piątek, 10 stycznia 2014

Rozdział 12 


Weszliśmy jakby do opuszczonego mieszkania, jest strasznie zimno. Pewnie nikt tu nie przychodził, aby ogrzać dom (sorki ale nie mogłam się powstrzymać http://i1.memy.pl/obrazki/c80a249406_serio.jpg ). Patrzyłam na Harrego jak ciężko mu pokonać te kilka schodów, ale nie prosił mnie o pomoc, bo jego "duma" a to nie pozwala. 


-No i jesteśmy, w dużym, zimnym, brudnym domu - burknął chłopak.
-Przestań! Jakoś się to ogarnie - pocieszałam go. 
 Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmieszek, który był niesamowicie cudowny.
-Co będziemy teraz robić? Jest dopiero 10 . Może obejrzymy jakiś film, albo sobie po prostu pogadamy? - zaproponowałam. 
-Chyba wybieram film, nie lubię o sobie opowiadać.
-No weź, prawie się nie znamy, chciałabym wiedzieć o tobie coś więcej - poprosiłam i dodałam do tego mój najlepszy uśmiech.
-Yyy no niech ci będzie, ale może przynieśmy jakieś koce bo zamarzniemy tak siedząc na kanapie - zaśmiał się chłopak. 
-Dobra, to powiedz mi gdzie są, a ja pójdę i przyniosę.
-Nie, nie, ty siadaj, a ja pójdę i przyniosę, myślę, że przeżyję, koce nie powinny mnie zabić - po tych słowach zaczęliśmy się śmiać. 
Usiedliśmy wygodnie na kanapie i postanowiłam zacząć pierwsza, bo bardzo dużo chciałam dowiedzieć się, czym się zajmuje? Czy długo tu mieszka? I takie tam. 





-Harry? A  czym ty się w ogóle zajmujesz?
-Nuudy, pomagam dla taty w interesach, głównie to pilnuję czy papiery się zgadzają i takie duperele. 
-Co robi twój tato? 
-Prowadzi taki jakby warsztat samochodowy,  nic specjalnego. A czym ty się zajmujesz?
-Ja studiuję. Nooo też w sumie  nic specjalnego, architekturę.
-Taa rzeczywiście nic specjalnego - zaśmiał się.
-Co robiłeś wcześniej? Zanim zacząłeś pracować z tatą - po chwili zaczynam żałować tego pytania bo widzę jak zaciska szczękę, zapewne nie podoba mu się, że tknęłam ten temat.
-Nic - fuknął.
-Przepraszam, jeśli nie chcesz nie odpowiadaj- powiedziałam łagodnie. 
-No to nie pytaj - powiedział ton głośniej. 
Co? Harry? To nie jest ten sam chłopak co przed wyjściem ze szpitala, podmienili mi go, co mu się stało? Skąd mogłam nie wiedzieć, że ma jakąś nieprzyjemną przeszłość. Odwrócił się ode mnie i patrzył na wazon stojący na komodzie. Nie no super. Dobra nie chciałam tak bezczynie siedzieć bez słowa. Wstałam i podeszłam do wieszaka po płaszcz?
-Gdzie idziesz!? 
-Wrócę - powiedziałam jedynie to i wyszłam, niby mogłam mu powiedzieć bo idę tylko kupić jakiś obiad na wynos, ale wolałam, aby on też miał za swoje, za to co powiedział. 
Kupiłam dwie zapiekanki i do tego pepsi. Już wracałam do domu Harrego, gdy zadzwonił do mnie telefon. 
-Hejka jak tam? Jak Harry? Wszystko okey? - usłyszałam męski głos w słuchawce. 
-Hej! Spokojnie powoli - zaśmiałam się - tak wszystko ok, chodź może niekoniecznie, ale nie chcę robić problemu, z Harrym wszystko ...- nie dokończyłam, bo głos po drugiej stronie mi przerwał.
-Jak to niekoniecznie!? Co on ci zrobił? 


***

Proszę następny ;)
Komentujcie, to w niewiadomy sposób daje mi wenę :)
Sorki, że taki krótki, ale tak jakoś wyszło ;p


1 komentarz: