Rozdział 3
-Podoba ci się moje małe skromne mieszkanko? - zapytał chłopak.
-Skromne? Jest tu ślicznie. A najśmieszniejsze są zdjęcia jak byłeś mały, śliczniusie.
-Weź bo się zarumienię - zaśmiał się.
Po głowie nadal błądziło pytanie. Tylko nie wiedziałam jak go o to zapytać, bo głupio mi o to trochę pytać.
-Harry? Mogę się ciebie o coś zapytać?- zebrałam się na odwagę.
-Jasne o co takiego?- powiedział podając mi szklankę z napojem.
-A więc ... czy ty może jesteś ten Harry ... no z tego liceum tutaj nie daleko... co wszyscy cię znają i takie tam?
-Heh , a co? ... znaczy tak to ja, a coś nie tak?
-Nie , nie po prostu chciałam się upewnić - usprawiedliwiałam się.
-A ty gdzie się uczysz?
-Też tu w liceum.
-Co? To dlaczego nigdy ciebie nie spotkałem?
-Nie jestem z tych co wszyscy ich znają i mają mnóstwo przyjaciół.
-Taaa... czyli, że co ty to jesteś z tych co siedzą cicho i się nie odzywają , haha
Może nie powiedział tego obraźliwie, ale nie podobało mi się to, i to w jaki sposób to powiedział. Nie wiedziałam co powiedzieć, nie chciałam też kontynuować dalej tej rozmowy. Wiedziałam, że jeśli powiem mu prawdę to ta znajomość nie potrwa za długo.
-Wiesz co ... ja muszę już wracać.
-Co dlaczego? Powiedziałem coś nie tak?
-Nie, po prostu chcę wrócić- odpowiedziałam.
-Odwieźć cie? - dopytywał podając moje rzeczy z wieszaka.
-Nie to nie daleko, poradzę sobie- powiedziałam, po czym wyszłam.
Stanęłam jeszcze raz odwrócona w stronę domu Harrego. Z oka poleciałam mi pojedyncza łza. Od razu ją wytarłam i poszłam w stronę domu. Idąc tak nie mogłam o nim zapomnieć. Podobał mi się ... tak jak dla połowy dziewczyn w szkole, nie miałam u niego szans. W pewnym momencie zadzwonił do mnie telefon. Spojrzałam na ekran: "Niall"
-No co tam?- odezwałam się pierwsza.
-Co tam? Gdzie ty jesteś? Jest późno i zaczynałem się już trochę martwić.
-Spokojnie idę już do domu.
-No to dobrze... czekam.
-Czekaj. Jesteś u mnie w domu? -zdziwiłam się.
-Taaa , wiem gdzie trzymasz klucze- zaśmiał się.
-Ahhaaa no dobra, nie spostrzegam tego jako włamanie... ciesz się. Do zobaczenia.
Telefony od Nialla zawsze poprawiały mi humor. Byłam już nie daleko domu, dosłownie musiałam tylko skręcić w moją ulicę i przejść z 20 metrów. Usłyszałam jak ktoś mnie woła. Przyśpieszyłam. Było ciemno bałam się, modliłam się tylko, żeby Niall wyszedł z domu.
***
I jak? Podoba się?
Kolejne rozdziały będą dodawane w sobotę i niedzielę :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz