Rozdział 17
-To wy... nie jesteście razem? - Zapytał jakby z jakąś ulgą, ale też kompromitacją w oczach, że w ogóle tak pomyślał.
-Nie no coś ty, przecież od zawsze się przyjaźnimy, ale nic więcej.
Weszliśmy do kawiarni siadając gdzieś przy stoliku jak najdalej od drzwi. Nie lubiłam zbytnio jak ktoś otwiera za moimi plecami drzwi i całe zimno w podwórka leci na mnie. Zamówiłam cappuccino. Czekaliśmy na nasze zamówienia rozmawiając głównie o szkole.Gadał, że w tym półroczu babka od fizyki chciała postawić mu dwójkę tylko dlatego, że dwa razy spóźnił się na lekcje. Nagle rozbrzmiał dźwięk dzwonka w mojej torebce. Szybko i bezinteresownie odebrałam nie patrząc nawet kto dzwoni.
-Hallo.
-Nick jesteś w domu?- odezwał się głos Harrego. Sprawdzał mnie, ha nie ma tak łatwo.
-A co?
-Nick! Kurwa! Jesteś w tym cholernym domu? - krzykną. W głosie było słychać wyraźne zdenerwowanie i .. strach?
-Nie, nie jestem, a co się stało?
-Nie teraz, powiedz gdzie jesteś? - Co? Miałam mu powiedzieć "No wiesz jestem z moim byłym na kawie"? Dobra coś wymyślę. Tylko co? Co lepsze poszłam do domu po książki i kilka rzeczy czy jestem u Klaudii na pogaduchach?
-Wyszłam na spacer - odpowiedziałam lekko.
-Daleko jesteś? - zapytał.
-Jakieś 15 minut od twojego mieszkania... Harry co się do cholery stało? - spytałam na tyle cicho, żeby nikt w Starbucks mnie nie usłyszał, no za wyjątkiem chłopaka, który siedział wpatrzony we mnie jak rozmawiam przez telefon.
-Powiem Ci później. Gdzie dokładniej jesteś?
-Jestem niedaleko Starbucks.
-Zaraz tam przyjadę - odpowiedział.
-Ale przecież nie możesz jeździć - stwierdziłam.
-Przyjedziemy. - Rozłączył się.
Jezu co mam zrobić. Po pierwsze pozbyć się Davida. Trochę mi głupio no, ale wolę to ni, aby Harry zaczął mu wygadywać jakieś głupoty.Ok trzeba wziąć się w garść i coś wymyślić.
Schowałam telefon do torebki i wzięłam łyk napoju, który robił już się chłodny.
-Kto dzwoni? - zapytał chłopak.
-Nikt, nie ważne kim była ta osoba, ale ważne jest to, że nie mogę tu dłużej zostać. Przepraszam. Może kiedyś to powtórzymy? - Zaproponowałam z grzeczności, bo tak naprawdę nie miałam ochoty się z nim spotkać w najbliższym czasie.
-Chętnie - odparł. - Mogę wiedzieć dlaczego tak szybko mnie opuszczasz? - zaśmiał się.
-Szybko? Siedzimy to już 2 godzinki - zaśmiałam się. - Nie obraź się, ale nie powinno cię to obchodzić. Muszę już iść.
Wzięłam szybko płaszcz, który wcześniej chłopak powiesił na wieszaku obok wejścia. Ubrałam się , poprawiłam włosy i wyszłam. Na podwórku było chłodniej niż przedtem, a na dodatek wiał chłodny wiatr. Nie wiedziałam nawet jakim samochodem przyjadą. Właśnie przyjadą , kto?
W pewnym momencie podjechał do mnie czarny Jeep Grand Cherokee z przyciemnionymi szybami. Jedno okno zaczęło powoli zjeżdżać w dół. Ujrzałam w nim twarz Harrego. Nie wiem czemu, ale odetchnęłam z ulgą. W sumie to nie spodziewałam się nikogo innego... nie ważne.
-Wsiadaj! - rozkazał.
Szybko wykonałam jego polecenie i weszłam do samochodu siadając na tylne siedzenie. Harry siedział z przodu na siedzeniu pasażera, a obok niego siedział... właśnie kto to?
-Harry? - odezwałam się delikatnie na ile to było możliwe.
-Tak?
-Co się tak właściwie dzieje? - zapytałam.
-Słuchaj, wszystko było okey dopóki...
-Styles nie mów jej - przerwał mu chłopak - jesteś pewien, że możesz jej zaufać? Żeby nie było tak jak z Cleo czy nawet Moną, albo z T...
-Stop! Zamknij się Luke! Ona nie jest jak inne.
No zajebiście i znowu się niczego nie dowiem, a w dodatku, co to za laski? Ciekawe czy gdyby Harry mu nie przerwał, to chłopak długo by jeszcze wymieniał. Zrobiło mi się przykro. I w ogóle po co oni mnie w to zamieszali. W to czyli w co? To wszystko było tak zagmatwane, że nawet nie wiem o co bym mogła zapytać.
Jechaliśmy między jakimiś domami. Nie znam tej okolicy. Za oknem zaczęło się już ściemniać. Zimą już o wpół do czwartej jest ciemno. Wjechaliśmy na bruk przed czyimś domem? Raczej mogłabym powiedzieć willą. Dom był przepiękny z zewnątrz i założę się, że w środku jest jeszcze bardziej niesamowity. Luke wyłączył silnik i wyszedł z samochodu, Harry zrobił to samo. Zostałam w środku nie chciałam im przeszkadzać. Wymienili kilka zdań przed samochodem i Harry pokazał mi ręką, abym wysiadła. Zrobiłam tak jak kazał. Luke wyciągnął kluczyki z tylnej kieszeni i otworzył drzwi. Wow to jego chata! No nieźle nie spodziewałam się, choć mogłam, co wynikało z jego drogiego auta. Weszliśmy i nie myliłam się, w środku było jeszcze piękniej niż na zewnątrz.
***
Pisałam na szybko ;)
Jakieś pytania to to mój tt @so_happily_
Kocham was <3
Po prawej dodałam nową zakładkę, jak coś zaznaczajcie ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz