.
***
I jak się podoba?
Czekam na kolejne komentarze :)
Rano byłam nad wyraz szczęśliwa, cały czas myślałam o chłopaku którego wczoraj poznałam. Szczerze mówiąc nie przyjrzałam mu się dobrze bo było już dość ciemno, ale po dialogu można stwierdzić, że należałoby lepiej go poznać. Bardzo cieszyłam się z dzisiejszego spotkania, nie mogłam się doczekać.
Zjadłam śniadanie, obejrzałam w piżamie jakąś komedie. Później postanowiłam wziąć prysznic i zacząć się przygotowywać do wyjścia. Ubrałam się w to:
Jesienne popołudnia w Londynie były dość chłodne więc stwierdziłam, że to będzie odpowiednie.
Szłam przez park, drzewa były kolorowe, a chodniki zaścielone różnobarwnymi liśćmi. Kochałam pierwsze tygodnie jesieni jesień.
Weszłam do Starbucks Coffee, ale Harrego jeszcze tam nie było. Usiadłam przy oknie i obserwowałam jak co jakiś czas spada kolejny kolorowy liść na szary chodnik.
Zamówiłam gorącą czekoladę i czekałam. Był już spóźniony 15 minut. Mogłam się domyśleć, że to jest zbyt piękne żeby było realne, nie mogłam spotkać kogoś kto by chciał się ze mną umówić.
Już wychodziłam, gdy do środka wpadła jakaś kobieta.
-Ludzie! Uciekajcie! Jakiś wariat stoi na ulicy z pistoletem, grozi policji, że gdzieś tu jest bomba i może wybuchnąć w każdej chwili. Uciekajcie, bierze zakładników, uciekajcie!
W tym momencie przez moją głowę przemknęło tysiące myśli.
A co jeśli Harry jest zakładnikiem?
A co jeśli ... ?
Czy on w ogóle żyje?
Tak strasznie się bałam, nawet nie miałam jego numeru telefonu, żeby móc się z nim skontaktować w jakikolwiek sposób.
Wszyscy w Caffejce zaczęli krzyczeć i uciekać. Byłam tak wystraszona, że nie wiedziałam co robić.
Nagle poczułam jak ktoś mnie złapał za rękę i zaczął biec.
-Co!? Co ty tu robisz?
-Zatrzymali ruch i nie miałem jak dojechać. Zostawiłem samochód i przyszedłem po Ciebie ... Szybko chodź! - odpowiedział biegnąc.
Może to nie był dobry moment na to, żeby się cieszyć, ale ja byłam szczęśliwa. Byłam szczęśliwa bo wrócił po mnie, nie zostawił mnie.
Byliśmy już na tyle daleko od tego miejsca, że mogliśmy normalnie iść.
-Myślałam, że nie przyjdziesz.
-Żartujesz? Nie mogłem stracić okazji spotkania się z taką ślicznotką- uśmiechnął się.
-Dziękuję- odwzajemniłam uśmiech- spotkanie trochę nie wyszło po naszej myśli.
-Jest jeszcze wcześnie, więc co wolisz do kina czy na film?
-Hmmm chyba na film.
-Dobra to chodźmy do mnie, mam kilka fajnych komedii na DVD.
Poszliśmy spacerkiem. Dom Harrego nie był za daleko więc w 5 minut byliśmy już na miejscu.
-Wchodź czuj się jak u siebie...chcesz może jakiegoś drinka, albo coś?- zaproponował.
-Nie dzięki, ale chętnie napiję się jakiegoś soku- odpowiedziałam.
Chodziłam po mieszkaniu oglądając zdjęcia na ścianach, rozglądając się po pokojach. Patrzeć co jest w różnych zakamarkach i takie tam. W głowie miałam tylko jedno małe pytanie do Harrego o którym nie mogłam zapomnieć. Musiałam się go o to zapytać.
***
I jak się podoba?
Czekam na kolejne komentarze :)
czwartek, 19 września 2013
Rozdział 1
Zwykły piątkowy wieczór. Klaudia zaprosiła mnie do siebie, bo robiła imprezę dla znajomych. Była szkolną "boginią", więc zdziwiło mnie trochę jej zaproszenie, ale czemu miałabym nie iść. Zaczęłam przygotowania. Nałożyłam makijaż i ubrałam to:
Powiedziała, że zaczyna się o 19:00, ale większość schodzi się po godzince.
