czwartek, 19 września 2013

Rozdział 1

Zwykły piątkowy wieczór. Klaudia zaprosiła mnie do siebie, bo robiła imprezę dla znajomych. Była szkolną "boginią", więc zdziwiło mnie trochę jej zaproszenie, ale czemu miałabym nie iść. Zaczęłam przygotowania. Nałożyłam makijaż i ubrałam to:




Powiedziała, że zaczyna się o 19:00, ale większość schodzi się po godzince.
Na miejscu było mnóstwo osób. Dużo nie znanych twarzy. Nie zauważyłam nikogo ze znajomych z wyjątkiem Claudi i jej chłopaka. Zapowiadało się bardzo fajnie, fajna muzyka, ludzie też nie wydawali się najgorsi, ale to do czasu.
Jakoś w połowie imprezy,czyli około 1 w nocy, wpadło 3 chłopaków z narkotykami, wszyscy byli już podpici więc nie patrzyli na to co biorą i nie brali tego w małych ilościach, tylko tyle ile dali radę. Nie podobało mi się to, chciałam już wrócić do domu, ale zatrzymał mnie jakiś koleś i zaczął się przystawiać.
-Hej mała, chciałabyś się zabawić?
-Weź się odwal- odpowiedziałam.
-No, ale ... - nie dokończył.
-Powiedziała, żebyś się odwalił, nie słyszałeś- spytał ironicznie chłopak, który podszedł ni stąd ni zowąd.


-Dobra, dobra już idę, po co ta dramatyzacja- rzekł i poszedł w drugą stronę.
Dobrze, że sobie poszedł zaczynałam się już bać gdyby nie ... właśnie gdyby nie ten chłopak co podszedł do nas, nie wiadomo co mogłoby się stać.
-Wszystko dobrze? Nic Ci nie jest? Zrobił Ci coś? -dopytywał nieznajomy.
-Nie, spokojnie wszystko w porządku. A tak w ogóle to dziękuję.
-Nie ma za co. Dalej chcesz zostać na tej imprezie?
-Nie właśnie miałam wychodzić no, ale ... no wiesz.
-Odwieść Cię.
-No nie wiem czy jesteś w stanie prowadzić- zaśmiałam się.
-Nie, spokojnie, nie piłem... to jak?
-Yyy ... no niech będzie, co prawda to nie daleko, więc mogłabym się przejś...
-Mogę Cię odprowadzić- oznajmił przerywając mi.



Zgodziłam się, nie wydawał się zły, czy coś, był miły, a sama bałam się wracać. Wychodząc jeszcze minęliśmy kilka facetów naćpanych na podłodze i dziewczyn zresztą też. Jednym słowem końcówka tej domówki była ohydna.
-Tak w ogóle to się nie przedstawiłem, jestem Harry- przedstawił się chłopak.
-A więc tak nazywa się mój bohater- zaśmiałam się- ja jestem Nick.
-A więc już jestem bohaterem, to dla mnie zaszczyt.
Szliśmy tak rozmawiając i śmiejąc się aż po same drzwi.
-No to jeszcze raz dziękuję.
-Nie ma za co,  to mój obowiązek, przecież jestem bohaterem- uśmiechnął się- mogę się z tobą umówić?- zapytał trochę zdenerwowany.



-Chyba tak-odpowiedziałam.
-To co jutro o 16:30 w Starbucks?
-No spoko.
-To do zobaczenia, już tęsknię.
-Papa - pożegnałam się i pocałowałam go w policzek w ramach podziękowań i ... podobał mi się.


 To miło być miłe spotkanie, lecz nie do końca wyszło po naszej myśli.



***

Mam nadzieję, że się podoba.
Czekam na komentarze :) 

2 komentarze:

  1. Świetny !! <3 czekam na next // http://littledreamdirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. troszkę krótki ten rozdział :) ale dopiero zaczynam czytać także mam nadzieję że dalsze będą dłuższe :D no i oczywiscie życzę ci duuuużoooo weny twórczej xd :)

    OdpowiedzUsuń