sobota, 21 września 2013

Rozdział 2 


Rano byłam nad wyraz szczęśliwa, cały czas myślałam o chłopaku którego wczoraj poznałam. Szczerze mówiąc nie przyjrzałam mu się dobrze bo było już dość ciemno, ale po dialogu można stwierdzić, że należałoby lepiej go poznać. Bardzo cieszyłam się z dzisiejszego spotkania, nie mogłam się doczekać. 
Zjadłam śniadanie, obejrzałam w piżamie jakąś komedie. Później postanowiłam wziąć prysznic i zacząć się przygotowywać do wyjścia. Ubrałam się w to: 


Jesienne popołudnia w Londynie były dość chłodne więc stwierdziłam, że to będzie odpowiednie.

Szłam przez park, drzewa były kolorowe, a chodniki zaścielone różnobarwnymi liśćmi. Kochałam pierwsze tygodnie jesieni jesień.
Weszłam do Starbucks Coffee, ale Harrego jeszcze tam nie było. Usiadłam przy oknie i obserwowałam jak co jakiś czas spada kolejny kolorowy liść na szary chodnik. 
Zamówiłam gorącą czekoladę i czekałam. Był już spóźniony 15 minut. Mogłam się domyśleć, że to jest zbyt piękne żeby było realne, nie mogłam spotkać kogoś kto by chciał się ze mną umówić.
Już wychodziłam, gdy do środka wpadła jakaś kobieta. 
-Ludzie! Uciekajcie! Jakiś wariat stoi na ulicy z pistoletem, grozi policji, że gdzieś tu jest bomba i może wybuchnąć w każdej chwili. Uciekajcie, bierze zakładników, uciekajcie!   

W tym momencie przez moją głowę przemknęło tysiące myśli. 
A co jeśli Harry jest zakładnikiem? 
A co jeśli ... ?
Czy on w ogóle żyje? 

Tak strasznie się bałam, nawet nie miałam jego numeru telefonu, żeby móc się z nim skontaktować w jakikolwiek sposób.
Wszyscy w Caffejce zaczęli krzyczeć i uciekać. Byłam tak wystraszona, że nie wiedziałam co robić.
Nagle poczułam jak ktoś mnie złapał za rękę i zaczął biec. 
-Co!? Co ty tu robisz? 
-Zatrzymali ruch i nie miałem jak dojechać. Zostawiłem samochód i przyszedłem po Ciebie ... Szybko chodź! - odpowiedział biegnąc. 

Może to nie był dobry moment na to, żeby się cieszyć, ale ja byłam szczęśliwa. Byłam szczęśliwa bo wrócił po mnie, nie zostawił mnie. 

Byliśmy już na tyle daleko od tego miejsca, że mogliśmy normalnie iść. 
-Myślałam, że nie przyjdziesz. 
-Żartujesz? Nie mogłem stracić okazji spotkania się z taką ślicznotką- uśmiechnął się. 
-Dziękuję- odwzajemniłam uśmiech- spotkanie trochę nie wyszło po naszej myśli. 
-Jest jeszcze wcześnie, więc co wolisz do kina czy na film? 
-Hmmm chyba na film. 
-Dobra to chodźmy do mnie, mam kilka fajnych komedii na DVD. 

Poszliśmy spacerkiem. Dom Harrego nie był za daleko więc w 5 minut byliśmy już na miejscu. 

-Wchodź czuj się jak u siebie...chcesz może jakiegoś drinka, albo coś?- zaproponował.
-Nie dzięki, ale chętnie napiję się jakiegoś soku- odpowiedziałam.


 

Chodziłam po mieszkaniu oglądając zdjęcia na ścianach, rozglądając się po pokojach. Patrzeć co jest w różnych zakamarkach i takie tam. W głowie miałam tylko jedno małe pytanie do Harrego o którym nie mogłam zapomnieć. Musiałam się go o to zapytać. 


***

I jak się podoba? 
Czekam na kolejne komentarze :)

1 komentarz: