sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 20

Obudziłam się dość wcześnie. Była dopiero 6:00, postanowiłam wziąć szybki prysznic, bo przez wczorajsze okoliczności nie zdążyłam i zwyczajnie mi się nie chciało. Chłodna woda jeszcze bardziej mnie rozbudziła. Zrobiłam delikatny makijaż czyli poprawiłam rzęsy tuszem i nałożyłam bezbarwny błyszczyk. Ubrałam to:


Była dopiero 6:30, stwierdziłam, że zdążę jeszcze pojechać do domu po torbę i resztę rzeczy potrzebnych mi na dzisiejszy dzień. Szybko zadzwoniłam po taksówkę i po 10 minutach była już na miejscu. Cieszyłam się  z tego, że nie obudziłam Harrego. Raczej nie będzie się martwił, że już mnie nie będzie jak wstanie.
Jak byłam już na miejscu, było jeszcze ciemno. Nienawidzę zimy. Wstaję - jest ciemno, wracam ze szkoły- jest ciemno. Mam nadzieję, że rodzinka Nialla już sobie pojechała. Nie chcę być wredna, no ale to mój dom, więc mam prawo wchodzić do niego o której mi się chce. Całe szczęście zastałam tam tylko blondynka, który spał na kanapie.
-Niall- szepnęłam- przyszłam po kilka rzeczy. Idziesz dziś do szkoły?
-C-co? Ta, tak, idę, cześć- mamrotał i schował głowę w poduszkę.
-Zrobić ci śniadanie? Kawę? Kanapki? - zaproponowałam.
-Jak chcesz możesz mi zrobić i kanapki i płatki i bigos i kawę - zażartował.
-Okej.
Spakował potrzebne mi rzeczy do torby i udałam się do kuchni, żeby przygotować nam śniadanie. Zrobiłam dwie kawy i 5 kanapek dla Nialla, co prawda znając życie zajdzie jeszcze po drodze do jakiegoś sklepu i kupi bułkę. Usiadłam przy stolę i po chwili do kuchni przyszedł chłopak.
-Hej! Co tam u ciebie? Jak tam Harry? - zapytał, ale tylko z grzeczności.
-No, podobno za tydzień mają mu ściągać gips, czy jakoś tak - odparłam.
-Coś się stało?
-Nie, znaczy tak, ale...
-Jak nie chcesz to nie mów - powiedział.

Zjedliśmy śniadanie i po 10 minutach Niall był gotowy do wyjścia. Do szkoły nie mieliśmy daleko, ale był taki mróz, że minuta stania na podwórku sprawiała, że zamarzałeś. Niall wskoczył szybko do samochodu, a ja zaraz za nim na miejsce pasażera. Szybko odpalił silnik i po kilku minutach, było już całkiem ciepło.

-Harry będzie dziś w szkole? - zapytał Horan.
Zupełnie o tym zapomniałam. Mam nadzieję, że zostanie w tym domu, przynajmniej nie będę musiała się z nim męczyć, a po za tym, ma dalej do szkoły.
-Chyba nie, zresztą nie wiem, mam nadzieję, że go nie będzie.
Dalszą drogę jechaliśmy w milczeniu. Niall podjechał pod drzwi więc wyszłam z samochodu i ruszyłam prosto do wejścia, a on pojechał jeszcze zaparkować.W szkole było, no jak w szkole dzień jak co dzień. Ludzie chwalili się jak minął im weekend i jak to oni nie imprezowali. Zauważyłam Klaudie i ona zaraz do mnie podbiegła i mocno mnie przytuliła.
-Tęskniłam za tobą, nie dzwoniłaś, nie pisałaś, co jest? - zapytała zmartwiona. Też się za nią stęskniłam była moją najbliższą koleżanką, w sumie mogę spokojnie powiedzieć, że jest przyjaciółką.
-Wiesz to dość długa historia i nawet nie ciekawa, ale jak tak bardzo chcesz to Ci opowiem, i spokojnie, nic mi nie jest. 
-Uff, martwiłam się, wiesz mam tylko ciebie, jestem jedynaczką i nawet nie mam się komu wygadać, nawet dla młodszego głupszego brata. 
Później opowiadała co działo się przez tydzień w szkole i rozpaczała, że oblała sprawdzian do którego przygotowywała się pół nocy. Chwilkę później zadzwonił dzwonek i poszłyśmy w stronę klasy. Pierwsza była historia. Nienawidziłam historii, totalna męczarnia, natomiast Niall siedział i słuchał uważnie wszystkiego co mówił profesor. Jakoś dziś szybko zleciała mi ta lekcja. Wychodząc na przerwę złapałam Klaudię, żeby mi się nigdzie po drodze nie zgubiła. Po tym geście dziewczyna zaśmiała się na głos i ruszyłyśmy w stronę naszych szafek. 
-Ale nudy, jakaś masakra i pomyśleć, że jeszcze 5 lekcji - marudziła Klaudia. 
-Nie przesadzaj przynajmniej nie będę musiała siedzieć w domu z tym ... - przerwałam szybko, gdy zorientowałam się co ja wygaduję. 
-Że przepraszam co? Z kim? No gadaj, gadaj, gadaj! - potrafiła być tak wścibska, ale tak po prostu była i już nic na to nie mogłam poradzić. 
-No o k e y powie, a więc na 100% wiesz kto to Justin Bieber? - zachowywałam poważną minę. 
-Ha ha no mów o kogo chodzi. 
-No dobra! Także na pewno też wiesz kim jest Harry Styles, ten co chodzi z nami na chemie. 
-No, ale o kogo chodzi, nie ściemniaj, mów! - zaczynała mi grozić z uśmiechem na twarzy. 
-Chciałabym, aby chodziło o kogo innego... - powiedziałam, a jej mina znacznie spoważniała. 



***

Proszę o komentarze to naprawdę dobra motywacja. 
Im więcej komentarzy tym rozdział pojawi się szybciej ;)



czwartek, 27 lutego 2014

Rozdział 19

Z perspektywy Harrego:

Musimy wracać do domu robi się coraz później, a jutro szkoła. Ja pierdole jeszcze szkoła jakby wszystkiego było mało muszę się jeszcze tym gównem przejmować.
Chłopak podszedł z Nick bliżej mnie. Złapałem ją za rękę na tyle mocno, aby nie mogła się wydostać z uścisku.
-Luke daj nam jakieś auto, będziemy już się zmywali. A tak w ogóle ten pomysł z nocowaniem u ciebie jest totalnie pojebany. Za duże ryzyko - powiedziałem.
-Dobra masz kluczyki. Tamte czarne z drugiej strony ulicy widzisz? - kiwnąłem głową i wziąłem od chłopaka klucze.
Ciężko mi było iść z połamaną nogą i musiałem trzymać jeszcze dziewczynę. W końcu nie dałem rady i wyrwała się z uścisku, ale ku mojemu zdziwieniu nigdzie nie pobiegła tylko nadal szła w stronę samochodu. Usiadała na miejsce kierowcy i złapała mocno kierownicę, widać było na jej twarzy złość. Usiadłem na siedzeniu pasażera i zapiąłem pasy.
-Jedziemy do ciebie po książki na jutro?- zapytałem bez uczuć.
-Jesteś normalny. Harry o co kurwa chodzi!? Powiedz mi! - zaczęła krzyczeć.
-Mogę ci powiedzieć w domu, jak wrócimy...
-Tak? To sobie sam jedź do swojego pierdolonego domku - wyrzuciła i wyszła z samochodu zatrzaskując za sobą drzwi.
-Czekaj!- krzyknąłem, ale nie zrobiło to na niej wrażenia. Dalej szła przed siebie, pewnie sama nawet nie wiedziała, dokąd chce się udać.
No super. Ona przynajmniej może normalnie chodzić. Gdybym był w stanie już dawno bym za nią pobiegł. Co mam teraz robić? Teraz nie mam nawet jak na chatę wrócić. Dobra zadzwonie powiedzieć dla Luka, żeby odwiózł mnie do domu. Kumpel się zgodził i po 5 minutach siedział już na miejscu kierowcy odpalajac silnik.
-Gdzie twoja laska?- zapytał z drwiacym uśmiechem na twarzy.
-Po pierwsze to nie mów, że to moja "laska"...
-Sorry mówiąc to obrażam Ciebie- przerwal mi i zaczął się śmiać. Nie chciałem się z nim kłócić bo był mocny w gębie, a poza tym odwozil mnie, więc lepiej żeby mnie teraz nie wyrzucił z auta.
-Dobra nie ważne - rzuciłem. Jechaliśmy przez chwilę w ciszy, ale wiedziałem, że nie będzie ona wieczna.
-Chodzi z tobą do szkoły? - ciągnął temat dziewczyny.
-Taa, ale nie do tej samej klasy... a co w ogóle cie to obchodzi? - zapytałem lekko się śmiejac jakbym pytał tak po prostu.
-Nic tak myślę sobie, że ... haha nie nie ważne.
- Ściemniasz. Mów co chciałeś powiedzieć! - kierowała mną ciekawość.
-Ciekawe czy jest dobra w łóżku - powiedział. 
Co? Czy ja kurwa dobrze słyszę? Nie mogę dać po sobie poznać jakby mnie to obchodziło z kim ona sypia.
-Myślę że to można sprawdzić - odpowiedziałem posyłając głupia uśmiech w stronę kolegi. Wiem, że jestem pojebany, ale przy nim muszę taki być. Okey jeśli taki jest postęp sytuacji to teraz mogę się chyba o to zapytać.
-A właściwie to co to było jak za nią pobiegłeś?- Luke rzucił mi chłodne spojrzenie, ale zaraz jego wzrok znowu skierował się na drogę. 
-Nic, powiedziałem jej tylko kilka rzeczy, które są mało ważne- parsknął. 
Wjechaliśmy na moją ulicę. Poradziłem sobie sam z wyjściem z samochodu i udałem się w stronę domu. Wyciągnąłem klucze i przekręciłem zamek, ku mojemu zdziwieniu drzwi nie były zamknięte. W kuchni paliło się jedno światło nad zlewem, a z pokoju dobiegały dźwięki z telewizora. Nie no super jak to kolejna niespodzianka kumpli Luka, którzy potrafią wpaść o 3 nad ranem i zapytać się o to czy mogą się napić to się wkurwię. Pośpiesznie udałem się do salonu. Na kanapie zobaczyłem śpiącą Nick. Uśmiechnąłem się i odetchnąłem z ulgą wiedząc, że nic jej się nie stało podczas powrotu. Podszedłem bliże, aby przykryć ją kocem. Niestety ja mam takie szczęście, że walnąłem stolik stojący obok i zwaliłem szklany wazon ze sztucznymi kwiatkami. Cały ten hałas obudził dziewczynę.



-Przepraszam chciałem Cię tylko przykryć- powiedziałem. Jej oczy były zaspane i zapłakane? 
-Harry chce mi się spać dobra? Zamknij się i nie przepraszaj bo to nie ma zbytniego sensu. Przyszłam tu z powrotem tylko i jedynie dlatego, że puki masz gips i sobie nie radzisz muszę tobie pomagać i jestem w jakiś sposób za Ciebie odpowiedzialna- odpowiedziała zaspanym, zachrypniętym głosem i udała się w stronę pokoju w którym były jej rzeczy.
Nigdy nie pomyślałbym, że to dziewczyna będzie za mnie odpowiedzialna i że to ona będzie mi pomagać, a nie odwrotnie. 


***
Dziękuję za wszystkie miłe komentarze ;*
Cieszę się, że nie piszę dla siebie ;)

sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 18

Duży salon z ogromnymi oknami na całe ściany za którymi panował już półmrok. Na ścianach wisiały duże obrazy lub były zapisane jakieś cytaty. Widać, że chata z całym wyposażeniem była warta miliony. Harry ze swoim kumplem weszli do przestronnego salonu i usiedli na białej kanapie. Nie wiedziałam jak zbytnio mam postępować. 
-Dobra zostajecie na noc? - zapytał Luke. 
Harry spojrzał w moją stronę i chyba zauważył w moich oczach, że nie mam ochoty tu zostawać. Jutro szkoła i w ogóle, a ja nie znam tego kolesia. 
-Nie Luke, wracamy do mnie. 
-Jak chcesz. Twoja laska ma prawo jazdy? - zapytał chłopak posyłając mi kpiące spojrzenie. 
-Mam - odpowiedziałam bez uczuć. 
-Pożyczę wam jakieś auto, żebyście mieli jak wrócić- oznajmił.
Nie polubiłam go. Jest dla mnie nie miły i uważa mnie za małe dziecko, które nie ma prawa niczego wiedzieć. 

-Jak myślisz Tom dowie się o tym? - zwrócił się Luke do Harrego. 
-Nie wiem, jeśli tak to nie będzie miło, ani dla nas, ani dla naszych bliskich. 
Po tych słowach odwrócił się w moją stronę jakby przypomniało mu się, że to jestem. W jego oczach jedyne co byłam w stanie odczytać to zaniepokojenie. 
-Styles przestań! Nam może i coś grozi, ale jej, wątpię. Poza tym powiedziałeś, że bliskim osobom, a ona...
-Masz rację- kiwnął głową Harry. 
Czułam jakby w żołądku mi się coś przelewało. Jakby ktoś podciął mi nogi, a grawitacja nagle zaczęła silniej działać. Do oczu napłynęły mi łzy. W salonie paliła się tylko niewielka lampka, ja nadal stałam przy niedaleko drzwi wejściowych, a chłopacy siedzieli na kanapie. Okey Nick weź się w garść, przecież to Harry Styles, najpopularniejszy chłopak ze szkoły czego ty się spodziewałaś? Że się w tobie zakocha? Jestem taka głupia i naiwna. Gdybym teraz wybiegła nie dogoniłby mnie prawda? No jasne, że nie bo ma nogę w gipsie. Dobra Nick masz szansę uciec od niego zanim się zakochasz, chyba, że już się w nim zakochałam? Nie! Muszę odpychać od siebie tą myśl. 


Z perspektywy Harrego: 

Widać, że ta cała ta akcja strasznie ją męczy. Od kiedy tylko tu weszliśmy stoi przy wyjściu i patrzy tempo w podłogę, jakby chciała unikać mojego spojrzenia. W pewnym momencie dynamicznie się odwróciła, otworzyła drzwi i wybiegła na zewnątrz. Ja pierdole gdyby nie ta złamana noga to juz bym za nią biegł. Wstałam na tyle szybka jak mogłem. 
-Luke! Kurwa biegnij ją zatrzymać - krzyknąłem zdenerwowany do kumpla. 
-Nie przesadzaj. Jak nie ta to następna.
-Nie przeginaj Luke. Biegnij ją zatrzymać! - rozkazałem po raz kolejny.
Tym razem przyjaciel  posłuchał się mnie i wyszedł z domu. Wziąłem kule, ubrałem  kurtkę i wyszedłem na zewnątrz. Ulica była oświetlona lampami.Zauważyłem, że Luke złapał Nick. Trzymał ją przed sobą i coś do niej mówił, nie byłem w stanie usłyszeć o czym rozmawiają bo stałem jakieś 100 metrów od nich. Widziałem jak dziewczyna próbuje wyrwać się z uścisku, ale on przybliżył ją jeszcze bliżej tak, że teraz dotykali się klatkami piersiowymi. Położył swój policzek na jej twarzy za zaczął jej coś mówić na ucho. Nie mogłem patrzeć jak to robi. To mój kumpel i nie ma złych zamiarów, to wiem, ale i tak ten widok nie był dla mnie.
-Luke! Chodź z nią tutaj! - krzyknąłem gdy w końcu zdobyłem się na odwagę. 



***


Wiem, że nie najlepiej piszę, dlatego myślę o zakończeniu tej historii. 
To znaczy, że myślę aby przestać ją kontynuować ;(
Nie piszę tego dla siebie tylko dla innych, a nie czyta go najprawdopodobniej z jakieś 3 osoby. Nikt nie komentuje i jest mi zwyczajnie przykro ;c 
Jeśli chcecie, abym pisała to po prostu dajcie mi trochę otuchy z waszej strony.




poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 17

-To wy... nie jesteście razem? - Zapytał jakby z jakąś ulgą, ale też kompromitacją w oczach, że w ogóle tak pomyślał.
-Nie no coś ty, przecież od zawsze się przyjaźnimy, ale nic więcej.

Weszliśmy do kawiarni siadając gdzieś przy stoliku jak najdalej od drzwi. Nie lubiłam zbytnio jak ktoś otwiera za moimi plecami drzwi i całe zimno w podwórka leci na mnie. Zamówiłam cappuccino. Czekaliśmy na nasze zamówienia rozmawiając głównie o szkole.Gadał, że w tym półroczu babka od fizyki chciała postawić mu dwójkę tylko dlatego, że dwa razy spóźnił się na lekcje. Nagle rozbrzmiał dźwięk dzwonka w mojej torebce. Szybko i bezinteresownie odebrałam nie patrząc nawet kto dzwoni.
-Hallo.
-Nick jesteś w domu?- odezwał się głos Harrego. Sprawdzał mnie, ha nie ma tak łatwo.
-A co?
-Nick! Kurwa! Jesteś w tym cholernym domu? - krzykną. W głosie było słychać wyraźne zdenerwowanie i .. strach?
-Nie, nie jestem, a co się stało?
-Nie teraz, powiedz gdzie jesteś? - Co? Miałam mu powiedzieć "No wiesz jestem z moim byłym na kawie"? Dobra coś wymyślę. Tylko co? Co lepsze poszłam do domu po książki i kilka  rzeczy czy jestem u Klaudii na pogaduchach?
-Wyszłam na spacer - odpowiedziałam lekko.
-Daleko jesteś? - zapytał.
-Jakieś 15 minut od twojego mieszkania... Harry co się do cholery stało? - spytałam na tyle cicho, żeby nikt w Starbucks mnie nie usłyszał, no za wyjątkiem chłopaka, który siedział wpatrzony we mnie jak rozmawiam przez telefon.
-Powiem Ci później. Gdzie dokładniej jesteś?
-Jestem niedaleko Starbucks.
-Zaraz tam przyjadę - odpowiedział.
-Ale przecież nie możesz jeździć - stwierdziłam.
-Przyjedziemy. - Rozłączył się.
Jezu co mam zrobić. Po pierwsze pozbyć się Davida. Trochę mi głupio no, ale wolę to ni, aby Harry zaczął mu wygadywać jakieś głupoty.Ok trzeba wziąć się w garść i coś wymyślić.
Schowałam telefon do torebki i wzięłam łyk napoju, który robił już się chłodny.
-Kto dzwoni? - zapytał chłopak.
-Nikt, nie ważne kim była ta osoba, ale ważne jest to, że nie mogę tu dłużej zostać. Przepraszam. Może kiedyś to powtórzymy? - Zaproponowałam z grzeczności, bo tak naprawdę nie miałam ochoty się z nim spotkać w najbliższym czasie.
-Chętnie - odparł. - Mogę wiedzieć dlaczego tak szybko mnie opuszczasz? - zaśmiał się.
-Szybko? Siedzimy to już 2 godzinki - zaśmiałam się. - Nie obraź się, ale nie powinno cię to obchodzić. Muszę już iść.
Wzięłam szybko płaszcz, który wcześniej chłopak powiesił na wieszaku obok wejścia. Ubrałam się , poprawiłam włosy i wyszłam. Na podwórku było chłodniej niż przedtem, a na dodatek wiał chłodny wiatr. Nie wiedziałam nawet jakim samochodem przyjadą. Właśnie przyjadą , kto?
W pewnym momencie podjechał do mnie czarny Jeep Grand Cherokee z przyciemnionymi szybami. Jedno okno zaczęło powoli zjeżdżać w dół. Ujrzałam w nim twarz Harrego. Nie wiem czemu, ale odetchnęłam z ulgą. W sumie to nie spodziewałam się nikogo innego... nie ważne. 



-Wsiadaj! - rozkazał.
Szybko wykonałam jego polecenie i weszłam do samochodu siadając na tylne siedzenie. Harry siedział z przodu na siedzeniu pasażera, a obok niego siedział... właśnie kto to? 
-Harry? - odezwałam się delikatnie na ile to było możliwe. 
-Tak? 
-Co się tak właściwie dzieje? - zapytałam. 
-Słuchaj, wszystko było okey dopóki...
-Styles nie mów jej - przerwał mu chłopak - jesteś pewien, że możesz jej zaufać? Żeby nie było tak jak z Cleo czy nawet Moną, albo z T...
-Stop! Zamknij się  Luke! Ona nie jest jak inne.
No zajebiście i znowu się niczego nie dowiem, a w dodatku, co to za laski? Ciekawe czy gdyby Harry mu nie przerwał, to chłopak długo by jeszcze  wymieniał. Zrobiło mi się przykro. I w ogóle po co oni mnie w to zamieszali. W to czyli w co? To wszystko było tak zagmatwane, że nawet nie wiem o co bym mogła zapytać. 
Jechaliśmy między jakimiś domami. Nie znam tej okolicy. Za oknem zaczęło się już ściemniać. Zimą już o wpół do czwartej jest ciemno. Wjechaliśmy na bruk przed czyimś domem? Raczej mogłabym powiedzieć willą. Dom był przepiękny z zewnątrz i założę się, że w środku jest jeszcze bardziej niesamowity. Luke wyłączył silnik i wyszedł z samochodu, Harry zrobił to samo. Zostałam w środku nie chciałam im przeszkadzać. Wymienili kilka zdań przed samochodem i Harry pokazał mi ręką, abym wysiadła. Zrobiłam tak jak kazał. Luke wyciągnął kluczyki z tylnej kieszeni i otworzył drzwi. Wow to jego chata! No nieźle nie spodziewałam się, choć mogłam, co wynikało z jego drogiego auta. Weszliśmy i nie myliłam się, w środku było jeszcze piękniej niż na zewnątrz.



***


Pisałam na szybko ;)
Jakieś pytania to to mój tt @so_happily_
Kocham was <3
Po prawej dodałam nową zakładkę, jak coś zaznaczajcie ;)

 

środa, 12 lutego 2014

Rozdział 16

Postanowiłam, że wyjdę trochę wcześniej niż się umówiliśmy. Musiałam przemyśleć sytuację w jakiej się znalazłam. Mieszkam z Harrym, pokłóciliśmy się, tak że aż się popłakałam, a psychicznie mogła wytrzymać dość dużo lecz nie nawiedziłam jak ktoś na mnie krzyczy, ale później z błahej przyczyny spałam z nim w jednym łóżku. To jest dość dziwne. Może za szybko mu wybaczyłam, może powinnam trochę poczekać bo sytuacja prawdopodobnie może się powtórzyć. Wszędzie może, może, może, ale niczego nie byłam na 100 % pewna. Jedyne co wiedziałam to to, że czułam do tego chłopaka więcej niż do kolegi, czy przyjaciela.
Okey teraz zastanowię się na jakim etapie jestem z Davidem. Niby chodziliśmy i jest to dla mnie zamknięty rozdział, ale on chyba próbuje... w sumie to nie mam pojęcia co. Chciałby do mnie wrócić? Chyba nie byłabym na to gotowa, a poza tym tego nie chcę. Cieszę się, że nasz kontakt się nie urwał i że zostaliśmy przyjaciółmi. Jak dla mnie ta relacja jest dobra.
Chwila! Spojrzałam na siedzące małżeństwo z dzieckiem w parku. Później zobaczyłam trzy dziewczyny, które wyglądały na mój wiek. Zerknęłam jeszcze na drugą stronę parku, a tam jakaś kobieta z wnukami w wieku 15-16 lat karmili gołębie. Jest niedziela! No w sumie sam fakt, że jest ostatni dzień tygodnia nie zrobiłby na mnie takiego wrażenia, ale co Harry mógł robić w niedziele? Jakie sprawy załatwia się w niedziele? Nie podobało mi się to.

-Hej! Długo tak tu stoisz? - głos chłopaka przerwał moje myśli.
-Hej! Nie, z jakieś 10, może 15 minut - odpowiedziałam i przytuliłam go na powitanie.
-To co jedziemy?
-Możemy się przejść? Jest ładna pogoda, a spacer dobrze nam zrobi - zaproponowałam.
-Jeśli chcesz zmarznąć, to proszę bardzo - zaśmiał się, po czym ruszyliśmy w stronę Kawiarni.

Nie wiem jak to wam powiedzieć, ale czułam się dość nieswojo w jego towarzystwie. Byliśmy razem, ale dość dawno tak po prostu nie byliśmy na spacerze czy na kawie. Nie bardzo wiedziałam jak się zachować. Ciekawe czy się zmienił? O Boże o czym ja myślę, na pewno się zmienił, nie spotykamy się ponad rok. Ciekawe czy wyglądam jakbym o nim myślała. O nie! Mam jakąś plamkę na bucie, a nie to tylko śnieg. To dziwne, że w Anglii tak wcześnie pada, a może i nie.
Jezuuu! Mój mózg jest głupi.
-Co zamierzasz robić jak skończysz szkołę? - zaczęłam.
-W sumie to jeszcze nie wiem, chciałbym być inżynierem budownictwa, ale to już ci kiedyś mówiłem - uśmiechnął się - a ty? Masz już jakieś plany?
-Wiesz jak to ze mną jest. Dziś chcę być projektantką mody, za tydzień lekarzem, a jeszcze później  architektem - zażartowałam jednocześnie mówiąc prawdę.
-Tak, wiem...- powiedział i spuścił głowę.

Miałam wrażenie jakby chciał coś jeszcze powiedzieć, ale postanowił odpuścić. Stwierdziłam, że będę drążyć ten temat. Czasem potrafiłam być uparta.
-Coś chciałeś jeszcze powiedzieć? - zapytałam ostrożnie. 
-Ni..nie nic ważnego. 
-No weź powiedz - zachęciłam go i uśmiechnęłam się na tyle słodko, żeby go złamać. 
-No... no niech Ci będzie - zaśmiał się. - Myślisz, że między nami mogłoby coś jeszcze być? Szczerze?
-Yyy myślę, że gdybyśmy oboje chcieli to mogłoby coś z tego być, ale i w to trochę powątpiewam, a poza tym... no ja nie chcę z tobą być - odpowiedziałam. 
-Aha rozumiem...Niall?
-Co!? Haha Niall? Co Niall? - wybuchłam śmiechem. 


***

Przepraszam, że tak długo musieliście czekać na rozdział, ale mam strasznie dużo nauki.
Komentujcie, bardzo mi zależy na komentarzach ;)

czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 15

Z perspektywy Harrego:

Zasnąłem niemal od razu jak się położyłem oczywiście zapomniałem wyłączyć telewizora. Ocknąłem się w środku nocy. Usłyszałem jakieś krzyki. Byłem pewien, że dobiegają z telewizora, lecz gdy go wyłączyłem krzyk nie umilkł. Nie bardzo wiedziałem co się dzieje. NICK!  Totalnie o niej zapomniałem, szybko wybiegłem z sypialni kierując się do jej pokoju. Kurwa zamknięte. Zapomniałem, że zamknęła drzwi zanim poszła spać. Co jest? Przecież nikt nie mógłby tam wejść. Dobra to mój dom więc nic się nie stanie jak wyważę drzwi. Wziąłem lekki rozbieg i uderzyłem barkiem w drewniane drzwi. Nic. Nawet nie drgnęły. Jednak mogłem dorobić dodatkowe kluczyki. Jestem idiotą. Cofnąłem się jeszcze raz i tym razem pod wpływem emocji udało mi się wyważyć drzwi. Podbiegłem do łóżka gdzie ... spała? Śniło jej się coś mega przerażającego. Kołdra była zrucona na ziemię, prześcieradło zwinięte, a ona rzucała się po całym łóżku  krzycząc. Nie wiedziałem co mam zrobić nigdy nie znajdowałem się z takiej sytuacji. Podszedłem bliżej łóżka.
-Obudź się- wyszeptałem tak cicho, że sam ledwo to usłyszałem. Oczywiście, że się nie zbudziła.
Usiadłem obok, złapałem za ramiona i lekko trzasnąłem.
-Wstawaj! To sen! - tym razem byłem głośniejszy.
Otworzyła szeroko oczy. Nie tak jak się otwiera z rana po budziku tylko momentalnie zrobiły się duże. Wypisany był w nich strach. Też się bałem patrząc w te oczy. Były tak pochłaniające, były cudowne, nigdy nie widziałem czegoś tak niesamowitego.

Z perspektywy Nick:

-To tyko sen- powiedział łagodnym głosem.
-Ja...przepraszam, że cię obudziłam.
Miewałam koszmary, ale nie zdarzało się to często. Czasem cztery razy w tygodniu, a czasem raz w miesiącu. To było niezależne ode mnie.
Cieszę się, że mnie obudził. Nienawidziłam tego co mi się śni.
-Nie przepraszaj- powiedział i zaczął kierować się w stronę wyjścia.
Jezuuu drzwi na podłodze, zapomniałam, że się zamknęłam. Muszę mu oddać za nie kasy.
-Harry?
-No co tam?- zapytał.
-Przepraszam za drzwi - dlaczego to mówię, chciałam powiedzieć co innego. Mózgu!
-Nic nie szkodzi, lubię jak od czasu do czasu leżą na podłodze- uśmiechnął się.
-Zostaniesz ze mną? - o mój Boże zapytałam, niby miałam zapytać, ale się bałam jak zareaguje. Chłopak się uśmiechnął i usiadł na łóżku.
-Nie zostawiłbym cię.
Położył się obok i przykrył nas kołdrą. 
Podsunęłam się bliżej niego. Objęłam go w talii i myślałam o dzisiejszym wieczorze. Chyba nie umiem się na niego gniewać.
Rano obudził mnie dźwięk sms-a. Przetarłam oczy i sięgnęłam po telefon. 

***
Hej mam nadzieję, że cię nie budzę, ale może wyszlibyśmy gdzieś po południu?

David xX.      
***

Ale się nie wyspałam. Nie miałam ochoty się z nim spotykać, ale chyba jestem za miła. Muszę to zmienić. A! Gdzie jest Harry? Był tu... chyba. Zeszłam z łóżka. Na ziemi leżały drzwi. Taaa był tu. Ale gdzie jest? 
-Harry!? - krzyknęłam ochrypniętym głosem od spania. 
Nie odpowiadał. Postanowiłam się ubrać. Postawiłam przede wszystkim na wygodny strój. 


Weszłam do kuchni, a na stole czekała na mnie niespodzianka? Chyba tak to można nazwać. Liścik.

Przepraszam, że wyszedłem bez uprzedzenia 
ale tak słodko spałaś i nie chciałem cię budzić.
Muszę załatwić kilka spraw na mieście i wrócę o koło 16. 
Zjem coś na mieście.
Mam nadzieję, że dziś też nocujesz. 
Wieczorem pojedziemy po twoje książki na jutrzejsze lekcje. 
Jak jesteś głodna wszystko jest w lodówce. 
Mam nadzieję, że się nie gniewasz za wczoraj, muszę
Tobie coś jeszcze powiedzieć, ale to już wieczorem. 
Miłego dnia Księżniczko. 

Harry          

Czytając to cały czas miałam uśmiech na twarzy. Ale jak napisał księżniczko to aż poleciała mi łza. Przypomniało mi się jak mówił tak do mnie. Kurcze sms Davida. Muszę mu coś odpisać. Poszłam po telefon i wystukałam : Hej! No w sumie to czemu nie, jestem dziś wolna ;) gdzie? Może w Starbucks? 
Po paru minutach dostałam odpowiedź:
Ok ;D Będę po ciebie o 12 , ubierz się ciepło jest przeraźliwie zimno. 

Tak sobie myślę... to dziwne umawiać się na kawę z byłym? Nieee, pogadamy troszkę wypijemy jakąś kawkę i koniec. Co prawda zdziwiły mnie jego słowa "Potrzebuję cię" , ale że on tak na serio? 


***


Kto przeczytał zostawia komentarz ;)
Zależy mi na waszych opiniach.



wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział 14

-Hej? Nie przeszkadzam? Chciałam powiedzieć tylko, że przyniosłam jedzenie...ale chyba już nie jesteście głodni- powiedziałam spoglądając na stolik przed kanapą pełen jedzenia z chińskiej knajpki. Harry siedział na kanapie tyłem do drzwi więc jak stanęłam w drzwiach nie widział mnie, jednak jak  zaczęłam mówić, momentalnie się odwrócił jakby ze strachem w oczach, albo jakimś przerażeniem, jakby ducha zobaczył. Przed nim siedziała po turecku długowłosa blondynka o dość mocnym makijażu z talerzem w ręku i widelcem kierującym do buzi Harrego. No nie było mnie zaledwie kilka godzin i znalazł sobie laskę która go karmi. Brawo.






 -Hej! Nie, nie już nakarmiłam tego przystojniaka- odezwała się piskliwym głosem dziewczyna.

Zacisnęłam delikatnie zęby, tak żeby nie było mocno widać. Nie miałam zamiaru tutaj nocować. Nie no zachował się totalnie po chamsku, najpierw na mnie krzyczy, potem dzwoni czy przyjdę, albo może dzwonił tylko się upewnić, czy aby może zaprosić dziewczynę. Na prawdę myślałam, że...że on mnie lubi trochę bardziej, ale to chyba tylko moje wyobrażenia.
-Dobra... no to jak coś jedzenie jest w kuchni. Nie będę wam przeszkadzać- powiedziałam i wysłałam fałszywy uśmiech, dziewczyna go odwzajemniłam i zabrała się do karmienia lecz Harry delikatnie ją odsunął i próbował wstać. Nie stałam już dłużej w progu tylko poszłam się ubierać, cieszyłam się jedynie z powodu tego, że w przedpokoju było ciemne światło i nie było widać moich wilgotnych oczu.
-Czekaj- usłyszałam głos chłopaka.
-Coś mam ci... wam jeszcze przynieść? Ugotować? Posprzątać? - mówiłam z ironią.
-To tylko moja koleżanka...
-Ale czy ja ciebie pytam kto to jest?
-Nie, ale widać po tobie, że nie jest ci obojętne, z kim spędzam czas, szczególnie, że jest to dziewczyna i brzydka nie jest.
Co? Zabolały mnie jego słowa, nie mam pojęcia co on chciał w ten sposób udowodnić. Nic mu nie zrobiłam, a się na mnie wyżywa psychicznie. "Jest to dziewczyna i brzydka nie jest" pojebało go, niech nie myśli, że teraz będę mu pomagała w czymkolwiek. Poczułam jak chłodne łzy spływają po moich gorących policzkach, światło było ciemne, ale niestety nie aż tak, żeby to ukryć.
-Ejj kiciu płaczesz? - podszedł bliżej i przytulił mnie. Nie i co teraz mnie przytuli i o wszystkim zapomnę. Wydostałam się z jego objęcia i nacisnęłam klamkę drzwi wyjściowych.
-Dobranoc Harry-wydukałam i wyszłam.
Zeszłam ze schodów przeszłam z 10 metrów i się zatrzymałam. Zaczęłam mocniej płakać nie wiedzieć czemu.Myślałam co by było gdyby? Stojąc tak usłyszałam za mną kroki.
-Czekaj! -krzykną.
-Co!? Co chcesz mi jeszcze powiedzieć? - krzyczałam przez łzy.
-Przepraszam nie chciałem tego powiedzieć... no wiesz tego z Lizy i sorry za rano, po prostu nie lubię żyć przeszłością.
-Nie! Nie jestem zbytnio w stanie zrozumieć dlaczego mnie tak potraktowałeś przy drzwiach!?
-Zrozum! Nie chodziło mi o to, a po za tym gdzie teraz pójdziesz!? Zostawiłaś u mnie ubrania... wróć. Proszę.
Kurcze zapomniałam, że Niall nocuje dziś u mnie bo jego rodzina się zjeżdża. Nie mam pojęcia co zrobić. Mogę wrócić do Harrego i gapić się na "Lizy", albo wrócić do niego i zobaczyć jak ona opuszcza jego dom. Jeszcze zauważyłam, że z mieszkania obok wychodzi jakiś chłopak. Pewnie wkurzył się za to, że jesteśmy tak głośno czy coś.
-Jakiś problem?- odezwał się nieznajomy. Zapewne zobaczył, że płaczę i że się kłucimy.
-Nie wszystko w porządku-  parsknął Harry.
-Naprawdę? - dopytałam go z ironią.
Facet nie wiedział zbytnio co się dzieje, widzi mnie pierwszy raz na oczy, Harrego zapewne zna bo jest jego sąsiadem i wie jaki bywa. 
-Ludzie!- krzyknął Harry patrząc w niebo- Ty się nie wtrącaj, a my wracamy do mnie!- oznajmił i złapał mnie za nadgarstek na tyle mocno, abym nie dała rady się wyrwać.
Chłopak popatrzył przerażony, ale rzuciłam mu spojrzenie "Poradzę sobie".
Zapomniałabym o dziewczynie która cały czas była w domu. Weszliśmy do środka. Nie wiedzieć czemu, Harry poruszał się na kulach dużo sprawniej niż mogłabym to sobie wyobrazić. Dziewczyna była może nieco przerażona widząc mnie w takim stanie i rozzłoszczonego Harrego. 
-Coś się stało?- zapytała piskliwym głosem.
-Lizy wyjdź- powiedział łagodnie na ile dał radę.
-Ale...
-Wynoś się okey!- tym razem już krzyknął. 
Dziewczyna już nic nie odpowiadała tylko rzuciła mu wredne spojrzenie, ubrała się i opuściła dom. Staliśmy z Harrym tak samo od początku jak tylko weszliśmy do mieszkania. Nadgarstek zaczynał mnie już boleć, mogę zapewnić, że jutro będę miała zadrapania, albo delikatne siniaki. W końcu z łaski swojej postanowił mnie puścić. Nie ściągając płaszcza ani butów pobiegłam szybko do pokoju gdzie była moja torba i szybko zamknęłam drzwi. Nie chciałam już go widzieć tego wieczoru. 


***

Jeśli przeczytałaś, zostaw komentarz.
Dziękuję ;)


sobota, 18 stycznia 2014

Liebster Award

Zostałam nominowana do Liebster Award, przez . Dziękuję kochanie ;*
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze  wykonaną robotę". Należy odpowiedzieć na 11 pytań osoby, która cię nominowała, następnie ty nominujesz 11 osób ( informujesz je o tym), a potem dodajesz swoje 11 pytań (wszystko na swoim blogu).


Uwaga: Nie możesz nominować bloga, który cię nominował !




Pytania i odpowiedzi ;)
1. Twój ulubiony zespół ?
No oczywiście, że One Direction.
2.Ile masz lat ?
Mam 15 lat, rocznikowo 16 ;)
3. Co pasjonuje Cię do pisania bloga?
Zależy, zazwyczaj jak słucham muzyki mam jakieś natchnienie, albo pod prysznicem ;p 
4. Lubisz horrory ?
Niee
5. Ulubiony kolor ?
Różowy i wszystkie odcienie różowego 
6. Za co lubisz One Direction?
A więc One Direction lubię za to, że mają poczucie humoru, kochają swoich fanów, robią dla nas wszystko, za ich głosy, za teksty które śpiewają, które mają dla mnie bardzo duże znaczenie, które trafiają do mojego serca na zawsze, za to, że nie pozwalają nam się poddawać i za wiele, wiele innych <3 Kocham ich za wszystko ;)
7. Twoje największe marzenie ?
Spotkać się z 1D
8. Ulubiony aktor/aktorka ?
Aktor  Johnny Depp
9. Ulubiona piosenka ?
Mam mnóstwo ulubionych piosenek, ale gdybym musiała wybrać na dzień dzisiejszy byłoby to zapewne  One Direction "Through The Dark" KOCHAM TĘ PIOSENKĘ <3
10.  Jakie jest twoje hobby ?
Nie mam jakiegoś takiego określonego hobby
11. Ulubiona książka ?
Na 100% "Mały Książe"


Nominuję:
http://forevertogetherbitches.blogspot.com/
 http://after-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/
 http://hunger-fanfiction.blogspot.com/


Niestety nominuję tylko 4 blogi bo nie mam czasu na czytanie ;/ 


Moje pytania:
1.Czy należysz do jakiegoś fandomu?
2.Czy masz twittera?
3.Co zainspirowało cię do napisania/tłumaczenia bloga?
4.Czy lubisz One Direction?
5.Co interesuje cię poza pisaniem?
6.Ulubiony film?
7.Jak nazwałabyś książkę, którą sama byś napisała, o historii, którą sama wymyśliłaś?
8.Gdybyś mogła zmienić imię to na jakie? 
9.Ulubiona piosenka?
10.Ulubiony zwierzak?
11.Za co lubisz 1D? 

