niedziela, 29 września 2013

Rozdział 5

Wstałam rano całkiem wypoczęta, no bo nadszedł długo wyczekiwany piątek. Szybko poszłam się przebrać, umyć zęby i takie tam. Uczesałam się, poszłam po telefon. Gdy nie miałam go w kieszeni czułam się dziwnie. Spojrzałam na ekran. Jedna nie odczytana wiadomość.

"Zapomniałem powiedzieć, ubierz się ciepło :* " od:Harry.

Aha czyli wiadome było, że nie idziemy na żadną imprezę, ani nic w tym stylu. Do szkoły ubrałam to: 


W kuchni czekał już na mnie Niall. Zazwyczaj jak u mnie nocował przygotowywał śniadanie.

-Hej jak się spało?- zapytał troskliwie.
-A w porządku. Co dziś będziesz robił?- miałam nadzieję, że nie będzie znowu siedział u mnie w domu i kontrolował co robię.
-Dzisiaj muszę zostać w domu bo rodziców nie będzie i muszę opiekować się Lolly, także niestety nie nocuję dziś u ciebie.
-Ahaaa no nie ma sprawy, poradzę sobie, Ja już wychodzę, zostaw klucz w doniczce-pocałowałam go w policzek na pożegnanie i wyszłam.

W szkole, jak to w szkole ... nauczyciele tylko na każdej lekcji gadali o ostatniej imprezie u Claudii. Pytali się kto był i czy były narkotyki i takie tam, ale ja się wyłączyłam i cały czas myślałam o tym jaką niespodziankę przyszykuje Harry. 
Po lekcjach od razu poszłam do domu szykować się na spotkanie. Byłam taka szczęśliwa, nie wiedziałam co mi jest nigdy tak nie miałam. Szybko pobiegłam pod prysznic. Później nałożyłam delikatny makijaż i ubrałam to: 


Włosy związałam w roztrzepany kok i wyszłam. Jak doszłam do parku Harry już tam czekał. Byłam na prawdę bardzo, bardzo szczęśliwa. 

 -Hej Harry.
-Cześć Skarbie. 
-Skarbie? Od kiedy? - w sumie to podobało mi się to, że tak powiedział. 
-Od teraz- zaśmiał się- cieszę się, że przyszłaś, mam dla ciebie małą niespodziankę, tylko musimy pojechać w jedno miejsce. 



Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Całą drogą myślałam o niespodziance i patrzyłam na Harrego jak prowadził auto, był taki słodki haha , nie ważne. Jechaliśmy jakieś 15 minut, aż znaleźliśmy się na miejscu.

-To tu? - zapytałam z niedowierzaniem. To było zwykłe pole, co my tu niby mieliśmy robić, a na dodatek zaczynało się ściemniać. 
-Tak to tu, chodź coś ci pokarzę. 

Przeszliśmy jakiś kawałek między drzewami i znaleźliśmy się w miejscu gdzie był rozłożony koc, świeczki, jakieś owoce i wino, jednym słowem piknik. Było ślicznie i bardzo romantycznie. 

-Nigdy nikogo tu jeszcze nie przyprowadziłem- odezwał się Harry. 
-Jesteś kochany, jest tu ślicznie. 
-Ale to nie koniec niespodzianek. 
-Jak to? 




***


Wiem, że może trochę głupi, ale jakoś nie miałam weny :( 




sobota, 28 września 2013

Rozdział 4

Niall wybiegł z domu, podbiegłam w jego kierunku, ale mnie odepchną i poszedł do chłopaka, który mnie  wołał. Zaczął go szarpać i coś do niego krzyczeć. Później rozmawiali. Postanowiłam , że podejdę i się dowiem o co chodzi.


-Co Harry? Co ty tu .. ?
-Znasz go? - zapytał Niall z przerażeniem.
-Tak to ... nie ważne, co ty tu robisz? -zwróciłam się do Harrego.
-Poszedłem za tobą ... w sumie to nie wiem czemu, a później cię zawołałem, no i teraz ...
-Idziemy do domu! - powiedział Niall łapiąc mnie za rękę.

Złapał mnie bardzo mocno i pociągnął jakby nie wiadomo co się stało, no ok spoko przestraszyłam się trochę , ale nie do przesady.Weszliśmy do domu, on zatrzasnął za nami drzwi. Był bardzo zdenerwowany, nie mam pojęcia dla czego.

-Skąd go znasz?
-Z szkoły i z takiej jednej imprezy?
-Jakiej imprezy!?
-Co Cie to obchodzi. Jestem dorosła mogę robić co mi się podoba.
-Co!? Nie masz prawa.

Miałam łzy w oczach, on nigdy taki nie był. Pobiegłam do pokoju, zamknęłam się, usiadłam na ziemi i płakałam.



Nie wiedziałam co mam dalej robić. W pewnym momencie, aż się go wystraszyłam, bałam się, że może zrobić coś głupiego. Po chwili łzy przestały mi już tak mocno lecieć.

-Mała?

Nic mu nie odpowiedziałam, nie mogłam wydusić z siebie ani słowa, nie wiedziałam co się dzieje jeszcze nigdy tak nie miałam.

-Ejj jesteś tam?

Nadal milczałam. W końcu postanowił wejść do mojego pokoju wywarzając drzwi. Poszło mu szybciej niż myślałam. Podbiegł do mnie i mocno przytulił, co zresztą odwzajemniłam, potrzebowałam teraz kogoś.

-Kochanie nie płacz- powiedział delikatnym głosem, wycierając mi łzę z policzka.
-Dlaczego na mnie krzyczałeś?
-Bałem się o ciebie, znam takich kolesi.
-Ciekawe skąd? Ja chyba lepiej go znam- znowu zaczęłam mieć łzy w oczach.
-Skończmy może tą rozmowę bo to nie ma sensu, zostanę dziś na noc.
-Dziękuję.

Niall to był mój najlepszy przyjaciel, osoba której mogłam zaufać i się wygadać. Kochałam go... tak jak brata. Niall poszedł do dużego pokoju spać, tak jak zawsze, często u mnie nocował. Nigdy nie lubiłam być sama w domu, dlatego. Ja poszłam wziąć prysznic i przebrać się w piżamę.Wychodząc usłyszałam dzwonek telefonu. Poszłam odebrać, numer nie znany, nawet nie spodziewałam się, że może to być on. 

-Hallo. Nick możesz rozmawiać? - usłyszałam głos Harrego. 
-Co? Skąd masz mój numer ... tak mogę. 
-Pogadałem z twoimi znajomymi, nie ważne, masz jutro wolny wieczór?
-No tak, ale ... 
-Żadne, ale zabieram cię gdzieś. 
-No, ale .. - znowu nie pozwolił mi dokończyć zdania. 
-Proszę cię. Jutro wieczorem w parku przy dużym dębie... bo nie chcę po ciebie przyjechać pod dom, no bo sama wiesz, twojemu chłopakowi to się nie spodoba. 
-Co!? To nie jest mój chłopak, a jeśli chodzi o spotkanie, to nie ma problemu, będę o 17, do zobaczenia. 
-Dobranoc - odpowiedział Harry i się rozłączył. 

Po chwili pomyślałam CO JA ROBIĘ? 


***

Podoba się? Komentujcie bo nie wiem czy ktoś czyta :p

niedziela, 22 września 2013

Rozdział 3


-Podoba ci się moje małe skromne mieszkanko? - zapytał chłopak.
-Skromne? Jest tu ślicznie. A najśmieszniejsze są zdjęcia jak byłeś mały, śliczniusie.
-Weź bo się zarumienię - zaśmiał się. 



Po głowie nadal błądziło pytanie. Tylko nie wiedziałam jak go o to zapytać, bo głupio mi o to trochę pytać. 

-Harry? Mogę się ciebie o coś zapytać?- zebrałam się na odwagę.
-Jasne o co takiego?- powiedział podając mi szklankę z napojem. 
-A więc ... czy ty może jesteś ten Harry ... no z tego liceum tutaj nie daleko... co wszyscy cię znają i takie tam? 
-Heh , a co? ... znaczy tak to ja, a coś nie tak?
-Nie , nie po prostu chciałam się upewnić - usprawiedliwiałam się.
-A ty gdzie się uczysz?
-Też tu w liceum.
-Co? To dlaczego nigdy ciebie nie spotkałem? 
-Nie jestem z tych co wszyscy ich znają i mają mnóstwo przyjaciół. 
-Taaa... czyli, że co ty to jesteś z tych co  siedzą cicho i się nie odzywają , haha 


Może nie powiedział tego obraźliwie, ale nie podobało mi się to, i to w jaki sposób to powiedział. Nie wiedziałam co powiedzieć, nie chciałam też kontynuować dalej tej rozmowy. Wiedziałam, że jeśli powiem mu prawdę to ta znajomość nie potrwa za długo. 

-Wiesz co ... ja muszę już wracać. 
-Co dlaczego? Powiedziałem coś nie tak?
-Nie, po prostu chcę wrócić- odpowiedziałam. 
-Odwieźć cie? - dopytywał podając moje rzeczy z wieszaka. 
-Nie to nie daleko, poradzę sobie- powiedziałam, po czym wyszłam. 


Stanęłam jeszcze raz odwrócona w stronę domu Harrego. Z oka poleciałam mi pojedyncza łza. Od razu ją wytarłam i poszłam w stronę domu. Idąc tak nie mogłam o nim zapomnieć. Podobał mi się ... tak jak dla połowy dziewczyn w szkole, nie miałam u niego szans. W pewnym momencie zadzwonił do mnie telefon. Spojrzałam na ekran: "Niall"
-No co tam?- odezwałam się pierwsza.
-Co tam? Gdzie ty jesteś? Jest późno i zaczynałem się już trochę martwić. 
-Spokojnie idę już do domu. 
-No to dobrze... czekam.
-Czekaj. Jesteś u mnie w domu? -zdziwiłam się. 
-Taaa , wiem gdzie trzymasz klucze- zaśmiał się. 
-Ahhaaa no dobra, nie spostrzegam tego jako włamanie... ciesz się. Do zobaczenia. 

Telefony od Nialla zawsze poprawiały mi humor. Byłam już nie daleko domu, dosłownie musiałam tylko skręcić w moją ulicę i przejść z 20 metrów. Usłyszałam jak ktoś mnie woła. Przyśpieszyłam. Było ciemno bałam się, modliłam się tylko, żeby Niall wyszedł z domu. 

***

I jak? Podoba się? 
Kolejne rozdziały będą dodawane w sobotę i niedzielę :)

sobota, 21 września 2013

Rozdział 2 


Rano byłam nad wyraz szczęśliwa, cały czas myślałam o chłopaku którego wczoraj poznałam. Szczerze mówiąc nie przyjrzałam mu się dobrze bo było już dość ciemno, ale po dialogu można stwierdzić, że należałoby lepiej go poznać. Bardzo cieszyłam się z dzisiejszego spotkania, nie mogłam się doczekać. 
Zjadłam śniadanie, obejrzałam w piżamie jakąś komedie. Później postanowiłam wziąć prysznic i zacząć się przygotowywać do wyjścia. Ubrałam się w to: 


Jesienne popołudnia w Londynie były dość chłodne więc stwierdziłam, że to będzie odpowiednie.

Szłam przez park, drzewa były kolorowe, a chodniki zaścielone różnobarwnymi liśćmi. Kochałam pierwsze tygodnie jesieni jesień.
Weszłam do Starbucks Coffee, ale Harrego jeszcze tam nie było. Usiadłam przy oknie i obserwowałam jak co jakiś czas spada kolejny kolorowy liść na szary chodnik. 
Zamówiłam gorącą czekoladę i czekałam. Był już spóźniony 15 minut. Mogłam się domyśleć, że to jest zbyt piękne żeby było realne, nie mogłam spotkać kogoś kto by chciał się ze mną umówić.
Już wychodziłam, gdy do środka wpadła jakaś kobieta. 
-Ludzie! Uciekajcie! Jakiś wariat stoi na ulicy z pistoletem, grozi policji, że gdzieś tu jest bomba i może wybuchnąć w każdej chwili. Uciekajcie, bierze zakładników, uciekajcie!   

W tym momencie przez moją głowę przemknęło tysiące myśli. 
A co jeśli Harry jest zakładnikiem? 
A co jeśli ... ?
Czy on w ogóle żyje? 

Tak strasznie się bałam, nawet nie miałam jego numeru telefonu, żeby móc się z nim skontaktować w jakikolwiek sposób.
Wszyscy w Caffejce zaczęli krzyczeć i uciekać. Byłam tak wystraszona, że nie wiedziałam co robić.
Nagle poczułam jak ktoś mnie złapał za rękę i zaczął biec. 
-Co!? Co ty tu robisz? 
-Zatrzymali ruch i nie miałem jak dojechać. Zostawiłem samochód i przyszedłem po Ciebie ... Szybko chodź! - odpowiedział biegnąc. 

Może to nie był dobry moment na to, żeby się cieszyć, ale ja byłam szczęśliwa. Byłam szczęśliwa bo wrócił po mnie, nie zostawił mnie. 

Byliśmy już na tyle daleko od tego miejsca, że mogliśmy normalnie iść. 
-Myślałam, że nie przyjdziesz. 
-Żartujesz? Nie mogłem stracić okazji spotkania się z taką ślicznotką- uśmiechnął się. 
-Dziękuję- odwzajemniłam uśmiech- spotkanie trochę nie wyszło po naszej myśli. 
-Jest jeszcze wcześnie, więc co wolisz do kina czy na film? 
-Hmmm chyba na film. 
-Dobra to chodźmy do mnie, mam kilka fajnych komedii na DVD. 

Poszliśmy spacerkiem. Dom Harrego nie był za daleko więc w 5 minut byliśmy już na miejscu. 

-Wchodź czuj się jak u siebie...chcesz może jakiegoś drinka, albo coś?- zaproponował.
-Nie dzięki, ale chętnie napiję się jakiegoś soku- odpowiedziałam.


 

Chodziłam po mieszkaniu oglądając zdjęcia na ścianach, rozglądając się po pokojach. Patrzeć co jest w różnych zakamarkach i takie tam. W głowie miałam tylko jedno małe pytanie do Harrego o którym nie mogłam zapomnieć. Musiałam się go o to zapytać. 