Na miejscu było mnóstwo osób. Dużo nie znanych twarzy. Nie zauważyłam nikogo ze znajomych z wyjątkiem Claudi i jej chłopaka. Zapowiadało się bardzo fajnie, fajna muzyka, ludzie też nie wydawali się najgorsi, ale to do czasu.
Jakoś w połowie imprezy,czyli około 1 w nocy, wpadło 3 chłopaków z narkotykami, wszyscy byli już podpici więc nie patrzyli na to co biorą i nie brali tego w małych ilościach, tylko tyle ile dali radę. Nie podobało mi się to, chciałam już wrócić do domu, ale zatrzymał mnie jakiś koleś i zaczął się przystawiać.
-Hej mała, chciałabyś się zabawić?
-Weź się odwal- odpowiedziałam.
-No, ale ... - nie dokończył.
-Powiedziała, żebyś się odwalił, nie słyszałeś- spytał ironicznie chłopak, który podszedł ni stąd ni zowąd.
-Dobra, dobra już idę, po co ta dramatyzacja- rzekł i poszedł w drugą stronę.
Dobrze, że sobie poszedł zaczynałam się już bać gdyby nie ... właśnie gdyby nie ten chłopak co podszedł do nas, nie wiadomo co mogłoby się stać.
-Wszystko dobrze? Nic Ci nie jest? Zrobił Ci coś? -dopytywał nieznajomy.
-Nie, spokojnie wszystko w porządku. A tak w ogóle to dziękuję.
-Nie ma za co. Dalej chcesz zostać na tej imprezie?
-Nie właśnie miałam wychodzić no, ale ... no wiesz.
-Odwieść Cię.
-No nie wiem czy jesteś w stanie prowadzić- zaśmiałam się.
-Nie, spokojnie, nie piłem... to jak?
-Yyy ... no niech będzie, co prawda to nie daleko, więc mogłabym się przejś...
-Mogę Cię odprowadzić- oznajmił przerywając mi.
Zgodziłam się, nie wydawał się zły, czy coś, był miły, a sama bałam się wracać. Wychodząc jeszcze minęliśmy kilka facetów naćpanych na podłodze i dziewczyn zresztą też. Jednym słowem końcówka tej domówki była ohydna.
-Tak w ogóle to się nie przedstawiłem, jestem Harry- przedstawił się chłopak.
-A więc tak nazywa się mój bohater- zaśmiałam się- ja jestem Nick.
-A więc już jestem bohaterem, to dla mnie zaszczyt.
Szliśmy tak rozmawiając i śmiejąc się aż po same drzwi.
-No to jeszcze raz dziękuję.
-Nie ma za co, to mój obowiązek, przecież jestem bohaterem- uśmiechnął się- mogę się z tobą umówić?- zapytał trochę zdenerwowany.
-Chyba tak-odpowiedziałam.
-To co jutro o 16:30 w Starbucks?
-No spoko.
-To do zobaczenia, już tęsknię.
-Papa - pożegnałam się i pocałowałam go w policzek w ramach podziękowań i ... podobał mi się.
To miło być miłe spotkanie, lecz nie do końca wyszło po naszej myśli.
***
Mam nadzieję, że się podoba.
Czekam na komentarze :)
Zwykły piątkowy wieczór. Klaudia zaprosiła mnie do siebie, bo robiła imprezę dla znajomych. Była szkolną "boginią", więc zdziwiło mnie trochę jej zaproszenie, ale czemu miałabym nie iść. Zaczęłam przygotowania. Nałożyłam makijaż i ubrałam to:
Powiedziała, że zaczyna się o 19:00, ale większość schodzi się po godzince.
Na miejscu było mnóstwo osób. Dużo nie znanych twarzy. Nie zauważyłam nikogo ze znajomych z wyjątkiem Claudi i jej chłopaka. Zapowiadało się bardzo fajnie, fajna muzyka, ludzie też nie wydawali się najgorsi, ale to do czasu.
Jakoś w połowie imprezy,czyli około 1 w nocy, wpadło 3 chłopaków z narkotykami, wszyscy byli już podpici więc nie patrzyli na to co biorą i nie brali tego w małych ilościach, tylko tyle ile dali radę. Nie podobało mi się to, chciałam już wrócić do domu, ale zatrzymał mnie jakiś koleś i zaczął się przystawiać.
-Hej mała, chciałabyś się zabawić?
-Weź się odwal- odpowiedziałam.
-No, ale ... - nie dokończył.
-Powiedziała, żebyś się odwalił, nie słyszałeś- spytał ironicznie chłopak, który podszedł ni stąd ni zowąd.
-Dobra, dobra już idę, po co ta dramatyzacja- rzekł i poszedł w drugą stronę.
Dobrze, że sobie poszedł zaczynałam się już bać gdyby nie ... właśnie gdyby nie ten chłopak co podszedł do nas, nie wiadomo co mogłoby się stać.
-Wszystko dobrze? Nic Ci nie jest? Zrobił Ci coś? -dopytywał nieznajomy.
-Nie, spokojnie wszystko w porządku. A tak w ogóle to dziękuję.
-Nie ma za co. Dalej chcesz zostać na tej imprezie?
-Nie właśnie miałam wychodzić no, ale ... no wiesz.
-Odwieść Cię.
-No nie wiem czy jesteś w stanie prowadzić- zaśmiałam się.
-Nie, spokojnie, nie piłem... to jak?
-Yyy ... no niech będzie, co prawda to nie daleko, więc mogłabym się przejś...
-Mogę Cię odprowadzić- oznajmił przerywając mi.
Zgodziłam się, nie wydawał się zły, czy coś, był miły, a sama bałam się wracać. Wychodząc jeszcze minęliśmy kilka facetów naćpanych na podłodze i dziewczyn zresztą też. Jednym słowem końcówka tej domówki była ohydna.
-Tak w ogóle to się nie przedstawiłem, jestem Harry- przedstawił się chłopak.
-A więc tak nazywa się mój bohater- zaśmiałam się- ja jestem Nick.
-A więc już jestem bohaterem, to dla mnie zaszczyt.
Szliśmy tak rozmawiając i śmiejąc się aż po same drzwi.
-No to jeszcze raz dziękuję.
-Nie ma za co, to mój obowiązek, przecież jestem bohaterem- uśmiechnął się- mogę się z tobą umówić?- zapytał trochę zdenerwowany.
-Chyba tak-odpowiedziałam.
-To co jutro o 16:30 w Starbucks?
-No spoko.
-To do zobaczenia, już tęsknię.
-Papa - pożegnałam się i pocałowałam go w policzek w ramach podziękowań i ... podobał mi się.
To miło być miłe spotkanie, lecz nie do końca wyszło po naszej myśli.
***
Mam nadzieję, że się podoba.
Czekam na komentarze :)
Bohaterowie :
Nick zwykła osiemnastolatka, ma swoją grupkę przyjaciół z którymi zazwyczaj się trzyma. Nie lubi się nudzić. Lubi wychodzić na miasto, ale czasami woli posiedzieć sama, poczytać jakąś książkę, albo po prostu pomyśleć.
Harry.Dziewiętnastolatek, który stara się czerpać z życia garściami. W szkole bardzo popularny, ma mnóstwo znajomych, ale ma też wrogów. Lubi naturalne dziewczyny, ale nie nudziary.
Niall. "Przyjaciel" Clary. Nigdy nie pozwoliłby no to, żeby stał się jej krzywda. Lubi grać na gitarze i się wygłupiać. Ma mnóstwo marzeń, które stara się realizować.
ZAPRASZAM NA PIERWSZY ROZDZIAŁ JUŻ DZIŚ O 20:30 :)
Nick zwykła osiemnastolatka, ma swoją grupkę przyjaciół z którymi zazwyczaj się trzyma. Nie lubi się nudzić. Lubi wychodzić na miasto, ale czasami woli posiedzieć sama, poczytać jakąś książkę, albo po prostu pomyśleć.
Harry.Dziewiętnastolatek, który stara się czerpać z życia garściami. W szkole bardzo popularny, ma mnóstwo znajomych, ale ma też wrogów. Lubi naturalne dziewczyny, ale nie nudziary.
Niall. "Przyjaciel" Clary. Nigdy nie pozwoliłby no to, żeby stał się jej krzywda. Lubi grać na gitarze i się wygłupiać. Ma mnóstwo marzeń, które stara się realizować.
ZAPRASZAM NA PIERWSZY ROZDZIAŁ JUŻ DZIŚ O 20:30 :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



