Dziękuję za nominacje i przepraszam jeszcze raz, że tylko 4 blogi zostały nominowane. 

 

piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział 13

-Niall spokojnie, wszystko jest ok, tylko trochę się posprzeczaliśmy, ale to nic wielkiego.
-Chcesz o tym pogadać? Dawno się nie widzieliśmy, stęskniłem się.
-Ja też - zaśmiałam się - może spotkamy się w tej kawiarni za rogiem co zawsze?
-Ok będę za 15 minut- odpowiedział chłopak.
-Czekam- odpowiedziałam i się rozłączyłam.

Czas mijał bardzo szybko, zaledwie kilka minut temu wychodziłam z domu,a  już jest 13. Zapiekanki i tak były już zimne więc co za różnica czy wrzucę je do mikrofalówki za 5 czy za 2 godziny?
Nialla jeszcze nie było, więc sama weszłam do kawiarni, nie chciałam marznąć na podwórku. Zamówiłam sobie gorącą czekoladę i ciasto którego nigdy nie jadłam, ale wyglądało przepysznie. Siedziałam tak przez jakiś czas sama, aż w końcu przyszedł.

-Hej. Zeszło trchę dłużej, bo pada śnieg korki są i w ogóle...
-Nie no spoko, siadaj - chłopak zamówił soją gorącą czekoladę i babeczkę z czekoladą. Zawsze zamawiał to samo, często tu przychodziliśmy razem.
-A więc co się stało? Powiesz mi?
-No bo pojechaliśmy do domu Harrego, usiedliśmy i zaczeliśmy rozmawiać. No było całkiem fajnie dopóki nie zapytałam o jego przeszłość... nie wiem ale było to dziwne.
-Może miał jakąś... yyy no jak to powiedzieć - złą przeszłość - powiedział chłopak.
Cooo? Nieee. Nie Harry. Harry jest takim typem chłopaka, który ... w sumie to go praktycznie nie znam. Znamy się nie cały miesiąc w tym ponad dwa tygodnie leżał w szpitalu, a ja do niego przychodziłam, mówił do mnie księżniczko, chyba go kocham. Nie, nie, nie to pewnie tylko zauroczenie, przecież go nie znam.
-Słuchasz mnie! - przerwał mi w moich myślach chłopak.
-Tak! Nie, znaczy nie, przepraszam zamyśliłam się co mówiłeś?
-Mówiłem, że będę nocował u ciebie w mieszkaniu, bo przyjeżdżają do mnie rodzice, a wiesz jak to z nimi jest.
-Pewnie możesz nocować ile tylko chcesz- zaśmiałam się i powoli wracałam myślami do Harrego, gdy usłyszałam dzwoniący telefon. Szybko wyciągnęłam go z torebki i odebrałam. 
 -Hallo? 
-Gdzie jesteś? Wróć do domu? - odezwał się zatroskany głos po drugiej stronie słuchawki.
-Teraz się martwisz!? Czyżby? Ciekawe co byś zrobił gdybym NIE wróciła? Co!? Zapewne nic. - w słuchawce słychać było tylko jego ciężki oddech - tak myślałam - odpowiedziałam jedynie to i się rozłączyłam, nawet nie wiem czemu tak na niego naskoczyłam, to było bynajmniej zbędne. Nie wiem co mam myśleć, jedyne co wiem, że Harry coś przede mną ukrywa i boję się o niego, że coś może mu grozić przez jego nie wiadomo jaką przeszłość, ale mam nadzieję, że w końcu mi powie co to takiego. 



-To on? Co chciał?- zapytał Niall. Oczywiście, że widział, że to on dzwoni bo tak na niego naskoczyłam. 
-Tak to on, nic nie chciał pytał kiedy wrócę ... 
-I co wrócisz? 
-No chyba muszę. Miałam się nim opiekować po tym wypadku i w ogóle. 
-Zobacz jak on cię traktuje. Nie widzisz tego? Nie znasz go - burknął Niall. 
-Ty też go nie znasz - fuknęłam.
-Ale zrozum, martwię się o ciebie, boję się, że może zrobić ci krzywdę, że będziesz przez niego płakała ... - przerwał. Chwilę tak siedzieliśmy, a ja patrzyłam jak para z mojej gorącej czekolady unosi się do góry tworząc różne wzory. Niall zaczął bawić się palcami, zawsze tak robi jak panuje dziwna cisza. 
-Będę uważała - odważyłam się odezwać - jak coś zadzwonię. 
Odpowiedział mi pogodnym uśmiechem. Gadaliśmy jeszcze o tym jak nam idzie z nauką, Niall powiedział, że szuka pracy, aby nie musieć polegać na rodzicach i być "wolnym" jak to on powiedział. Zanim się obejrzałam była już 16, a na podwórku panował półmrok. Niall zaproponował, że odwiezie mnie do Harrego, ale chłopak mieszka na tyle blisko, że mogę się spokojnie przejść. Nawet nie zauważyłam, że mieszka zalewie 7 minut drogi stąd. 
Delikatnie otworzyłam drzwi, aby mnie nie usłyszał. Widziałam jak w salonie widnieje zapalone światło, no nic. Poszłam do kuchni, wsadziłam do mikrofalówki nasze zapiekanki i postanowiłam,  że powiem mu, że już wróciłam i jestem. Idąc przez korytarz usłyszałam, że nie jest sam. Nudziło mu to zadzwonił pewnie po jakiegoś znajomego. 
 Jak weszłam to mnie zamurowało.  



***

Nie wiem czy ktoś czyta i czy jest sens dalszego pisania ;/ 
Także proszę każdą osobę która przeczytała, aby zostawiła komentarz chcę wiedzieć ile was jest ;)



piątek, 10 stycznia 2014

Rozdział 12 


Weszliśmy jakby do opuszczonego mieszkania, jest strasznie zimno. Pewnie nikt tu nie przychodził, aby ogrzać dom (sorki ale nie mogłam się powstrzymać http://i1.memy.pl/obrazki/c80a249406_serio.jpg ). Patrzyłam na Harrego jak ciężko mu pokonać te kilka schodów, ale nie prosił mnie o pomoc, bo jego "duma" a to nie pozwala. 


-No i jesteśmy, w dużym, zimnym, brudnym domu - burknął chłopak.
-Przestań! Jakoś się to ogarnie - pocieszałam go. 
 Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmieszek, który był niesamowicie cudowny.
-Co będziemy teraz robić? Jest dopiero 10 . Może obejrzymy jakiś film, albo sobie po prostu pogadamy? - zaproponowałam. 
-Chyba wybieram film, nie lubię o sobie opowiadać.
-No weź, prawie się nie znamy, chciałabym wiedzieć o tobie coś więcej - poprosiłam i dodałam do tego mój najlepszy uśmiech.
-Yyy no niech ci będzie, ale może przynieśmy jakieś koce bo zamarzniemy tak siedząc na kanapie - zaśmiał się chłopak. 
-Dobra, to powiedz mi gdzie są, a ja pójdę i przyniosę.
-Nie, nie, ty siadaj, a ja pójdę i przyniosę, myślę, że przeżyję, koce nie powinny mnie zabić - po tych słowach zaczęliśmy się śmiać. 
Usiedliśmy wygodnie na kanapie i postanowiłam zacząć pierwsza, bo bardzo dużo chciałam dowiedzieć się, czym się zajmuje? Czy długo tu mieszka? I takie tam. 





-Harry? A  czym ty się w ogóle zajmujesz?
-Nuudy, pomagam dla taty w interesach, głównie to pilnuję czy papiery się zgadzają i takie duperele. 
-Co robi twój tato? 
-Prowadzi taki jakby warsztat samochodowy,  nic specjalnego. A czym ty się zajmujesz?
-Ja studiuję. Nooo też w sumie  nic specjalnego, architekturę.
-Taa rzeczywiście nic specjalnego - zaśmiał się.
-Co robiłeś wcześniej? Zanim zacząłeś pracować z tatą - po chwili zaczynam żałować tego pytania bo widzę jak zaciska szczękę, zapewne nie podoba mu się, że tknęłam ten temat.
-Nic - fuknął.
-Przepraszam, jeśli nie chcesz nie odpowiadaj- powiedziałam łagodnie. 
-No to nie pytaj - powiedział ton głośniej. 
Co? Harry? To nie jest ten sam chłopak co przed wyjściem ze szpitala, podmienili mi go, co mu się stało? Skąd mogłam nie wiedzieć, że ma jakąś nieprzyjemną przeszłość. Odwrócił się ode mnie i patrzył na wazon stojący na komodzie. Nie no super. Dobra nie chciałam tak bezczynie siedzieć bez słowa. Wstałam i podeszłam do wieszaka po płaszcz?
-Gdzie idziesz!? 
-Wrócę - powiedziałam jedynie to i wyszłam, niby mogłam mu powiedzieć bo idę tylko kupić jakiś obiad na wynos, ale wolałam, aby on też miał za swoje, za to co powiedział. 
Kupiłam dwie zapiekanki i do tego pepsi. Już wracałam do domu Harrego, gdy zadzwonił do mnie telefon. 
-Hejka jak tam? Jak Harry? Wszystko okey? - usłyszałam męski głos w słuchawce. 
-Hej! Spokojnie powoli - zaśmiałam się - tak wszystko ok, chodź może niekoniecznie, ale nie chcę robić problemu, z Harrym wszystko ...- nie dokończyłam, bo głos po drugiej stronie mi przerwał.
-Jak to niekoniecznie!? Co on ci zrobił? 


***

Proszę następny ;)
Komentujcie, to w niewiadomy sposób daje mi wenę :)
Sorki, że taki krótki, ale tak jakoś wyszło ;p


Rozdział 11

-Coś się stało? - zapytałam.
-Nie ... znaczy tak... - mówił zakłopotany .
- No mów, nie wygłupiaj się!
-Zrozumiałem wszystko, chyba nadal cię kocham i jesteś dla mnie najważniejsza.
-C-co? - zatkało mnie. Zerwaliśmy kontakt już jakiś czas temu. Nawet nie mogłam spodziewać się tego, że będzie chciał wrócić, no i najważniejsze jest chyba to, że jest już Harry.
-Przepraszam za wszystko co robiłem źle i za to że zerwaliśmy i też za to, że tak dużo czasu zajęło mi przemyślenie tego wszystkiego.
-No ok, ale nie pomyślałeś o tym, że mogę kogoś mieć? 
-Co to ty z kimś jesteś, w szkole cię z nikim nie widziałem ...
-Tak, tak jestem z Harrym , zapewne go znasz jutro się do niego przeprowadzam, chcesz wiedzieć coś jeszcze? - miałam już dość owijania w bawełnę.
-Aha no trudno, to przynajmniej może kiedyś na kawę, albo herbatkę?- zapytał zakłopotany.
-No dobrze- zgodziłam się- do zobaczenia- pożegnałam chłopaka i ruszyłam w stronę domu. 

Chciałabym ,aby teraz jak wrócę do domu Harry tam na mnie czekał. To niesamowite uczucie gdy wiesz że jesteś dla kogoś bardzo ważna. Po powrocie do mieszkania myślałam o sytuacji z przed kilku minut.  Nie mogłam zrozumieć dlaczego chce do mnie wrócić. Myślałam, że zamknęliśmy ten rozdział i każdy miał iść w swoją stronę.  Na dodatek dopiero uświadomiłam sobie, że zamieszkam z Harrym. Nie spodziewałam się, że zaledwie w ciągu kilkunastu dni poznam chłopaka i zgodzę się z nim zamieszkać. No nic musiałam mu jakoś pomóc po tym jak wyjdzie ze szpitala. Byłam spakowana, chciałam położyć się wcześniej, aby jutro wcześniej wstać i jeszcze wszystko ogarnąć, ale zanim się obejrzałam była już 24:30. Znowu się nie wyśpię ...


Budzik zadzwonił równo o 7:15 , zazwyczaj nie wstaję o tej godzinie w sobotę, no ale dziś muszę bez względy na wszystko. Powoli wyczłapałam się z łóżka, założyłam jakiś duży rozciągnięty sweter i poszłam zrobić sobie płatki na śniadanie. Po śniadaniu poszłam się przebrać w to:



Nie specjalnie przepadałam za tymi butami, ale jakoś pasowały... mniejsza z tym. Przyniosłam swoje torby do przedpokoju, aby nie wracać się z powrotem do pokoju. Zadzwoniłam po taksówkę i już po 10 minutach była pod moim mieszkaniem. 
Na miejscu poprosiłam, aby na nas poczekał. Kierowca był bardzo miły, powiedział, że zaczeka tak długo ile to będzie trwało. 
W szpitalu spotkałam Harrego już przy recepcji jak się wypisywał. Pielęgniarki chyba bardzo go polubiły, w sumie to nie dziwię się , jest bardzo przystojny. 

-Cześć Harry, przyjechałam po ciebie - pocałowałam chłopaka w policzek na przywitanie.
-Heej Księżniczko! Już jestem gotowy, pomożesz mi tylko znieś moje rzeczy - na chwilę przerwał - nawet nie wiesz jak głupi prosić mi dziewczynę o pomoc, ale przez te kule nie dam rady.
-No pewnie, że Ci pomogę - uśmiechnęłam się i wzięłam jego rzeczy.

Wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy prosto do domu Harrego. 


***

Doczekaliście się następnego rozdziału ;)
Mam dziś wenę więc jeszcze może się pojawić kolejny :* 
Dziękuję wam, że jesteście <3