***

I jak się podoba? 
Czekam na kolejne komentarze :)

czwartek, 19 września 2013

Rozdział 1

Zwykły piątkowy wieczór. Klaudia zaprosiła mnie do siebie, bo robiła imprezę dla znajomych. Była szkolną "boginią", więc zdziwiło mnie trochę jej zaproszenie, ale czemu miałabym nie iść. Zaczęłam przygotowania. Nałożyłam makijaż i ubrałam to:




Powiedziała, że zaczyna się o 19:00, ale większość schodzi się po godzince.
Na miejscu było mnóstwo osób. Dużo nie znanych twarzy. Nie zauważyłam nikogo ze znajomych z wyjątkiem Claudi i jej chłopaka. Zapowiadało się bardzo fajnie, fajna muzyka, ludzie też nie wydawali się najgorsi, ale to do czasu.
Jakoś w połowie imprezy,czyli około 1 w nocy, wpadło 3 chłopaków z narkotykami, wszyscy byli już podpici więc nie patrzyli na to co biorą i nie brali tego w małych ilościach, tylko tyle ile dali radę. Nie podobało mi się to, chciałam już wrócić do domu, ale zatrzymał mnie jakiś koleś i zaczął się przystawiać.
-Hej mała, chciałabyś się zabawić?
-Weź się odwal- odpowiedziałam.
-No, ale ... - nie dokończył.
-Powiedziała, żebyś się odwalił, nie słyszałeś- spytał ironicznie chłopak, który podszedł ni stąd ni zowąd.


-Dobra, dobra już idę, po co ta dramatyzacja- rzekł i poszedł w drugą stronę.
Dobrze, że sobie poszedł zaczynałam się już bać gdyby nie ... właśnie gdyby nie ten chłopak co podszedł do nas, nie wiadomo co mogłoby się stać.
-Wszystko dobrze? Nic Ci nie jest? Zrobił Ci coś? -dopytywał nieznajomy.
-Nie, spokojnie wszystko w porządku. A tak w ogóle to dziękuję.
-Nie ma za co. Dalej chcesz zostać na tej imprezie?
-Nie właśnie miałam wychodzić no, ale ... no wiesz.
-Odwieść Cię.
-No nie wiem czy jesteś w stanie prowadzić- zaśmiałam się.
-Nie, spokojnie, nie piłem... to jak?
-Yyy ... no niech będzie, co prawda to nie daleko, więc mogłabym się przejś...
-Mogę Cię odprowadzić- oznajmił przerywając mi.



Zgodziłam się, nie wydawał się zły, czy coś, był miły, a sama bałam się wracać. Wychodząc jeszcze minęliśmy kilka facetów naćpanych na podłodze i dziewczyn zresztą też. Jednym słowem końcówka tej domówki była ohydna.
-Tak w ogóle to się nie przedstawiłem, jestem Harry- przedstawił się chłopak.
-A więc tak nazywa się mój bohater- zaśmiałam się- ja jestem Nick.
-A więc już jestem bohaterem, to dla mnie zaszczyt.
Szliśmy tak rozmawiając i śmiejąc się aż po same drzwi.
-No to jeszcze raz dziękuję.
-Nie ma za co,  to mój obowiązek, przecież jestem bohaterem- uśmiechnął się- mogę się z tobą umówić?- zapytał trochę zdenerwowany.



-Chyba tak-odpowiedziałam.
-To co jutro o 16:30 w Starbucks?
-No spoko.
-To do zobaczenia, już tęsknię.
-Papa - pożegnałam się i pocałowałam go w policzek w ramach podziękowań i ... podobał mi się.


 To miło być miłe spotkanie, lecz nie do końca wyszło po naszej myśli.



***

Mam nadzieję, że się podoba.
Czekam na komentarze :) 

Bohaterowie :


Nick zwykła osiemnastolatka, ma swoją grupkę przyjaciół z którymi zazwyczaj się trzyma. Nie lubi się nudzić. Lubi wychodzić na miasto, ale czasami woli posiedzieć sama, poczytać jakąś książkę, albo po prostu pomyśleć. 




Harry.Dziewiętnastolatek, który stara się czerpać z życia garściami. W szkole bardzo popularny, ma mnóstwo znajomych, ale ma też wrogów. Lubi naturalne dziewczyny, ale nie nudziary. 




Niall. "Przyjaciel" Clary. Nigdy nie pozwoliłby no to, żeby stał się jej krzywda. Lubi grać na gitarze i się wygłupiać. Ma mnóstwo marzeń, które stara się realizować.




ZAPRASZAM NA PIERWSZY ROZDZIAŁ JUŻ DZIŚ O 20:30 :)