środa, 12 lutego 2014

Rozdział 16

Postanowiłam, że wyjdę trochę wcześniej niż się umówiliśmy. Musiałam przemyśleć sytuację w jakiej się znalazłam. Mieszkam z Harrym, pokłóciliśmy się, tak że aż się popłakałam, a psychicznie mogła wytrzymać dość dużo lecz nie nawiedziłam jak ktoś na mnie krzyczy, ale później z błahej przyczyny spałam z nim w jednym łóżku. To jest dość dziwne. Może za szybko mu wybaczyłam, może powinnam trochę poczekać bo sytuacja prawdopodobnie może się powtórzyć. Wszędzie może, może, może, ale niczego nie byłam na 100 % pewna. Jedyne co wiedziałam to to, że czułam do tego chłopaka więcej niż do kolegi, czy przyjaciela.
Okey teraz zastanowię się na jakim etapie jestem z Davidem. Niby chodziliśmy i jest to dla mnie zamknięty rozdział, ale on chyba próbuje... w sumie to nie mam pojęcia co. Chciałby do mnie wrócić? Chyba nie byłabym na to gotowa, a poza tym tego nie chcę. Cieszę się, że nasz kontakt się nie urwał i że zostaliśmy przyjaciółmi. Jak dla mnie ta relacja jest dobra.
Chwila! Spojrzałam na siedzące małżeństwo z dzieckiem w parku. Później zobaczyłam trzy dziewczyny, które wyglądały na mój wiek. Zerknęłam jeszcze na drugą stronę parku, a tam jakaś kobieta z wnukami w wieku 15-16 lat karmili gołębie. Jest niedziela! No w sumie sam fakt, że jest ostatni dzień tygodnia nie zrobiłby na mnie takiego wrażenia, ale co Harry mógł robić w niedziele? Jakie sprawy załatwia się w niedziele? Nie podobało mi się to.

-Hej! Długo tak tu stoisz? - głos chłopaka przerwał moje myśli.
-Hej! Nie, z jakieś 10, może 15 minut - odpowiedziałam i przytuliłam go na powitanie.
-To co jedziemy?
-Możemy się przejść? Jest ładna pogoda, a spacer dobrze nam zrobi - zaproponowałam.
-Jeśli chcesz zmarznąć, to proszę bardzo - zaśmiał się, po czym ruszyliśmy w stronę Kawiarni.

Nie wiem jak to wam powiedzieć, ale czułam się dość nieswojo w jego towarzystwie. Byliśmy razem, ale dość dawno tak po prostu nie byliśmy na spacerze czy na kawie. Nie bardzo wiedziałam jak się zachować. Ciekawe czy się zmienił? O Boże o czym ja myślę, na pewno się zmienił, nie spotykamy się ponad rok. Ciekawe czy wyglądam jakbym o nim myślała. O nie! Mam jakąś plamkę na bucie, a nie to tylko śnieg. To dziwne, że w Anglii tak wcześnie pada, a może i nie.
Jezuuu! Mój mózg jest głupi.
-Co zamierzasz robić jak skończysz szkołę? - zaczęłam.
-W sumie to jeszcze nie wiem, chciałbym być inżynierem budownictwa, ale to już ci kiedyś mówiłem - uśmiechnął się - a ty? Masz już jakieś plany?
-Wiesz jak to ze mną jest. Dziś chcę być projektantką mody, za tydzień lekarzem, a jeszcze później  architektem - zażartowałam jednocześnie mówiąc prawdę.
-Tak, wiem...- powiedział i spuścił głowę.

Miałam wrażenie jakby chciał coś jeszcze powiedzieć, ale postanowił odpuścić. Stwierdziłam, że będę drążyć ten temat. Czasem potrafiłam być uparta.
-Coś chciałeś jeszcze powiedzieć? - zapytałam ostrożnie. 
-Ni..nie nic ważnego. 
-No weź powiedz - zachęciłam go i uśmiechnęłam się na tyle słodko, żeby go złamać. 
-No... no niech Ci będzie - zaśmiał się. - Myślisz, że między nami mogłoby coś jeszcze być? Szczerze?
-Yyy myślę, że gdybyśmy oboje chcieli to mogłoby coś z tego być, ale i w to trochę powątpiewam, a poza tym... no ja nie chcę z tobą być - odpowiedziałam. 
-Aha rozumiem...Niall?
-Co!? Haha Niall? Co Niall? - wybuchłam śmiechem. 


***

Przepraszam, że tak długo musieliście czekać na rozdział, ale mam strasznie dużo nauki.
Komentujcie, bardzo mi zależy na komentarzach ;)

1 komentarz: